Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidor. Pokaż wszystkie posty

Toskańska pasta z soczewicy

Czasem mam takie dni, kiedy chodzi za mną jakiś produkt i jem go na wszelkie lubiane przeze mnie sposoby. Ostatnio tak mam z pomidorami. Odkąd pamiętam moim ukochanym daniem, które nigdy by mi się nie znudziło (w przeciwieństwie do reszty domowników) była pomidorówka. Kiedy sezon na pomidory jest w pełni, staram się korzystać z nich także na inne sposoby. Ostatnio chodzą za mną pasty pomidorowe. Dziś pokażę wam jedną z moich ulubionych, pastę pełną słońca.


Toskańska pasta z soczewicy
100 g suchej soczewicy czerwonej
7-10 suszonych pomidorów
1 świeży pomidor
1/3 łyżeczki papryki wędzonej
2 listki oregano
2 garści pestek dyni
Soczewicę gotuję w wodzie do miękkości. Następnie odsączam ją na sitku. Miksuję z suszonymi pomidorami, świeżym pokrojonym pomidorem, pestkami dyni, oregano i papryką wędzoną. 

Zobacz więcej >

Tofucznica ze szpinakiem i awokado

Tofucznica jest moim śniadaniem nr 1 jeśli chodzi o leniwe weekendy. Robię ją w różnych wersjach w zależności od posiadanych składników. Do tofu najczęściej dodaję pomidora, szczypiorek i przyprawy. Tyle wystarczyło, by moja mama zrezygnowała raz na zawsze z jajecznicy, do tego stopnia polubiła tofu w takim wydaniu. To chyba najlepsza rekomendacja. Dzisiejsza wersja jest na bogato. W mojej tofucznicy ilość tofu zawsze jest w podobnej proporcji do dodatków, możecie oczywiście zwiększyć ilość tofu i zobaczyć która wersja Wam najbardziej smakuje. Jednak nieważne jaką tofucznicę robicie, pamiętajcie zawsze o dwóch dodatkach - czarnej soli i płatkach drożdżowych.


Tofucznica ze szpinakiem i awokado
100 g tofu
mała cebulka
3 garści szpinaku
1 duży pomidor
pół awokado
szczypiorek
2 łyżeczki płatków drożdżowych
1/2 łyżeczki czarnej soli
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki czosnku niedźwiedziego (opcjonalnie)
odrobina pieprzu
Cebulkę kroję w kostkę i smażę na minimalnej ilości oleju. Po minucie dodaję pokrojony szpinak. Gdy zmniejszy się jego objętość dodaję pokrojonego pomidora. Po chwili dorzucam rozgniecione tofu i pokrojone awokado. Dodaję przyprawy, jeszcze przez chwilę smażę i mieszam. Na koniec dodaję dużą ilość szczypiorku.

Zobacz więcej >

Wegańskie obiady lata

Leżenie pod drzewem i czytanie książek, bieganie z psem i kotem, zrywanie jabłek całą rodziną, wyhodowanie jarmużu i innych cudowności, zajadanie się sezonowymi owocami, bieganie po lesie i podjadanie poziomek. Zdecydowanie uwielbiam lato, mogłoby się nie kończyć. Niestety w tym roku lato kończy się zbyt szybko (co roku zbyt szybko, ale tym razem jakby bardziej), na szczęście zostają zdjęcia. Dziś pokażę Wam proste i szybkie letnie obiady. Jasne, że to nie wszystko co jadłam w ostatnich miesiącach, ale to na pewno te rzeczy, które kojarzą mi się z latem i które co roku zjadam w sporych ilościach. (;

Makaron z sosem ze świeżych pomidorów mogłabym jeść latem codziennie. Nie ma nic prostszego, szybszego i bardziej pomidorowego. ;) Zimą z kolei rządzi pomidorówka.
Pomidory pozbawiam gniazd, ale zostawiam skórkę, kroję pomidory na kilka części, wrzucam do garnka i gotuję. Kiedy pomidory zmiękną, a sok trochę odparuje, sos miksuję. W tym momencie dodaję wszystko co mam pod ręką, najczęściej świeże zioła (bazylię, oregano, tymianek), czosnek niedźwiedzi, odrobinę tabasco, zmiażdżony czosnek, doprawiam solą i pieprzem. Podaję obowiązkowo z pełnoziarnistym makaronem, na wierzchu posypuję płatkami drożdżowymi, pestkami słonecznika bądź dyni i świeżą bazylią.

Co roku mam ogromne zapasy botwinki, więc chłodnik wegański latem jem całkiem często. Przepis na niego już był na blogu.

Krem z kalarepy według Jadłonomii, który w mojej wersji bardziej przypominał krem z pora.
3 małe kalarepki ( u mnie 2)
2 białe części niedużych, młodych porów
2 litry delikatnego bulionu warzywnego
3 łyżeczki soku z cytryny
2 - 3 czubate łyżeczki dobrego chrzanu
sól i pieprz
szczypta cukru
delikatny olej
dodatki ode mnie: wielka garść koperku, garść natki pietruszki, kilka liści jarmużu
Pory pokroiłam w talarki. Na dnie garnka rogrzałam kilka łyżek oleju, dodałam pory i smażyłam je kilka minut. Kalarepki obrałam, pokroiłam w plasterki i dodałam je do porów. Warzywa zalałam bulionem ze szczyptą cukru, dodałam pokrojony jarmuż i ugotowała do miękkości warzyw. Zupę zmiksowałam, dodałam chrzan, pokrojony koperek i natkę pietruszki, sok z cytryny, doprawiłam solą i pieprzem.

Ziemniaki ugotowane z łodygami kopru, pomidorki i fasolka z działki, kurki smażone z jarmużem, ogórki z koperkiem.

Tłusta wersja poprzedniego obiadu. Fasolka, kurki i ziemniaki pozostałe z poprzedniego obiadu, wszystko podsmażone.

Wiem, że zdjęcie jest wybitnie słabe jakościowo, ale chciałam Wam pokazać co bardzo często jem latem, świetny sposób na wykorzystanie warzyw z którymi nie wiemy co zrobić. Na świeżym powietrzu smakuje najlepiej. Warzywa jakie akurat mam pod ręką w sosie pomidorowym, najczęściej daję cukinię, fasolkę szparagową, paprykę, marchewkę, pietruszkę.

Wegański grill to nic trudnego, naprawdę, zadowoleni będą nie tylko weganie. Najlepsze na świecie jest grillowanie z przyjaciółmi, do tego słodkie wino i ciasto.
W tym roku w końcu robię cukinię, która mi smakuje i wszystkim innym. Po prostu kroję cukinię, nadziewam widelcem, dodaję koniecznie ciemny sos sojowy i tak zostawiam na przynajmniej kwadrans. Grilluję tradycyjnie z papryką, cebulką, pieczarkami.

Pierogi, które zawsze robi moja babcia, ostatnio zrobiła dodatkowo do nich sos ("takie suche będziesz jeść?" ;)) z mleka sojowego w proszku i wody, mistrzostwo.

Tak, zdecydowanie uwielbiam lato!
Zobacz więcej >

To co ty właściwie jesz?

Pytanie "To co ty właściwie jesz?" pada chyba najczęściej, gdy ktoś dowiaduje się, że nie jem mięsa. Gdy komuś mówię, że do tego nie jem nabiału, kupuję tylko produkty nie testowane na zwierzętach i bojkotuję złe korporacje, robi wielkie oczy i chce wiedzieć co w takim razie jem. To pytanie za każdym razem mnie śmieszy i zwykle odpowiadam że jem twarożek z nerkowców. Od razu muszę wytłumaczyć co to są te tajemnicze nerkowce i podać przepis. Myślę, że żadna odpowiedź nie będzie dobra, najlepsze byłoby pokazanie zdjęć albo od razu poczęstowanie czymś wegańskim. 
W dzisiejszym poście nie będzie wspaniałych zdjęć, za to będą niewymyślne dania czyli to co właściwie jem. ;) Zastanawiam się czy nie wprowadzić takiego cyklu - bez stylizowanych zdjęć, za to z różnorodnym jedzeniem, zwłaszcza że zalega mi w folderach dużo zdjęć przeróżnych potraw.

Podsmażane kurki ze szczypiorkiem i małą cebulką. Do tego pomidory w sosie "tatarskim" (sos z Czech) i herbata w ukochanym kubku w sówkę.

Kotlety z fasoli mung, do tego tradycyjne dodatki, w sam raz na zapracowany dzień.

Zdjęcie z czasów studiowania, mieszkania w Warszawie i codziennego jeżdżenia do Łodzi czyli sprzed 1,5(?) roku.
Znane wszystkim ciasto - kokoloco (przepis z wegedzieciaka).

Kokoloco z galaretką
♥ paczka herbatników (u mnie Petit Beurre z Lidla)
♥ 200g wiórków kokosowych
♥ 1 litr wody lub mleka roślinnego
♥ 1 szklanka kaszy manny (lub kukurydzianej drobnej)
♥ 1/2 szklanki cukru
♥ 2 galaretki 
lub: 1 litr soku + 4 łyżeczki agaru*
♥ opcjonalnie: owoce do galaretki

Najpierw kładę ciastka na dno tortownicy.
Wiórki mielę w młynku do kawy. Wsypuję do płynu i zagotowuję, dodaję kaszę (powoli wsypuję, by nie zrobiły się grudki). Gotuję do zgęstnienia kilka minut. Na koniec dodaję cukier.
Gorącą masę wylewam na herbatnikowy spód. Gdy ostygnie wylewam na to gęstniejącą galaretkę.
*Zagotowuję sok i powoli wsypuję agar cały czas mieszając. Odstawiam galaretkę do stężenia, gdy ostygnie i zaczyna gęstnieć wylewam na poprzednio przygotowaną masę.
Zobacz więcej >

Wegańskie sery i weganka podczas przeziębienia

 

 Wbrew pozorom nie napiszę dziś o dobrych sposobach na przeziębienie/grypę. Zwykle wtedy jem ogromne ilości czosnku i piję herbatę imbirową na zmianę z malinową. Nie będzie też specjalnie o tym, czy weganie rzadziej choruję. Trudno mi to ocenić. Kiedyś miałam anginę za anginą, pochłaniałam straszne ilości antybiotyków, a w ramach osłony rządził nabiał, w dodatku jadłam wtedy byle co - kupne soki (sądząc że są zdrowe) i niezdrowe przekąski (jako że jestem chora, wszystko mi wolno). Jako wegetarianka chorowałam  rzadziej, ale nie sądzę by miało to cokolwiek wspólnego z odżywianiem (mięso zastąpiłam nabiałem i jeszcze raz nabiałem niestety). Na weganizmie w końcu wzrosła u mnie świadomość w zakresie jedzenia, nabiał odszedł w zapomnienie, pojawiły się zielone koktajle (jarmuż♥), orzechy (nerkowce♥) i strączki. Zaczęłam suplementować witaminę D w okresie jesienno-zimowym i codziennie B12(!), od jakiegoś czasu do żelaznego zestawu dodałam chlorellę. Miałam cichą nadzieję, że to wszystko spowoduje wzrost odporności (gdyby jeszcze chciało mi się codziennie jeść świeżo zmielone siemię lniane). W międzyczasie pojawiła się praca w szpitalu, a to niestety pokomplikowało sprawy odporności. Pracując na hematologii powinnam być w 100% zdrowa, by dodatkowo nie narażać pacjentów, niestety tak łatwo nie jest. Wystarczyły słowa "coś mało choruję jako weganka", nowa praca i.. spadek odporności gotowy. Pochorowałam się pierwszego dnia pracy, żeby było śmieszniej załatwiałam wtedy sprawy formalne i na oddziale nie byłam nawet chwilę. ;) "Przechodziłam" chorobę, co podobno jest złe szczególnie dla serca, no cóż. Od tego czasu zdarzają mi się przeziębienia mniejsze i większe, znacznie częściej zanim zaczęłam pracę. Ciekawa jestem jak często bym chorowała mając bardziej przyjazną pracę w tym zakresie. Planuję wprowadzić codziennie picie zielonych koktajli z dodatkiem siemienia, ciekawa jestem czy to dużo zmieni w kwestii odporności. :)


Dzisiaj będą dwa dania. Idealne na osłabienie organizmu, bo nie musimy dużo czasu spędzać w kuchni, a dodatkowo zupa rozgrzewa za sprawą indyjskich przypraw. Ciasto musi być, bo jak chorować bez słodkości? ;) W końcu musimy mieć coś z chorowania, a bezkarne jedzenie ciasta to już coś.


 Aromatyczny krem z soczewicy (inspiracja)
1 szklanka czerwonej soczewicy
3-4 ziemniaki pokrojone w kostkę
2 marchewki
1 cebula
250 ml przecieru pomidorowego lub puszka pomidorów (dodałam jeszcze 70 g koncentratu pomidorowego dla podkręcenia koloru)
przyprawy: curry, kumin, kolendra, ostra i słodka papryka
(można zamienić na przyprawę garam masala)
sól, pieprz
1 litr bulionu warzywnego
Na rozgrzany olej wrzucam przyprawy. Po minucie dodaję pokrojoną w kostkę cebulę i smażę ją aż będzie szklista. Dodaję pokrojone warzywa (marchewkę i ziemniaki). Chwilę podsmażam. Dodaję soczewicę i zalewam bulionem. Gotuję na małym ogniu ok. 20 minut aż do momentu wszystko będzie miękkie. Soczewica powinna się rozpaść i nadać gęstości zupie. Na koniec dodaję przecier pomidorowy i ewentualnie koncentrat. Gotuję jeszcze kilka minut. W razie potrzeby przyprawiam solą i pieprzem.
 

 Ciasto ananasowo-kokosowe (źródło)
2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru
1/4 szklanki oleju
1 łyżka sody
1 nieduża puszka ananasa (u mnie 560g)
1/2 szklanki wiórków koko 
Polewa czekoladowa: kakao, margaryna, cukier (te same proporcje) 
Zbenderować ananasa z syropem ananasowym (ja zostawiłam jeden plasterek ananasa i wrzuciłam go pokrojonego już nie miksując). Dodaję pozostałe składniki i mieszam. Piekę w natłuszczonej formie przez ok. 35 minut w 160°C.
Polewa: rozpuszczam margarynę, dodaję cukier i kakao, mieszam do rozpuszczenia cukru.
Na wystudzone ciasto  nakładam polewę. Opcjonalnie można posypać ciasto wiórkami kokosowymi.

A na koniec moje ostatnie zakupy z Vegekoszyka : )

Wegańskie sery Violife: naturalny, cheddar, zioła plastry, pizza plastry, ostra papryka do smarowania, pomidor i bazylia do smarowania, naturalny do smarowania. Bardzo ciekawa jestem jak smakują zwłaszcza te w plasterkach (lub "plajsterkach" jak się u mnie mówi). :) A poza tym: serek topiony naturalny, vege salami, najlepsza wegańska margaryna Alsan, płatki jaglane, karob, sól różowa i morska, vege przyprawa oraz wegańska karma dla psa (jedyna z dobrym składem dla zwierzaków na rynku polskim!).Tyyyyyle wegańskich substytutów nabiału, na szczęście nie zjem tego w tydzień. :)

P.S. Ostatnio w pracy usłyszałam jacy niektórzy są dziwni, że codziennie jedzą kaszę jaglaną. Pojawiło się też słowo karob i amarantus jako coś baaardzo dziwnego i zdrowego, ale żeby smacznego to nie. Ach, gdyby wiedzieli czym jest karob to by może zmienili zdanie. :)
Zobacz więcej >

Czerwona "ryba" czyli tofu po grecku

Tak się zakręciłam, że minęły święta, przyszedł Nowy Rok, za chwilę będzie połowa stycznia, a ja nadal nie wrzuciłam tutaj przepisów bożonarodzeniowych. Jak tak dalej pójdzie, pojawią się na kolejne święta, a to byłoby zbyt duże opóźnienie. ;) Także nie dziwcie się, że dzisiejsze moje przeulubione danie jest w towarzystwie choinki. 


Na tofu po grecku jest dużo przepisów, w większości pojawia się tylko koncentrat w ramach czerwonego koloru. Istnieje wersja minimalistyczna, którą moja babcia stosuje koncentrat + smażona cebulka i wersja bogata, którą zobaczycie u mnie. Na moim rodzinnym stole wigilijnym wystąpiła ryba autorstwa mojej babci i tofu zrobione przeze mnie. Zgadnijcie co zostało zjedzone? Tofu! Może to za sprawą soczystego czerwonego koloru potrawy (zdjęcia tego niestety nie oddają), a może moja rodzina przekonała się do jedzenia bez okrucieństwa. Ważne, że się udało. :)



Czerwone tofu po grecku
(wersję świąteczną robię dwukrotnie większą)
♥ opakowanie tofu po grecku (180 g)
♥ puszka pomidorów
♥ 2 średnie marchewki
♥ 2 duże cebule
♥ sos sojowy
sól, pieprz
♥ opcjonalne przyprawy: czerwona papryka słodka i ostra, tymianek, 
   czarnuszka, przyprawa "do kurczaka"
 Tofu kroję w kostkę, zalewam sosem sojowym i kłuję tofu widelcem. Można obtoczyć tofu w przyprawie "do kurczaka". Odstawiam przynajmniej na kwadrans. Następnie smażę.
Cebulę kroję niedbale w kostkę i smażę. Dodaję suszony tymianek i odrobinę czarnuszki. Marchewkę obieram, tarkuję na dużych oczkach i dodaję do cebuli. Smażę ok. 5 minut aż marchewka zmięknie. Następnie dodaję puszkę pomidorów. Przyprawiam solą i pieprzem, ewentualnie czerwoną papryką. Smażę potrawkę jeszcze ok. 5 minut. Dodaję tofu i odstawiam z ognia. Po wystudzeniu wkładam tofu po grecku do lodówki na całą noc. Smacznego! :)

 
Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka