Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tofu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tofu. Pokaż wszystkie posty

Oliwkowa pasta z bobu i tofu

Prawie wszystkie pomysły na pasty do chleba nie biorą się u mnie z inspiracji książkami kucharskimi czy blogami, zdecydowanie nie z przemyślenia i tworzenia dokładnej listy zakupów. Powstają zwykle po tym jak słyszę "nie mamy nic na kanapki i co my teraz zrobimy?". To mnie mobilizuje. Zastanawiam się jak można zadawać takie pytania, kiedy mamy tyle roślinnych możliwości. Tym razem padło na niewdzięczny bób, który dla wielu osób jest zmorą. Pojawił się już na blogu przy okazji kotletów jaglanych. Można go oczywiście ugotować i zjeść prosto z miseczki, co pewnie wielu z Was robi, ale warto także zrobić z niego pastę.


Oliwkowa pasta z bobu i tofu 
♥  250 g bobu
♥  pół kostki tofu (90g)
♥  10 zielonych oliwek
♥  spory ząbek czosnku 
♥ łyżka soku z cytryny
♥  łyżeczka sosu sojowego 
♥  łyżka czosnku niedźwiedziego
♥  świeżo zmielony pieprz
Bób gotuję, po czym miksuję go z tofu, oliwkami i czosnkiem. Dodaję czosnek niedźwiedzi, pieprz i jeśli chcemy uzyskać bardziej słoną pastę dodaję sos sojowy. Wszystko mieszam.

Zobacz więcej >

Tofu z warzywami po chińsku

Jak tylko dowiedziałam się o tygodniu azjatyckim w sklepie, postanowiłam zrobić azjatyckie danie, a przynajmniej coś, co tak mi się kojarzy. Nie mogłam dostać tofu w żadnej Biedronce, ale się nie poddałam, kupiłam gdzie indziej i wyczarowałam taką potrawę. Zawsze wydawało mi się, że niezmiernie ciężko "podrobić" smak Azji. Teraz wiem, że nie trzeba niczego "podrabiać". Warzywa w połączeniu z tofu smakują wspaniale, do tego stopnia, że chciałoby się jeść takie danie dzień w dzień.


Tofu z warzywami po chińsku
300 g tofu
1/2 główki kapusty pekińskiej
papryka czerwona
papryka żółta
por
2 ząbki czosnku
garść kiełków fasoli mung
garść grzybów mun (opcjonalnie)
szklanka wody
1 łyżeczka przyprawy chińskiej
2 łyżki sosu sojowego
1 łyżka mąki ziemniaczanej
Tofu odsączam, kroję w kostkę, nakłuwam widelcem i zalewam sosem sojowym. Odstawiam na około kwadrans. Po tym czasie smażę tofu na niewielkiej ilości oleju aż do zarumienienia.
Grzyby mun zalewam gorącą wodą i odstawiam je na około 5 minut. Na patelnię na minimalną ilość oleju wrzucam pokrojony por i zmiażdżony czosnek. Po 1-2 minutach dorzucam pokrojoną w paski paprykę. Po kilku minutach dorzucam kapustę pekińską. Smażę jeszcze 1-2 minuty. Dorzucam tofu, kiełki, odsączone i pokrojone grzyby. W szklance mieszam szklankę wody z sosem sojowym i przyprawą chińską. Wylewam to do smażonych warzyw. Doprowadzam do wrzenia i po chwili, gdy sos zgęstnieje całość odstawiam. Podaję z ryżem lub dowolnym makaronem.

Zobacz więcej >

Tofucznica ze szpinakiem i awokado

Tofucznica jest moim śniadaniem nr 1 jeśli chodzi o leniwe weekendy. Robię ją w różnych wersjach w zależności od posiadanych składników. Do tofu najczęściej dodaję pomidora, szczypiorek i przyprawy. Tyle wystarczyło, by moja mama zrezygnowała raz na zawsze z jajecznicy, do tego stopnia polubiła tofu w takim wydaniu. To chyba najlepsza rekomendacja. Dzisiejsza wersja jest na bogato. W mojej tofucznicy ilość tofu zawsze jest w podobnej proporcji do dodatków, możecie oczywiście zwiększyć ilość tofu i zobaczyć która wersja Wam najbardziej smakuje. Jednak nieważne jaką tofucznicę robicie, pamiętajcie zawsze o dwóch dodatkach - czarnej soli i płatkach drożdżowych.


Tofucznica ze szpinakiem i awokado
100 g tofu
mała cebulka
3 garści szpinaku
1 duży pomidor
pół awokado
szczypiorek
2 łyżeczki płatków drożdżowych
1/2 łyżeczki czarnej soli
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki czosnku niedźwiedziego (opcjonalnie)
odrobina pieprzu
Cebulkę kroję w kostkę i smażę na minimalnej ilości oleju. Po minucie dodaję pokrojony szpinak. Gdy zmniejszy się jego objętość dodaję pokrojonego pomidora. Po chwili dorzucam rozgniecione tofu i pokrojone awokado. Dodaję przyprawy, jeszcze przez chwilę smażę i mieszam. Na koniec dodaję dużą ilość szczypiorku.

Zobacz więcej >

Czekoladowy tofurnik na zimno

Lubię wszelkie ciasta i ciasteczka, oczywiście pod warunkiem że są wegańskie. Jest jednak coś, co powoduje, że po słodkości sięgam częściej i ciężko mi się od nich oderwać. To czekolada! W dzisiejszym przepisie mamy witariański słodki spód oraz aksamitną czekoladową masę. Nikt nie uwierzy, że korzystaliście z tofu - przetestowane na całej rodzinie odżywiającej się tradycyjnie. Dodatek skórki z pomarańczy zrównoważy słodki smak tofurnika. Pomysł na masę czekoladową pochodzi z książki Jadłonomii, spód zrobiłam inny, a polewę czekoladową pominęłam i zastąpiłam aromatyczną skórką z pomarańczy.


Czekoladowy tofurnik na zimno
spód
100 g dowolnych orzechów (u mnie włoskie, nerkowce, migdały)
szklanka suszonych owoców (u mnie daktyle, figi, rodzynki)
masa
3 kostki tofu po 180 g
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
szklanka mleka roślinnego
200 g gorzkiej czekolady
1/2 szklanki cukru
1/4 szklanki kakao
2 1/2 łyżeczki agaru
szczypta soli
♥ na wierzch: skórka z pomarańczy
Spód: Suszone owoce moczę w wodzie przez 10-15 minut, następnie odlewam wodę. Łączę je z orzechami i blenduję na gładką masę (zrobiłam to za pomocą malaksera). Na koniec tortownicę wyklejam otrzymaną masą.
Masa: W misce kruszę tofu, dodaję sok z cytryny, ekstrakt waniliowy, sól i miksuję blenderem ręcznym na gładką masę. W rondlu łączę mleko roślinne, czekoladę, cukier, kakao i agar. Podgrzewam cały czas mieszając do momentu aż czekolada się rozpuści i masa zacznie lekko bulgotać. Gotuję jeszcze 1-2 minuty i odstawiam. Zawartość rondla dodaję do miski z tofu i całość miksuję blenderem na bardzo gładki krem. Wylewam krem na spód w tortownicy i chłodzę całość w lodówce przez co najmniej 2-3 godziny. Przed podaniem posypuję skórką z pomarańczy.

Zobacz więcej >

Wegański sernik z nutą dyniową


Ostatnio zaprzyjaźniam się z dynią, co nie jest takie proste. Dynia od zawsze kojarzyła mi się z Halloween oraz z pomarańczową zupą o niewyraźnym smaku (dlatego do dzisiaj nie zrobiłam zupy dyniowej choć widziałam wspaniałe przepisy). Chcę to zmienić. Miałam nadzieję, że w tym roku będę mieć wiele cudownych okazów z działki, ale niestety moja babcia dynią nazywa wszelkie kabaczkowe warzywa, więc zamiast ogromnych zapasów dyni mam cukinie i kabaczki, haha. W każdym razie w tym roku zaczynam korzystać z dyni częściej niż raz do roku. Mam już jedno dyniowe ciasto, które zawsze mi wychodzi. Dzisiaj pokażę wam drugie ciacho, jest równie pyszne, a jednocześnie zupełnie inne. To wegański sernik, ach, uwielbiam serniki z tofu! Korzystałam z przepisu cudownej Isy Chandry Moskowitz. Zmniejszyłam ilość puree z dyni, przypraw korzennych i zużyłam minimalną ilość tofu. Dlatego ten sernik jest zupełnie inny niż w wykonaniu Isy. Jest znacznie mniej dyniowy, bardziej cytrynowy, niesamowicie wilgotny.



Wegański sernik z nutą dyniową
spód:
♥ 1 1/4 szkl. zmielonych ciastek
♥ 3 łyżki cukru
♥ 3 łyżki oleju
♥ 2-3 łyżki wody
masa:
♥ 1/2 szklanki nerkowców namoczonych przez kilka godzin
♥ 1 mały banan
♥ 2 kostki tofu po 180 g
♥ 1/2 szklanki cukru pudru
♥ 3 łyżki oleju
♥ 2 łyżki mąki kukurydzianej
♥ 2 łyżki mąki ziemniaczanej
♥ 3  łyżki soku z cytryny
♥ szczypta soli
♥ 1 szklanka puree z dyni
♥ 1/3 łyżeczki cynamonu
Ciastka mocno rozdrabniam (ja zrobiłam to za pomocą młynka do kawy). Dodaję do nich cukier, olej i 1 łyżkę wody.  Formuję ciasto, jeśli mocno się kruszy dodaję jeszcze 1-2 łyżki wody. Na dno tortownicy wykładam równomiernie ciasto, nakłuwam je widelcem i piekę ok. 8 minut w 170 stopniach. Ciasto studzę i w tym samym czasie robię masę.
Nerkowce odsączam z wody i łączę je z pozostałymi składnikami. Miksuję na jednolitą masę. Masa powinna być dość rzadka, wylewam ją na ostudzony spód. Piekę ok. 45 minut w 175 stopniach. Ostudzone ciasto można posypać wiórkami kokosowymi, cukrem pudrem lub zrobić polewę czekoladową.



http://durszlak.pl/akcje-kulinarne/dynia-na-slodko-i-slono
Zobacz więcej >

Co zrobić na obiad z tofu? Paluszki!

 

Uwielbiam tofu! Mogłabym je jeść codziennie - jako twarożek, robić różne pasty a najbardziej "rybną" albo na okrągło piec sernik z tofu. Jednak nie trzeba aż tak wymyślać, można po prostu usmażyć i też będzie pysznie, zupełnie jak w dzisiejszym przepisie.
Kiedy myślę o prostym obiedzie, tak to właśnie widzę - chrupkie, lekko cytrynowe tofu, które chce się zjeść całe na raz i nie zostawić ani okruszka, do tego surowe warzywa z jogurtowym sosem ze świeżymi ziołami i kasza jako uzupełnienie posiłku.


Paluszki z tofu z cytrynową panierką oraz wegańskim sosem jogurtowo-ziołowym
tofu w panierce cytrynowej
tofu
mąka ryżowa
mieszanka przypraw (pieprz czarny, skórka cytrynowa, cebula, czosnek, rozmaryn, papryka słodka, kolendra, natka pietruszki)
♥ sos sojowy
wegański sos jogurtowo-ziołowy
jogurt sojowy naturalny (u mnie Joya)
koperek
natka pietruszki
♥ świeża bazylia
dodatki
kasza jęczmienna
ogórek
papryka
Tofu:
Tofu pokroiłam w grube słupki, ponakłuwałam widelcem i zalałam sosem sojowym na 15 minut. Następnie zrobiłam panierkę z mąki ryżowej i mieszanki przypraw, tofu obtoczyłam w panierce i usmażyłam.


Sos jogurtowo-ziołowy: Jogurt sojowy wymieszałam z pokrojonym koperkiem, natką i odrobiną świeżej bazylii. Odstawiłam do lodówki na czas przygotowania dodatków. Sos będzie idealny zarówno do świeżych warzyw, jak i do tofu.
Na koniec: kaszę ugotowałam, warzywa pokroiłam, podałam je z przygotowanym tofu i sosem jogurtowo-ziołowym.
Zobacz więcej >

Na bogato: twarożek z tofu

 

W ciągu dwóch lat mojego weganizmu przetestowałam różnego rodzaju serki roślinne - z migdałów, nerkowców czy ryżu. Wszystkie są pyszne, jednak jest jeden serek, który robię od razu jak przyjdzie mi na niego ochota. Masz chociaż 1/3 kostki tofu w lodówce? Za chwilę będzie twarożek! Dzisiejsza wersja jest bogatsza, zawiera 3 składniki, które uwielbiam. Płatki drożdżowe zawierają prawie wszystkie witaminy z grupy B, a oprócz tego magnez, potas i wapń. Nadają serowego smaku i dlatego warto je dodać do twarożku. Czosnek niedźwiedzi jest bogaty w witaminę C, E i selen. Z kolei pieprz cytrynowy stosuję ostatnio codziennie, ma lekko kwaskowy aromat i sprawdzi się tutaj świetnie. Sok z cytryny jest tutaj niezbędny, nie bójcie się że będzie twarożek wyjdzie wam za kwaśny. Pierwszy raz dałam tyle cytryny (zwykle dodawałam 1-2 łyżki) i dzięki temu twarożek ma od razu lekko kwaskowy smak, idealnie zrównoważony z pozostałymi składnikami i nadaje się od razu do zjedzenia (choć zachęcam do wstawienia do lodówki jeśli macie trochę czasu).


Wegański twarożek z tofu
♥ 1 kostka tofu (180g)
♥ 1 cytryna*
♥ pęczek rzodkiewki
♥ szczypior
♥ garść koperku
♥ 2 łyżki płatków drożdżowych
♥ 1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego
♥ 1 łyżka pieprzu cytrynowy
♥ pieprz czarny (opcjonalnie)
♥ różowa sól himalajska
*opcjonalnie zamiast soku z cytryny: sok z ogórków kiszonych lub ocet jabłkowy

Wyciskam sok z cytryny. Sok łączę z tofu i miksuję na gładko. Jeśli twarożek jest wystarczająco kwaśny, a konsystencja jest zbyt gęsta, dodaję wodę lub niesłodzone mleko roślinne. Następnie dodaję płatki drożdżowe, czosnek niedźwiedzi, pieprz cytrynowy i różową sól himalajską. Mieszam i próbuję, dodaję jeszcze odrobinę pieprzu czarnego. Następnie dodaję pokrojony koperek, drobno pokrojoną rzodkiewkę i pokrojony szczypior. Mieszam i odstawiam do lodówki na przynajmniej 20 minut.
Czasem nie mogę się powstrzymać i zjadam twarożek od razu, choć wszystkich zachęcam do odrobiny cierpliwości i odstawienia serka do lodówki.

Zobacz więcej >

Wegańskie jajka faszerowane

Zaczynam już myśleć o majówce, ale pora jeszcze na chwilę wrócić do świąt. Uwielbiam zaskakiwać innych, a święta są najlepszym pretekstem by zrobić kulinarną niespodziankę. Mam niestety tendencję do robienia nowych, niesprawdzonych przepisów na specjalne okazje. Powoduje to więcej stresu gdyby coś nie wyszło, ale jak do tej pory wpadek nie było. Już dawno myślałam, żeby zrobić coś "jajecznego" oprócz pasty. Pomyślałam, że pora w końcu wykorzystać czarną sól, niezwykle imitującą smak jajka. Reszta składników była wymyślana chwilę przed wykonaniem. Na świąteczny stół podałam 2 talerze "jajek", sądząc że prawie wszystko zostanie dla mnie. Nic bardziej mylnego. Zostały zjedzone bardzo szybko. Rodzina była zachwycona, ja tym bardziej że przepis-bez-przepisu się udał. Zamierzam wprowadzić jajka faszerowane do stałego menu wielkanocnego. :)


Wegańskie jajka faszerowane
nieduże ziemniaki
avocado
pół kostki tofu (czyli ok. 90g)*
czarna sól
dodatkowo: szczypior, rzodkiewka

Ziemniaki dokładnie myję i gotuję je w mundurkach. Następnie je studzę, przekrajam na pół i wydrążam środek (przy młodych ziemniakach trzeba uważać by nie zniszczyć delikatnej skórki). 
Łączę dojrzałe avocado z tofu. Miksuję na jednolitą masę. Dodaję czarną sól, szczypiorek i potarkowaną rzodkiewkę. Mieszam i próbuję. W razie konieczności dodaję jeszcze więcej czarnej soli. Masę nakładam do wydrążonych ziemniaków. Dekoruję szczypiorkiem.
* Myślę, że można spróbować zamiast tofu użyć ziemniaków, jednak nie gwarantuję tego samego smaku.

Zobacz więcej >

Galaretki z wędzonym tofu i wielkanoc wegańska po raz drugi

Wrzucam relację z wegańskiej wielkanocy zanim będzie maj i wszyscy zapomną o wielogodzinnych przygotowaniach do świąt. ;) To były moje drugie święta wielkanocne bez nabiału. Bardziej świadome w kwestii weganizmu, za to kompletnie niezaplanowane jeśli chodzi o jedzenie. Od początku nic mi nie szło. Nie mogłam znaleźć dojrzałego (ale nie przejrzałego) avocado (później przy okazji odkryłam jak sprawić by avocado dojrzało w kilka godzin, ha). Z pasztetem było tyle zamieszania, co byłoby z trzema innymi naraz. Kiełbaski wybuchały w piekarniku. Farsz do "jajek" przesoliłam, a raczej uczyniły to ogórki kiszone, ale dzięki temu drugi farsz był zupełnie inny i znacznie lepszy. Byłam zdenerwowana, zestresowana i zmęczona, czyli standard świąteczny w moim wykonaniu. Ostatecznie wszystko się udało. Nie został ślad po świątecznym pośpiechu. Czy tylko ja tak mam? ;)


Podałam: 



Kiełbaski według Mniu Mniu

Sałatka już-nie-taka-jarzynowa ;)

oraz warzywne galaretki z wędzonym tofu

Warzywne galaretki z wędzonym tofu
♥ 1 l wywaru warzywnego
♥ 2 łyżeczki agaru
♥ brokuły
♥ 1 marchewka
♥ 1/2 szklanki groszku
♥ 1 opakowanie tofu wędzonego
sól i pieprz

Wywar z warzyw: wrzucam umytą włoszczyznę (i zieleninę jaką mam, np. łodygi koperku, natki pietruszki) do 1 litra wody. Zagotowuję wodę i nastawiam mały ogień. Gotuję w ten sposób warzywa przez przynajmniej pół godziny (dwie godziny to czas idealny). Wyławiam warzywa i mam gotowy bulion.
Gotuję na parze brokuły, marchew i groszek. Warzywa powinny być ugotowane al dente, nie mogą być rozgotowane. W tym czasie kroję tofu w dużą kostkę.
Do foremek (u mnie filiżanki) wkładam warzywa i tofu.
Bulion zagotowuję i dodaję 2 łyżeczki agaru. Kiedy proszek się rozpuści odstawiam bulion z gazu. Zalewam filiżanki bulionu do poziomu warzyw. Odstawiam do ostygnięcia.
Galaretki podaję zawsze z cytryną oraz z chrzanem.


 

Muszę jeszcze dodać, że wegańskie jajka faszerowane były hitem w mojej mięsożernej rodzinie. Konkurowały z tradycyjnymi jajkami faszerowanymi i wygrały. Będę je robić co rok, tylko 2 razy więcej. :)
Zobacz więcej >

Wegański sernik tofu

Odkąd mamy wiosnę w końcu dużo się u mnie dzieje. Najpierw organizacja Tygodnia Weganizmu, a później szkolenie i wstawanie o 4 rano. Szykują się święta, a później dwa zagraniczne wyjazdy, na których jak zwykle nie odpocznę, bo będę biegać i zwiedzać. Czasu jest trochę mniej, jednak nie znaczy to, że przestałam pichcić. Na zrobienie dobrego ciasta zawsze znajdę czas. ;) Za to z powodu biegania i bycia na granicy wiecznego spóźnienia się zdjęcia potraw trochę ucierpią. Robię je w biegu, często w kiepskim świetle, ale pomyślałam, że tak czy siak warto pewne dania pokazać. No i nie będę się denerwować, że chcę zrobić wypróbowany już przepis, który gdzieś się zapodział, co zdarza się u mnie dość często. A zwłaszcza jak modyfikuję przepisy lub czerpię z kilku źródeł na raz.

Wegańskie serniki nie stanowią już dla wielu osób nowości. Początkowo podchodziłam do nich z rezerwą. Jak widziałam, że mam zużyć ponad 0,5 kg tofu i to bez pewności że coś z tego wyjdzie, to nie chciało się próbować. Pierwszy sernik na bazie tofu wyszedł mi smaczny, ale suchy, choć tak wyobrażam sobie tradycyjny sernik to mi coś nie pasowało. Jak już znalazłam idealny przepis na masę to z kolei spód mi nie pasował. Dopiero za 3-4 razem spód wyszedł taki jaki powinien być. Przepis na masę sernikową wzięłam z niezastąpionej Puszki, a spód to już pomysł Wegan. Najtrudniejsze nie jest wyrobienie spodu ani stworzenie gładkiej masy z tofu. Najtrudniej jest znaleźć małą puszkę brzoskwiń (dopiero w Auchan taką znalazłam). Jak już ją mamy, wszystko pójdzie świetnie. 



Idealny sernik z tofu
masa
0,5 kg tofu naturalnego
1 puszka brzoskwiń w lekkim syropie (ok. 470 g netto)
2 cytryny
1 szklanka cukru
trochę cukru waniliowego
4-5 czubatych łyżeczek skrobi kukurydzianej lub 3/4 torebki budyniu waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
duża garść rodzynek 
spód
1/3 szkl. mąki razowej
3/4 mąki tortowej
1/3 szkl. oleju
3 łyżki cukru
opcjonalnie polewa czekoladowa 
2 łyżki oleju, 2 łyżki cukru, 4 łyżki kakao

Spód ciasta: Mieszam mąkę z cukrem i dodaję olej. Wyrabiam ciasto i wykładam je do średniej tortownicy. Nakłuwam ciasto widelcem.
Masa: Do miski wkładam tofu, z grubsza pokrojone brzoskwinie wraz z syropem (zostawiam zwykle 2 kawałki brzoskwiń, kroję je i dodaję je na koniec już bez miksowania), sok z 2 cytryn, cukier, cukier waniliowy i skrobię kukurydzianą. Blenderuję wszystko na gładką masę. Następnie dodaję pozostałe brzoskwinie (jeśli kilka zostawiliśmy), rodzynki i proszek do pieczenia. Mieszam. Masę przelewam do tortownicy i piekę sernik ok. 65 minut w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu studzę sernik i wkładam go do lodówki na całą noc (by miał odpowiednią konsystencję). Opcjonalnie można zrobić polewę czekoladową (ja zawsze robię): w małym garnku mieszam olej z cukrem i kakao, podgrzewam, gdyby polewa była zbyt gęsta dodaję trochę wody.


I jeszcze tutaj sernik na Tygodniu Weganizmu:


Wegańska Wielkanoc 2014
 Organizator: KasiaJ
Zobacz więcej >

(Wegańskie) Jedzenie do pracy

 Byłam dzisiaj we włoskiej restauracji Bella Vita. Zamówiłam dwie rzeczy, których nie uwzględnione w menu. Kawę orzechową na mleku sojowym i wegańską pizzę. :) Pizza bez sera było podobno wyzwaniem dla kucharza, kelner kilka razy się pytał czy się udało. A owszem, pizza udała się. Na cienkim cieście, chrupka, z warzywami i porządną porcją rukoli. Kolejny powód, by dręczyć kucharzy o wegański odpowiednik. ;)  Choć w Białymstoku nie ma ani jednego miejsca w 100% vege, to widzę coraz więcej przyjaznych knajpek.

Dzisiaj pokażę Wam mój lunch do pracy z tego tygodnia. Zwykle nie jestem fanką kanapek, ale tej pasty z "wędzonej makreli" po prostu nie można sobie odpuścić. : ) Powoli odkrywam także zalety posiadania wyciskarki, stąd coraz częściej piję domowej produkcji soki owocowo-warzywne.



Pasta do kanapek o smaku wędzonej makreli źródło 
Pasta jest do tego stopnia pyszna, że chciałoby się ją jeść na okrągło. Kiedy się kończy, myśli się o kolejnym zakupie wędzonego tofu. Naprawdę można się uzależnić! ;)
1 kostka wędzonego tofu
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka oleju lnianego
opcjonalnie: pieprz, czosnek granulowany, słodka papryka
Wszystkie składniki miksuję blenderem na gładką masę.


Makaron z zielonym pesto z groszku
Na zdjęciu niestety nie widać pesto, ale zapewniam że jest soczyście zielone i pyszne!
♥ porcja makaronu (u mnie razowy)
♥ suszone pomidory
♥ opcjonalnie: czarnuszka
Zielone pesto:
♥ szklanka zielonego groszku
♥ kilka listków bazylii
♥ garść pestek słonecznika
♥ ząbek czosnku
♥ oliwa z oliwek - 5 łyżek
♥ woda - ok. 1/4 szklanki
♥ opcjonalnie: płatki drożdżowe
♥ sól i pieprz do smaku
Zielone pesto z groszku: Wszystkie składniki umieszczam w wysokim, wąskim naczyniu. Miksuję blenderem na gładką masę. Ilość wody radzę dodawać stopniowo aż do uzyskania idealnej konsystencji. 
Porcję makaronu gotuję al dente. Mieszam z pesto (na porcję dodałam ok. 1/3 pesto). Dodaję kilka pokrojonych suszonych pomidorów i porcję posypuję czarnuszką.

 
Sok z jabłek i warzyw
Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z warzywnymi sokami, możecie zmniejszyć ilość buraków lub dodać kilka jabłek. Zwykle robię ten sok wieczorem i mam porcję dla dwóch osób na 2 dni.
Proporcje podaję orientacyjnie.
♥ jabłka - 4
♥ marchew - 0,5 kg
♥ seler naciowy - 1 łodyga
♥ buraki podłużne - 4
♥ pomarańcz - 1 duża
♥ imbir - mały kawałek
Wrzucam do wyciskarki składniki po kolei, na początku miękkie: jabłka i pomarańcze. Następnie pozostałe.
Zobacz więcej >

Czerwona "ryba" czyli tofu po grecku

Tak się zakręciłam, że minęły święta, przyszedł Nowy Rok, za chwilę będzie połowa stycznia, a ja nadal nie wrzuciłam tutaj przepisów bożonarodzeniowych. Jak tak dalej pójdzie, pojawią się na kolejne święta, a to byłoby zbyt duże opóźnienie. ;) Także nie dziwcie się, że dzisiejsze moje przeulubione danie jest w towarzystwie choinki. 


Na tofu po grecku jest dużo przepisów, w większości pojawia się tylko koncentrat w ramach czerwonego koloru. Istnieje wersja minimalistyczna, którą moja babcia stosuje koncentrat + smażona cebulka i wersja bogata, którą zobaczycie u mnie. Na moim rodzinnym stole wigilijnym wystąpiła ryba autorstwa mojej babci i tofu zrobione przeze mnie. Zgadnijcie co zostało zjedzone? Tofu! Może to za sprawą soczystego czerwonego koloru potrawy (zdjęcia tego niestety nie oddają), a może moja rodzina przekonała się do jedzenia bez okrucieństwa. Ważne, że się udało. :)



Czerwone tofu po grecku
(wersję świąteczną robię dwukrotnie większą)
♥ opakowanie tofu po grecku (180 g)
♥ puszka pomidorów
♥ 2 średnie marchewki
♥ 2 duże cebule
♥ sos sojowy
sól, pieprz
♥ opcjonalne przyprawy: czerwona papryka słodka i ostra, tymianek, 
   czarnuszka, przyprawa "do kurczaka"
 Tofu kroję w kostkę, zalewam sosem sojowym i kłuję tofu widelcem. Można obtoczyć tofu w przyprawie "do kurczaka". Odstawiam przynajmniej na kwadrans. Następnie smażę.
Cebulę kroję niedbale w kostkę i smażę. Dodaję suszony tymianek i odrobinę czarnuszki. Marchewkę obieram, tarkuję na dużych oczkach i dodaję do cebuli. Smażę ok. 5 minut aż marchewka zmięknie. Następnie dodaję puszkę pomidorów. Przyprawiam solą i pieprzem, ewentualnie czerwoną papryką. Smażę potrawkę jeszcze ok. 5 minut. Dodaję tofu i odstawiam z ognia. Po wystudzeniu wkładam tofu po grecku do lodówki na całą noc. Smacznego! :)

 
Zobacz więcej >

Cupcakes z musem czekoladowym z tofu

Wszyscy myślą o bożonarodzeniowych przepisach, a ja o tym co zwykle czyli o muffinkach. Żeby nie było tak zupełnie mało świątecznie, dzisiaj byłam na pierwszej wigilii w pracy. Piszę o tym dlatego, ponieważ wiem, że sporo osób (nie jedzących mięsa, w tym także ryb oczywiście) ma problem co zrobić w takiej sytuacji. U mnie było duuuużo ryb. Teoretycznie wegański był barszcz (choć nigdy nie wiadomo na czym był gotowany) i pierogi (tu też są wątpliwości, czy przypadkiem kucharz nie zaszalał i nie dodał jajka do ciasta). Nie miałam wpływu co pojawili się na stole (catering), ale miałam wpływ na to, co zjem. :) Zrobiłam tofu po grecku oraz waniliowe muffinki z polewą czekoladową i wiórkami koko. I wiecie co? Miałam co jeść, innym też smakowało to co zrobiłam. Weganizm z perspektywy mięsożerców okazał się trochę mniejszym wyrzeczeniem... ;)

A dzisiaj będzie mocno spóźniony przepis. Dodaję go już od miesiąca niestety. Robiłam go na listopadowy Restaurant Day, więc trochę czasu minęło. Dziś już nawet nie chodzi o wegańskie muffinki, bo przepis choć jest moim zdaniem idealny, pojawił się już na blogu. Dziś chodzi o krem. Wiem, trzeba zużyć całe opakowanie tofu, ale warto. Krem-mus jest idealny, wspaniale trzyma się babeczek, a tofu nie czuć ani trochę. Polecam, bo ciasto na babeczki jest moim nr 1 i mus także!




Wegańskie cupcakes z musem czekoladowym (z tofu)
na ok. 12 sztuk
Babeczki:
♥ 2 szklanki mąki
♥ 0,5 szklanki cukru
♥ czubata łyżeczka sody
♥ 1 łyżka octu jabłkowego
♥ 0,5 szklanki oleju
♥ 1 szklanka mleka roślinnego (sojowe 1:1 z wodą)
♥ kilka kropel aromatu waniliowego
♥ 1/4 szklanki kakao
Mus czekoladowy: 
 (źródło: "Vegan cupcakes take over the world")
1 opakowanie tofu naturalnego (zamiast jedwabistego, którego nigdy nawet nie widziałam)
1/4 szklanki mleka roślinnego
1 łyżeczka zapachu waniliowego
1 tabliczka gorzkiej czekolady
 ♥ 2 łyżki cukru waniliowego (zamiast 2 łyżek syropu z agawy)

Mieszam mąkę, cukier, sodę. Następnie dodaję ocet, olej i mleko. Mieszam wszystko razem łyżką.
Dzielę ciasto na pół. Do połowy masę dodaję kakao, a do drugiej połowy jeszcze kilka kropel aromatu waniliowego. W ten sposób mamy czekoladową i waniliową wersję muffinek. Pieczę muffiny maksymalnie 20 minut w nagrzanym piekarniku w 180 stopniach.
W międzyczasie miksuję tofu z mlekiem i cukrem waniliowym. Rozpuszczam czekoladę w kąpieli wodnej. Dodaję aromat i czekoladę do kremu. Miksuję aż do idealnego połączenia składników. Wstawiam krem do lodówki (min. na godzinę, u mnie mniej, a i tak było dobrze). Następnie dekoruję kremem babeczki.





Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka