Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ananas. Pokaż wszystkie posty

Pina colada smoothie

W dni takie jak dzisiejszy, kiedy chcę spędzić cały wieczór pod kocem robię smoothie przypominające mi, że zima kiedyś się skończy.


Pina colada smoothie
♥ 2 banany
♥ 1/2 ananasa
♥ 1/2 granatu (pestki)
♥ 1 łyżka wiórków kokosowych
♥ 1/2 szklanki wody (w wersji na bogato: mleko kokosowe)
♥ 3 daktyle (opcjonalnie)
Wszystkie składniki miksuję w blenderze aż do uzyskania kremowej konsystencji.


Oczyszczające smoothies
Zobacz więcej >

Wyciskarka i niepozorny sok zielony

Ten sok powstał przypadkiem. Miałam świeżego ananasa i szpinak, który trzeba było zjeść jak najszybciej. Obawiałam się, że ananas nie będzie wyczuwalny w przeciwieństwie do zieleniny. Nic bardziej mylnego. Szpinak przede wszystkim nadaje kolor, a ananas oddaje smak i cudowną słodycz. Ten sok ma zwykle ciemnozielony kolor i większości osób kojarzy się ze zdrowym, niesmacznym napojem. Zmieniają zdanie jak tylko spróbują słodkiego, zielonego soku.

Niepozorny zielony sok
♥ ananas
♥ 250-450 gram szpinaku
Obieram ananasa, kroję go na mniejsze kawałki. Wyciskam sok z ananasa i szpinaku za pomocą wyciskarki.

W ostatnim czasie wzięłam się także za hodowlę trawy pszenicznej.

Jakie było moje zdziwienie, że tak mało soku wychodzi z tej trawy. A jeszcze bardziej zdziwił mnie smak. Było to bardzo bardzo niesmaczne. Szkoda, że wtedy nie przyszło mi do głowy, by połączyć trawę pszeniczną z innymi składnikami. ;) Następnym razem to zrobię!

Wypadałoby w końcu ocenić wyciskarkę. Oscara mam prawie od pół roku. Czy było warto zamienić sokowirówkę na sprzęt kilkukrotnie droższy?

Zależało mi przede wszystkim na wyciskaniu zieleniny. Faktycznie wyciskarka radzi sobie świetnie. Chociaż przy niektórych liściach nie widzę sensu wyciskania, np. jarmuż daje bardzo mało soku, znacznie lepiej jest go zmiksować. Za to szpinak sprawdza się idealnie, z trawą pszeniczną też nie ma problemu. Jeśli chcemy wyciskać więcej niż kilka razy w roku jabłka i marchewkę, to można pomyśleć o tym sprzęcie. Zastanawiałam się jeszcze jak długo będę mogła trzymać otrzymane soki w lodówce. W końcu zajmuje to trochę czasu, fajnie zabrać soczek do pracy i jednocześnie nie wstawać o piątej rano, by go zrobić. Podobno soki można trzymać 3 doby w lodówce, ja trzymałam maksymalnie 2 doby. Nic się nie rozwarstwiło, a smak się nie zmienił. Także to kolejna zdrowa i smaczna rzecz, jaką można zabrać do pracy czy na piknik. Jeszcze jest jedna rzecz, której się obawiałam. Zawsze miałam trudność z domyciem sokowirówki i musiałam poświęcić na to sporo czasu. To bardzo zniechęcało i powodowało, że coraz rzadziej po nią sięgałam. Zastanawiałam się czy tu będzie podobnie. Na szczęście nie, wyciskarkę myje się bardzo szybko, a do tego składa się ją w całość błyskawicznie. Dzięki czemu częściej po nią sięgam i nawet jeśli w trakcie wyciskania soku muszę sprzęt umyć nie ma z tym problemu.
Póki co są same plusy. Nie jest aż tak kolorowo. Moja wyciskarka dość łatwo się zapycha miękkimi składnikami. Miękkie jabłka potrafią zrobić mus zamiast soku, a nawet ananas może zapchać sprzęt już nawet po kilku minutach. Na szczęście wyczyszczenie Oscara trwa chwilę, więc to nie zniechęca. Za to bardzo zniechęca cena (zawsze możemy szukać okazji, np. czasem pojawia się na aukcjach wyciskarka z Biedronki). Zastanawiałam się ostatnio czy gdybym miała ją kupić dzisiaj kupiłabym wyciskarkę czy może porządny blender i malakser. Najchętniej kupiłabym wszystko na raz, ale bliżej mi jednak do wyciskarki. To z powodu możliwości wyciskania liści i świadomości, że nie są niszczone enzymy (w przeciwieństwie do sokowirówki).

Małe podsumowanie jakby komuś nie chciało się powyższego czytać:
Zobacz więcej >

Wegańskie sery i weganka podczas przeziębienia

 

 Wbrew pozorom nie napiszę dziś o dobrych sposobach na przeziębienie/grypę. Zwykle wtedy jem ogromne ilości czosnku i piję herbatę imbirową na zmianę z malinową. Nie będzie też specjalnie o tym, czy weganie rzadziej choruję. Trudno mi to ocenić. Kiedyś miałam anginę za anginą, pochłaniałam straszne ilości antybiotyków, a w ramach osłony rządził nabiał, w dodatku jadłam wtedy byle co - kupne soki (sądząc że są zdrowe) i niezdrowe przekąski (jako że jestem chora, wszystko mi wolno). Jako wegetarianka chorowałam  rzadziej, ale nie sądzę by miało to cokolwiek wspólnego z odżywianiem (mięso zastąpiłam nabiałem i jeszcze raz nabiałem niestety). Na weganizmie w końcu wzrosła u mnie świadomość w zakresie jedzenia, nabiał odszedł w zapomnienie, pojawiły się zielone koktajle (jarmuż♥), orzechy (nerkowce♥) i strączki. Zaczęłam suplementować witaminę D w okresie jesienno-zimowym i codziennie B12(!), od jakiegoś czasu do żelaznego zestawu dodałam chlorellę. Miałam cichą nadzieję, że to wszystko spowoduje wzrost odporności (gdyby jeszcze chciało mi się codziennie jeść świeżo zmielone siemię lniane). W międzyczasie pojawiła się praca w szpitalu, a to niestety pokomplikowało sprawy odporności. Pracując na hematologii powinnam być w 100% zdrowa, by dodatkowo nie narażać pacjentów, niestety tak łatwo nie jest. Wystarczyły słowa "coś mało choruję jako weganka", nowa praca i.. spadek odporności gotowy. Pochorowałam się pierwszego dnia pracy, żeby było śmieszniej załatwiałam wtedy sprawy formalne i na oddziale nie byłam nawet chwilę. ;) "Przechodziłam" chorobę, co podobno jest złe szczególnie dla serca, no cóż. Od tego czasu zdarzają mi się przeziębienia mniejsze i większe, znacznie częściej zanim zaczęłam pracę. Ciekawa jestem jak często bym chorowała mając bardziej przyjazną pracę w tym zakresie. Planuję wprowadzić codziennie picie zielonych koktajli z dodatkiem siemienia, ciekawa jestem czy to dużo zmieni w kwestii odporności. :)


Dzisiaj będą dwa dania. Idealne na osłabienie organizmu, bo nie musimy dużo czasu spędzać w kuchni, a dodatkowo zupa rozgrzewa za sprawą indyjskich przypraw. Ciasto musi być, bo jak chorować bez słodkości? ;) W końcu musimy mieć coś z chorowania, a bezkarne jedzenie ciasta to już coś.


 Aromatyczny krem z soczewicy (inspiracja)
♥ 1 szklanka czerwonej soczewicy
♥ 3-4 ziemniaki pokrojone w kostkę
♥ 2 marchewki
♥ 1 cebula
♥ 250 ml przecieru pomidorowego lub puszka pomidorów (dodałam jeszcze 70 g koncentratu pomidorowego dla podkręcenia koloru)
♥ przyprawy: curry, kumin, kolendra, ostra i słodka papryka
(można zamienić na przyprawę garam masala)
♥ sól, pieprz
♥ 1 litr bulionu warzywnego
Na rozgrzany olej wrzucam przyprawy. Po minucie dodaję pokrojoną w kostkę cebulę i smażę ją aż będzie szklista. Dodaję pokrojone warzywa (marchewkę i ziemniaki). Chwilę podsmażam. Dodaję soczewicę i zalewam bulionem. Gotuję na małym ogniu ok. 20 minut aż do momentu wszystko będzie miękkie. Soczewica powinna się rozpaść i nadać gęstości zupie. Na koniec dodaję przecier pomidorowy i ewentualnie koncentrat. Gotuję jeszcze kilka minut. W razie potrzeby przyprawiam solą i pieprzem.
 

 Ciasto ananasowo-kokosowe (źródło)
♥ 2 szklanki mąki
♥ 1/2 szklanki cukru
♥ 1/4 szklanki oleju
♥ 1 łyżka sody
♥ 1 nieduża puszka ananasa (u mnie 560g)
♥ 1/2 szklanki wiórków koko 
♥ Polewa czekoladowa: kakao, margaryna, cukier (te same proporcje) 
Zbenderować ananasa z syropem ananasowym (ja zostawiłam jeden plasterek ananasa i wrzuciłam go pokrojonego już nie miksując). Dodaję pozostałe składniki i mieszam. Piekę w natłuszczonej formie przez ok. 35 minut w 160°C.
Polewa: rozpuszczam margarynę, dodaję cukier i kakao, mieszam do rozpuszczenia cukru.
Na wystudzone ciasto  nakładam polewę. Opcjonalnie można posypać ciasto wiórkami kokosowymi.

A na koniec moje ostatnie zakupy z Vegekoszyka : )

Wegańskie sery Violife: naturalny, cheddar, zioła plastry, pizza plastry, ostra papryka do smarowania, pomidor i bazylia do smarowania, naturalny do smarowania. Bardzo ciekawa jestem jak smakują zwłaszcza te w plasterkach (lub "plajsterkach" jak się u mnie mówi). :) A poza tym: serek topiony naturalny, vege salami, najlepsza wegańska margaryna Alsan, płatki jaglane, karob, sól różowa i morska, vege przyprawa oraz wegańska karma dla psa (jedyna z dobrym składem dla zwierzaków na rynku polskim!).Tyyyyyle wegańskich substytutów nabiału, na szczęście nie zjem tego w tydzień. :)

P.S. Ostatnio w pracy usłyszałam jacy niektórzy są dziwni, że codziennie jedzą kaszę jaglaną. Pojawiło się też słowo karob i amarantus jako coś baaardzo dziwnego i zdrowego, ale żeby smacznego to nie. Ach, gdyby wiedzieli czym jest karob to by może zmienili zdanie. :)
Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka