Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą burak. Pokaż wszystkie posty

Wegańska Wigilia

 

Jak spędzacie święta, jesteście bardzo przejedzeni? Mam nadzieję, że możecie jeszcze patrzeć na jedzenie. ;) Dzisiaj pokażę co zrobiłam na Wigilię. Da się bez mięsa (w sensie też bez ryb) i bez nabiału. Nie trzeba wydać fortuny by urządzić święta. Mięsożercy będą zadowoleni (wegańska ryba po grecku wygrała z dwiema wersjami tradycyjnymi) i wegetarianie także (moja mama w końcu woli sałatkę z wegańskim majonezem niż ze standardowym, juhu!).



SŁONE:
Pierogi z kapustą i grzybami oraz barszcz

Pasztet z białej fasoli od Jadłonomii 
mój faworyt jeśli chodzi o pasztety

Sałatka buraczana
♥ 2 duże buraki
♥ puszka czerwonej fasoli
♥ 2 średnie ziemniaki
♥ 3 ogórki kiszone
♥ mała cebula
♥ łyżka oleju
♥ 2 łyżeczki musztardy
♥ sól, pieprz


Sałatka jarzynowa z pieczonych warzyw z majonezem ryżowym


Kawior z bakłażana od Jadłonomii


SŁODKIE:

Drożdżowy makowiec, zawijany w warkocz od Wegan Nerd
jedyne co zmieniłam to zrobiłam bardziej mokrą masę makową (więcej syropu i bakalii)
Zobacz więcej >

Wegańskie obiady lata

Leżenie pod drzewem i czytanie książek, bieganie z psem i kotem, zrywanie jabłek całą rodziną, wyhodowanie jarmużu i innych cudowności, zajadanie się sezonowymi owocami, bieganie po lesie i podjadanie poziomek. Zdecydowanie uwielbiam lato, mogłoby się nie kończyć. Niestety w tym roku lato kończy się zbyt szybko (co roku zbyt szybko, ale tym razem jakby bardziej), na szczęście zostają zdjęcia. Dziś pokażę Wam proste i szybkie letnie obiady. Jasne, że to nie wszystko co jadłam w ostatnich miesiącach, ale to na pewno te rzeczy, które kojarzą mi się z latem i które co roku zjadam w sporych ilościach. (;

Makaron z sosem ze świeżych pomidorów mogłabym jeść latem codziennie. Nie ma nic prostszego, szybszego i bardziej pomidorowego. ;) Zimą z kolei rządzi pomidorówka.
Pomidory pozbawiam gniazd, ale zostawiam skórkę, kroję pomidory na kilka części, wrzucam do garnka i gotuję. Kiedy pomidory zmiękną, a sok trochę odparuje, sos miksuję. W tym momencie dodaję wszystko co mam pod ręką, najczęściej świeże zioła (bazylię, oregano, tymianek), czosnek niedźwiedzi, odrobinę tabasco, zmiażdżony czosnek, doprawiam solą i pieprzem. Podaję obowiązkowo z pełnoziarnistym makaronem, na wierzchu posypuję płatkami drożdżowymi, pestkami słonecznika bądź dyni i świeżą bazylią.

Co roku mam ogromne zapasy botwinki, więc chłodnik wegański latem jem całkiem często. Przepis na niego już był na blogu.

Krem z kalarepy według Jadłonomii, który w mojej wersji bardziej przypominał krem z pora.
3 małe kalarepki ( u mnie 2)
2 białe części niedużych, młodych porów
2 litry delikatnego bulionu warzywnego
3 łyżeczki soku z cytryny
2 - 3 czubate łyżeczki dobrego chrzanu
sól i pieprz
szczypta cukru
delikatny olej
dodatki ode mnie: wielka garść koperku, garść natki pietruszki, kilka liści jarmużu
Pory pokroiłam w talarki. Na dnie garnka rogrzałam kilka łyżek oleju, dodałam pory i smażyłam je kilka minut. Kalarepki obrałam, pokroiłam w plasterki i dodałam je do porów. Warzywa zalałam bulionem ze szczyptą cukru, dodałam pokrojony jarmuż i ugotowała do miękkości warzyw. Zupę zmiksowałam, dodałam chrzan, pokrojony koperek i natkę pietruszki, sok z cytryny, doprawiłam solą i pieprzem.

Ziemniaki ugotowane z łodygami kopru, pomidorki i fasolka z działki, kurki smażone z jarmużem, ogórki z koperkiem.

Tłusta wersja poprzedniego obiadu. Fasolka, kurki i ziemniaki pozostałe z poprzedniego obiadu, wszystko podsmażone.

Wiem, że zdjęcie jest wybitnie słabe jakościowo, ale chciałam Wam pokazać co bardzo często jem latem, świetny sposób na wykorzystanie warzyw z którymi nie wiemy co zrobić. Na świeżym powietrzu smakuje najlepiej. Warzywa jakie akurat mam pod ręką w sosie pomidorowym, najczęściej daję cukinię, fasolkę szparagową, paprykę, marchewkę, pietruszkę.

Wegański grill to nic trudnego, naprawdę, zadowoleni będą nie tylko weganie. Najlepsze na świecie jest grillowanie z przyjaciółmi, do tego słodkie wino i ciasto.
W tym roku w końcu robię cukinię, która mi smakuje i wszystkim innym. Po prostu kroję cukinię, nadziewam widelcem, dodaję koniecznie ciemny sos sojowy i tak zostawiam na przynajmniej kwadrans. Grilluję tradycyjnie z papryką, cebulką, pieczarkami.

Pierogi, które zawsze robi moja babcia, ostatnio zrobiła dodatkowo do nich sos ("takie suche będziesz jeść?" ;)) z mleka sojowego w proszku i wody, mistrzostwo.

Tak, zdecydowanie uwielbiam lato!
Zobacz więcej >

Wegański chłodnik litewski

Chłodnik kojarzy mi się z dzieciństwem, z działką i uciekaniem od żab. W mojej rodzinie chłodnik jest zawsze biały, to po prostu mieszanka kefiru z warzywami, botwinki się nigdy nie używało mimo że dostęp do niej był ogromny. Przez całe dzieciństwo zastanawiałam się jak inni to robią, że mój rodzinny chłodnik jest biały, a nie taki piękny różowy. ;) Jak przeszłam na weganizm zaraz poza twarożkiem brakowało mi tej różowej potrawy. Twarożek szybko zastąpiłam roślinnym, z chłodnikiem było trochę trudniej, ale udało się. Na pewno to nie jest typowo kwaskowaty chłodnik, jednak mi baaardzo odpowiada i mojej rodzinie także (która je nabiał). Kolor tego dania wychodzi mi różny. Ostatnio miałam mleko lekko słodkie, więc dałam tylko pół litra napoju roślinnego (stąd ten ciemny kolor).

Chłodnik litewski
♥ 1 pęczek botwinki
♥ 1 burak (opcjonalnie)
♥ 2 ogórki gruntowe
♥ pęczek rzodkiewki
♥ pęczek szczypiorku
♥ pęczek koperku
♥ 1 litr mleka roślinnego bez cukru (polecam owsiane)
♥ sok z 1 cytryny (max. z 2 cytryn)
♥ ocet jabłkowy (opcjonalnie)
♥ sól i pieprz do smaku

Botwinkę myję, siekam i wrzucam do garnka wraz z obranymi i startymi buraczkami z botwinki i  burakiem. Zalewam warzywa wodą, dodaję tyle wody, żeby warzywa były przykryte. Gotuję do miękkości ok. 15 minut. Zdejmuję z ognia i odstawiam do ostudzenia.
W tym czasie drobno kroję szczypiorek i wrzucam do garnka z łyżeczką soli. Ucieram szczypiorek z solą do momentu aż puści sok. Następnie dodaję pokrojone ogórki w drobną kostkę, rzodkiewkę startą na grubych oczkach, pokrojony koperek. Warzywa te zalewam mlekiem roślinnym z sokiem z cytryny. Dodaję przestudzony wywar z buraków i buraki. Przyprawiam solą i pieprzem do smaku. Jeśli chłodnik wydaje mi się za mało kwaśny, dodaję 1-2 łyżki octu jabłkowego. Odstawiam do lodówki przynajmniej na 2 godziny.
Chłodnik jem zawsze z ziemniakami. Z tym, że ziemniaki gotuję z dużą ilością łodyg koperku, nadaje to ziemniakom trochę inny, bardzo wiosenny smak.

Zobacz więcej >

Tęczowy pasztet zwany chlebkiem

Zostawiam was na najbliższy tydzień (jadę do Wiednia, juhu!) z ostatnim przepisem świątecznym. Przepis pochodzi z Puszki, jednak wrzucam go tutaj. Na puszce przepis jest mało konkretny, co może niektórych zniechęcać. Jeśli mamy mało czasu, nie radzę nawet myśleć o tym pasztecie. ;) Moja rodzina ten pasztet nazwała chlebkiem, dałam tyyyle kaszy kukurydzianej, że pasztet naprawdę może robić za kolorowy chlebek. Możemy go posmarować chrzanem lub dowolną pastą i nie ma potrzeby dodawania jeszcze pieczywa. Ważne jest, by nie miksować masy blenderem (będzie zbyt rzadka) oraz by każdej masy nie przyprawiać zbyt mocno w różny sposób (masy jako całość muszą współgrać ze sobą, więc np. białą masę można delikatnie przyprawić, a żółtą mocniej).


Tęczowy pasztet (na 3 małe keksówki!)
2 włoszczyzny (np. z gotowania bulionu)
1/2-1 szklanka groszku 
♥  brokuł
2 buraki
1 puszka białej fasoli
♥ 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
♥ kasza kukurydziana (1 szklanka lub więcej)
♥ 3-4 łyżki kaszy manny
♥ 6 łyżek mąki ziemniaczanej
♥ garść pestek słonecznika
♥ pestki słonecznika, dyni, siemię lniane do posypania
♥ 2 łyżeczki chrzanu
♥ sól i pieprz czarny
♥ opcjonalne przyprawy: kurkuma, pieprz ziołowy, płatki drożdżowe, czosnek granulowany, bazylia, oregano
opcjonalnie: świeża/suszona natka pietruszki, koperek

Warzywa z włoszczyzny powinny być porządnie ugotowane (inaczej masa nie będzie jednolita). Gotuję także buraki w skórce, brokuł i groszek gotuję na parze. Następnie dzielę warzywa na kolory:
- Żółty: mniej niż połowa białych warzyw + odrobina marchewki
- Biały: pietruszka, seler
- Zielony: groszek, brokuł, natka pietruszki/koperek
- Pomarańczowy: marchew, koncentrat pomidorowy
- Czerwony: buraki
Każdy kolor rozgniatamy widelcem. Jeśli masa nie jest jednolita, mielę warzywa w maszynce. Buraki można zetrzeć na tarce. W międzyczasie słonecznik można zmielić w młynku do kawy.
Następnie dodaję białą fasolę do wszystkich mas (poza zieloną, a najwięcej do białej). Prawie połowę kaszy kukurydzianej* daję do żółtej masy, a resztę do pomarańczowej i czerwonej. Kaszę mannę daję do białej masy. Zmielony słonecznik daję do masy czerwonej i pomarańczowej (ewentualnie do innej masy, która nam wyszła niezbyt gęsta). Mąkę ziemniaczaną daję tylko do mas w razie potrzeby (2 łyżki do masy białej, po 1 łyżce do pozostałych mas, ale jeśli niektóre masy mają już dobrą konsystencję, to odpuszczam ten punkt). Mieszam każdą masę, następnie dodaję przyprawy. Do każdego koloru daję sól, pieprz ziołowy i płatki drożdżowe. Chrzan dodaję do czerwonej masy, kurkumę do żółtej, suszone zioła (natka, koperek, bazylia lub oregano) do zielonej, czosnek granulowany głównie do masy białej i trochę do pomarańczowej. Mieszam, próbuję, ewentualnie jeszcze przyprawiam. Białą masę zostawiam w miarę neutralną.
Przygotowuję keksówki (u mnie 1 mała i 1 duża) - smaruję je olejem. Następnie nakładam masy w kolejności: czerwona, pomarańczowa, zielona, biała, żółta. Po wierzchu posypuję pestkami słonecznika, dyni, dodaję siemię lniane. Piekę pasztety w 200 stopniach przez 35-40 minut.

* Radzę nie przesadzać z kaszą kukurydzianą i ogólnie z dodawaniem zagęstników do masy. Dałam tego dużo (zwłaszcza kaszy kukurydzianej), przez co mój pasztet w konsystencji bardziej przypomina chlebek niż pasztet do smarowania.

Zobacz więcej >

(Wegańskie) Jedzenie do pracy

 Byłam dzisiaj we włoskiej restauracji Bella Vita. Zamówiłam dwie rzeczy, których nie uwzględnione w menu. Kawę orzechową na mleku sojowym i wegańską pizzę. :) Pizza bez sera było podobno wyzwaniem dla kucharza, kelner kilka razy się pytał czy się udało. A owszem, pizza udała się. Na cienkim cieście, chrupka, z warzywami i porządną porcją rukoli. Kolejny powód, by dręczyć kucharzy o wegański odpowiednik. ;)  Choć w Białymstoku nie ma ani jednego miejsca w 100% vege, to widzę coraz więcej przyjaznych knajpek.

Dzisiaj pokażę Wam mój lunch do pracy z tego tygodnia. Zwykle nie jestem fanką kanapek, ale tej pasty z "wędzonej makreli" po prostu nie można sobie odpuścić. : ) Powoli odkrywam także zalety posiadania wyciskarki, stąd coraz częściej piję domowej produkcji soki owocowo-warzywne.



Pasta do kanapek o smaku wędzonej makreli źródło 
Pasta jest do tego stopnia pyszna, że chciałoby się ją jeść na okrągło. Kiedy się kończy, myśli się o kolejnym zakupie wędzonego tofu. Naprawdę można się uzależnić! ;)
1 kostka wędzonego tofu
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka oleju lnianego
opcjonalnie: pieprz, czosnek granulowany, słodka papryka
Wszystkie składniki miksuję blenderem na gładką masę.


Makaron z zielonym pesto z groszku
Na zdjęciu niestety nie widać pesto, ale zapewniam że jest soczyście zielone i pyszne!
♥ porcja makaronu (u mnie razowy)
♥ suszone pomidory
♥ opcjonalnie: czarnuszka
Zielone pesto:
♥ szklanka zielonego groszku
♥ kilka listków bazylii
♥ garść pestek słonecznika
♥ ząbek czosnku
♥ oliwa z oliwek - 5 łyżek
♥ woda - ok. 1/4 szklanki
♥ opcjonalnie: płatki drożdżowe
♥ sól i pieprz do smaku
Zielone pesto z groszku: Wszystkie składniki umieszczam w wysokim, wąskim naczyniu. Miksuję blenderem na gładką masę. Ilość wody radzę dodawać stopniowo aż do uzyskania idealnej konsystencji. 
Porcję makaronu gotuję al dente. Mieszam z pesto (na porcję dodałam ok. 1/3 pesto). Dodaję kilka pokrojonych suszonych pomidorów i porcję posypuję czarnuszką.

 
Sok z jabłek i warzyw
Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z warzywnymi sokami, możecie zmniejszyć ilość buraków lub dodać kilka jabłek. Zwykle robię ten sok wieczorem i mam porcję dla dwóch osób na 2 dni.
Proporcje podaję orientacyjnie.
♥ jabłka - 4
♥ marchew - 0,5 kg
♥ seler naciowy - 1 łodyga
♥ buraki podłużne - 4
♥ pomarańcz - 1 duża
♥ imbir - mały kawałek
Wrzucam do wyciskarki składniki po kolei, na początku miękkie: jabłka i pomarańcze. Następnie pozostałe.
Zobacz więcej >

Krowarzywa plus buraczane burgery

KROWARZYWA. Wegańska knajpa przy Hożej 42, w Warszawie.

źródło: https://www.facebook.com/Krowarzywa

Najpierw była gigantyczna reklama tego lokalu w internecie. Sama nie wiem jak to się stało, ale już chyba każdy mieszkaniec stolicy, choć trochę vege, słyszał o tym. Chciało się już tam być, zjeść, choć jeszcze było zamknięte.
Poszłam na otwarcie, sobota, godzina dziewiętnasta. Tylu ludzi na metr kwadratowy to dawno nie widziałam, naprawdę. :) Kolejka po burgery, ekipa trochę nierozgarnięta, tłum, tłum, tłum. Głośno, ciasno.
Wegańskie burgery - jaglanex, cieciorex, tofex, seitanex, warzywex.
Do tego sosy wegańskie - majonez na bazie mleka sojowego, musztardowy, pomidorowy, ostry, bbq.
Kolorowe szejki i wegańska kawa fair-trade.
Postawiłam na seitan z majonezem. Spora bułka,baaaardzo smaczny kotlet, sałata, rukola, ogóreczki, cebulka. Z mojej strony burger mógłby być cieplejszy, z większą ilością sosu. Z drugiej strony, mój facet dostał aż za gorącego burgera z dużą ilością majo. Jak się trafi, zwłaszcza, w takim tłumie. Cena mnie nie powaliła. 15 zł za burgera. Trochę dużo. Można się najeść, jeśli nie jest się sstrassznie głodnym i jeśli nie przyszło się z mężczyzną, mogącym pożrem ze trzy takie bułki.
A sama knajpka? Maalutka, dosłownie kilka osób ma gdzie usiąść, szkoda, ale przynajmniej jest ładnie i można wejść z ukochanym zwierzakiem.
Fajnie, że powstało takie miejsce, ale nie przebiło moich ukochanych knajpek. Wrócę tam, ale nie na burgera, raczej by spróbować kawy.

A jak już jesteśmy w temacie burgerów, przedstawiam wam najpyszniejsze burgery, jakie istnieją!
Vegańskie buraczane burgery od Vegelicious


Składniki:

  • 2 szkl. surowych startych buraków
  • 1 1/2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej
  • 1 szkl. uprażonego słonecznika
  • 1/2 szkl. uprażonego sezamu
  • 1/2 szkl. posiekanej cebuli
  • 1/2 szkl. bułki tartej
  • 1/4 szkl. oleju
  • 3 łyżki mąki
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 4 posiekane ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki sosu sojowego
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • sól do smaku
Oryginalnie robimy: W dużej misce mieszamy składniki i wyrabiamy z nich masę na kotlety. Jeżeli masa będzie zbyt sypka lub kotlety nie będą się kleiły, można dodać więcej bułki tartej i/lub oleju.
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Wykładamy dużą blachę papierem do pieczenia i smarujemy olejem. Następnie formujemy spore kotlety, układamy na blasze i pieczemy 25 minut. W trakcie pieczenia delikatnie przewracamy na drugą stronę.

Z mojej strony: Uważajcie z ilością jaglanki! Ugotowałam szklankę, a wyszły mi 3 szklanki!
Co do pieczenia, mi się to nie udało. Wszystko przywierało, ale smaży się cudownie. Można zrobić gigantyczne burgery i się nie rozwalają.

Smacznego burgera! zarówno domowego, jak i tego 'wyjściowego' : )
Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka