Wegańskie śniadanie: kasza jaglana z owocami


Największy problem mam zawsze ze śniadaniami. W domu zwykle w ostatniej chwili robię koktajl z zieleniny i owoców, wypijam go i wybiegam z domu. Dopiero w pracy jem sycące śniadanie. Musi być w szybkie w przyrządzeniu, do tego stopnia, że jestem w stanie je zrobić nawet o piątej czterdzieści rano będąc nieprzytomną. Zapach też jest ważny, ponieważ od czasu kiedy przyniosłam do pracy surówkę z białej rzodkwi, moi koledzy są wyczuleni na "wegańskie zapachy". ;) 
Od jakiegoś czasu moim idealnym śniadaniem jest kasza jaglana na słodko, najlepiej z sezonowymi owocami. Truskawki będą idealne. To danie nie wymaga przepisu, można je robić intuicyjnie, dorzucić co lubimy czy co akurat mamy w domu. Kaszy nie gotuję według skomplikowanego przepisu, nie podprażam jej na patelni i nie dodaję konkretnej ilości wody. Próbowałam tak robić, ale kończyło się to rozgotowaną kaszą i zniechęceniem do niej, a gotowana na oko wychodzi mi idealna.

Kasza jaglana z owocami (na 2 porcje)
♥ pół szklanki kaszy jaglanej
♥ 5-8 daktyli
♥ dwie garści truskawek
♥ opcjonalnie: orzechy, suszone owoce
Kaszę jaglaną zalewam wodą i gotuję na małym ogniu przez ok. 20 minut. Kasza powinna być ugotowana, ale nie rozgotowana (!). Ugotowaną kaszę jaglaną mieszam z pokrojonymi drobno daktylami i pokrojonymi truskawkami. Ilość daktyli uzależniam od tego, jak słodką chcę otrzymać kaszę (nie słodzę cukrem). Z dodatków najczęściej sięgam jeszcze po nerkowce. Mieszam i już. :)

Zobacz więcej >

Wegańska Praga

Ostatnio odwiedziłam jedno z najpiękniejszych miast, w jakim miałam okazję być (póki co nic nie przebiło Barcelony♥). Bardzo długo unikałam Czech, miałam swoje powody. Jechałam 14 godzin, a jakby liczyć czekanie na przesiadkę to w podróży byłam 18 godzin. Na miejscu na początku nie było wcale tak fajnie. Mapy google kłamią, a pierwsi spotkani Czesi nie znali angielskiego. Z tego względu komunikowałam się po polsku-angielsku-czesku-niemiecku niekoniecznie znając wszystkie języki w wystarczającym stopniu. ;) Później było już tylko lepiej, a w dniu wyjazdu żałowałam, że do zawodu który wykonuję potrzebna jest idealna znajomość języka, bo gdyby nie to... no dobra, po prostu można tam mieszkać i czuć się wspaniale. Atmosfera miasta przyciąga, a ludzie są zaskakująco mili. Jest pięknie i nie mam tu na myśli samych zabytków. W dodatku jako weganka w Pradze miałam się całkiem nieźle, a jako witarianka też bym nie miała na co narzekać (są restauracje raw).

Miejsce najczęściej przeze mnie odwiedzane - Náměstí Republiky.
Tutaj jadłam agarowy deser, tu wsiadałam do metra i stąd było najbliżej do kilku sklepów stworzonych dla wegan.

Jedna z wielu synagog. Trafiłam akurat na święto i nic nie dało się zobaczyć wewnątrz.

Ściana Johna Lennona. Gdzieś w pobliżu jest podobno mural prozwierzęcy, ale niestety nie znalazłam.

Obowiązkowe piwo w Pradze.

Uwielbiam tramwaje i metro też, autobusy zdecydowanie mogłyby nie istnieć.


I w końcu wegańskie jedzenie!

Pierwsze mleko po które sięgnęłam, jest już chyba w Pl dostępne. 
Nie zabiela specjalnie kawy, ale jest smaczne, choć waniliowego z Lidla nie przebije.

A poniżej wizyta w Loving Hut, Truhlářská 20.
Porcje są ogromne, obsługa przemiła. Pan na zmianę mówił po czesku i po angielsku, trochę się zapominał że nie znam czeskiego, ale to nic. Zamówiłam jedno z najdroższych dań, oczywiście seitan, na makaronie z odrobiną sosu. Liczyłam na coś lepszego, było średnie. Ciągnący się seitan à la mięso prawie bez sosu z ogromną ilością byle jakiego makaronu. Danie na kolejnym zdjęciu to kawałki sojowe w sosie na sałatce. Pyszne. Chyba nie ma co przekreślać tego miejsca. Dań jest tyle do wyboru, że część z nich pewnie będzie średnia, a niektóre są naprawdę smaczne.


Co do jedzenia, po Wiedniu byłam przekonana, że w Czechach będzie jeszcze lepiej. Spodziewałam się uginających się półek z wege produktami w przystępnych cenach we wszystkich sklepach. Nic bardziej mylnego. Poza mlekiem roślinnym i jogurtami Joya nie było nic, na co zwróciłabym uwagę. Rozpoczęłam poszukiwania, a najdłużej szukałam maślanki sojowej, którą znalazłam tylko raz (!) w Bioobchod. 
Bioobchod Przepyszna sojowa maślanka, za którą tęsknię i pasta z tofu, którą mogłabym jeść zdecydowanie częściej. Dobrze, że przynajmniej serek sojowy (u nas nazywany pasztetem) jest dostępny w Polsce.

Zakupy w Country Life. Wszystko warte spróbowania. Wegańska margaryna Provamel z trudem dostępna u nas. Sos tatarski dokładnie taki jaki pamiętam z dzieciństwa, moja mama nie chciała go jeść, bo za bardzo jej przypomina śledzia. Pyszne i wcale nie czeskie batony Flapjack. Majonez ryżowy od niedawna dostępny w Pl, ale i tak kupiłam.

Agarowe ciasto (agarový dezert) i ciacho (košičky). Bardzo mniam.

Na koniec adresy:
Country Life
Jungmannova 1
Melantrichova 15
Čs. armády 30
Vinohradská 125 
Sokolovská 93
Francouzská 835/29
Bioobchod 
Jungmannova 25/13
Belehradska 71/287(tutaj dostałam maślankę)
Opatovská 21(košičky i najwięcej wege słodyczy)
Loving Hut 
Truhlářská 20
Londýnská 35
Plzeňská 8
Radlická 117
Zborovská 19
Dukelských hrdinů 18
Zobacz więcej >

Na bogato: twarożek z tofu

 

W ciągu dwóch lat mojego weganizmu przetestowałam różnego rodzaju serki roślinne - z migdałów, nerkowców czy ryżu. Wszystkie są pyszne, jednak jest jeden serek, który robię od razu jak przyjdzie mi na niego ochota. Masz chociaż 1/3 kostki tofu w lodówce? Za chwilę będzie twarożek! Dzisiejsza wersja jest bogatsza, zawiera 3 składniki, które uwielbiam. Płatki drożdżowe zawierają prawie wszystkie witaminy z grupy B, a oprócz tego magnez, potas i wapń. Nadają serowego smaku i dlatego warto je dodać do twarożku. Czosnek niedźwiedzi jest bogaty w witaminę C, E i selen. Z kolei pieprz cytrynowy stosuję ostatnio codziennie, ma lekko kwaskowy aromat i sprawdzi się tutaj świetnie. Sok z cytryny jest tutaj niezbędny, nie bójcie się że będzie twarożek wyjdzie wam za kwaśny. Pierwszy raz dałam tyle cytryny (zwykle dodawałam 1-2 łyżki) i dzięki temu twarożek ma od razu lekko kwaskowy smak, idealnie zrównoważony z pozostałymi składnikami i nadaje się od razu do zjedzenia (choć zachęcam do wstawienia do lodówki jeśli macie trochę czasu).


Wegański twarożek z tofu
♥ 1 kostka tofu (180g)
♥ 1 cytryna*
♥ pęczek rzodkiewki
♥ szczypior
♥ garść koperku
♥ 2 łyżki płatków drożdżowych
♥ 1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
♥ 1 łyżka pieprzu cytrynowy
♥ pieprz czarny (opcjonalnie)
♥ różowa sól himalajska
*opcjonalnie zamiast soku z cytryny: sok z ogórków kiszonych lub ocet jabłkowy

Wyciskam sok z cytryny. Sok łączę z tofu i miksuję na gładko. Jeśli twarożek jest wystarczająco kwaśny, a konsystencja jest zbyt gęsta, dodaję wodę lub niesłodzone mleko roślinne. Następnie dodaję płatki drożdżowe, czosnek niedźwiedzi, pieprz cytrynowy i różową sól himalajską. Mieszam i próbuję, dodaję jeszcze odrobinę pieprzu czarnego. Następnie dodaję pokrojony koperek, drobno pokrojoną rzodkiewkę i pokrojony szczypior. Mieszam i odstawiam do lodówki na przynajmniej 20 minut.
Czasem nie mogę się powstrzymać i zjadam twarożek od razu, choć wszystkich zachęcam do odrobiny cierpliwości i odstawienia serka do lodówki.

Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka