Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dressing. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dressing. Pokaż wszystkie posty

Młoda kapusta z musztardowym dressingiem

 Jeden z moich ulubionych dodatków wiosennych i letnich do obiadu.


Surówka z młodej kapusty z musztardowym dressingiem
pół główki młodej kapusty
pęczek rzodkiewki
3 ogórki małosolne
2 łyżki koperku
1/3 średniej cebuli
musztardowy dressing
1,5 łyżki musztardy
1/2 łyżki ostrej musztardy
2 łyżki oliwy
2 łyżki wody
ząbek czosnku
pieprz ziołowy
sól
Drobno siekam kapustę, solę i odstawiam. Pęczek rzodkiewki w większości tarkuję, kilka rzodkiewek drobno kroję. Ogórki małosolne i cebulę kroję w kostkę, świeży koperek siekam. Dodaję warzywa do kapusty. Następnie przygotowuję musztardowy dressing. Dwa rodzaje musztardy, oliwę i wodę łączę ze sobą. Czosnek drobno kroję, dodaję do niego sól i miażdżę go nożem aż zmięknie i puści sok, dodaję go do pozostałych składników i mieszam. Doprawiam pieprzem ziołowym do smaku. Dressing dodaję do surówki, mieszam i odstawiam przynajmniej na kwadrans, żeby wszystko się przegryzło. 

Zobacz więcej >

Dietetyczny wegański majonez i chipsy jarmużowe


Majonez to coś, czego nigdy mi nie brakowało, jadłam go bardzo mało nawet jako wegetarianka. Są jednak takie rzeczy, do których jest świetnym dodatkiem. Można się kłócić, że majonez bez jajek to nie majonez, a bez szklanki oleju tym bardziej. Moją wersję majonezu można nazwać dipem, sosem, czymkolwiek chcecie. Ważne, że jest kremowy, pyszny i niskokaloryczny. Jeszcze ważniejsze jest to, że to świetna baza pod wegański sos czosnkowy czy tzatziki. Bezpośrednio po zrobieniu konsystencją przypomina sos, ale po odstawieniu do lodówki staje się gęsty. Jeśli chodzi o przepis to bazowałam na ryżowym majonezie od Wegan Nerd. Nie sugerujcie się zdjęciami, majonezu wychodzi bardzo dużo.


Dietetyczny wegański majonez
♥ 1 szklanka płatków ryżowych
♥ 1 szklanka niesłodzonego mleka roślinnego
♥ 2 łyżki octu jabłkowego
♥ 1/2 szklanki wody
♥ 3 łyżki musztardy
♥ 1 łyżka oleju (opcjonalnie)
♥ sól czarna
♥ pieprz cytrynowy
Do rondelka wrzucam płatki ryżowe i mleko roślinne, doprowadzam do wrzenia. Gotuję ok. 2 minuty i odstawiam. Następnie miksuję je z wodą, octem, musztardą i opcjonalnie z olejem. Do smaku dodaję pieprz cytrynowy i sól czarną. Odstawiam do lodówki na przynajmniej pół godziny. Jeśli chcę otrzymać dip dodaję więcej wody, soli i pieprzu.


Jeśli miałabym wymienić jedną rzecz, która nie zmieniła się od czasu przejścia na wegetarianizm i później weganizm, coś co mi towarzyszyło jeszcze przed moją zmianą stylu życia to zwyczajne uwielbienie chipsów (i właściwie słodyczy też, ale nie o tym dziś piszę). Obecnie unikam pustego jedzenia w sensie mąki pszennej, białego cukru, smażenia w głębokim tłuszczu, ale jeśli w domu pojawią się chipsy to prędzej czy później po nie sięgnę. Wiem, że to sam tłuszcz i chemia, świadomość tego wcale mnie nie zniechęca. Dlatego jakakolwiek alternatywa jest bardzo pożądana. Pewnie świetnie znacie lub słyszeliście nie raz o chipsach z jarmużu, ja o nich słyszałam wielokrotnie. Raz nawet je jadłam na brunchu w jednym warszawskim lokalu i były niezłe, ale nic poza tym, chyba były mało przyprawione. Dopiero ostatnio mając tylko kilka liści jarmużu zrobiłam chipsy i przepadłam. Cieszę się, że robiąc je pierwszy raz ich nie spaliłam, haha. Są lekko słodkie, chrupkie, idealne. A zimą mogę robić fioletowe chipsy, bo znalazłam taką cudną odmianę jarmużu! :)

Chipsy jarmużowe
♥ jarmuż
♥ 1 łyżeczka papryki słodka w proszku
♥ 1 łyżka płatków drożdżowych
♥ 1 łyżka oleju
Jarmuż myję i suszę, usuwam grubą łodygę i kroję na mniejsze kawałki. Wrzucam je do miski, dodaję olej i przyprawy. Mieszam, by wszystkie liście zostały pokryte mieszanką oleju i przypraw. Liście układam na blaszce wyłożoną papierem do pieczenia lub matą silikonową. Układam jarmuż w miarę równomiernie. Piekę w 150 stopniach przez maksymalnie 5 minut.

Zobacz więcej >

Sałatka na słoneczny dzień


W takie dni jak ten aż ma się ochotę coś zrobić.
Nie wiem jak u was, ale u mnie czuć wiosnę. Może to za sprawą posiadania mieszkania, do którego wpada słońce nawet w środku zimy. Może jest tak za sprawą posadzonych wczoraj ziół. Patrzę tak na czarną ziemię w kubeczkach i myślę sobie, że za kilka miesięcy będzie tu bazylia, koperek, natka pietruszki, a nawet pomidory. :) O ile do tego czasu kot mi nie zje roślinek, bo choć ich jeszcze nie ma, dość niepokojąco zerka w tamtą stronę. Może jest tak dlatego, że mieszkanie na ósmym piętrze ma to do siebie, że kiedy nie wyjrzę przez okno coś się dzieje. Czarny kot przebiegający przez plac zabaw, przejeżdżający autobus w kierunku metra czy sąsiad wracający zawsze o tej samej godzinie z zakupów. A może to po prostu kwestia niezwykle ciepłego mieszkania do tego stopnia, że choć widzę za oknem pozostałości śniegu, to wierzyć się nie chce, że tam na dole jest zimno.

W takie dni za nic w świecie nie ma się ochoty siedzieć nad książkami na egzamin specjalizacyjny. W takie dni robię sałatkę od Oh she glows. Składniki są takie niepozorne, a jednak idealnie pasują na taki dzień.


Sałatka
  • 2 szklanki ugotowanej białej fasoli
  • 1 ogórek
  • 1 papryka
  • 1 duży pomidor
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 duża czerwona cebula
  • świeża koperek lub ew. natka pietruszki - duuuuuużo!
  • Sól i pieprz do smaku

Dressing
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, do smaku
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki świeżego soku z cytryny
Wymieszaj w dużej misce ogórek, paprykę, pomidora, cebulę z fasolą. Dodaj resztę składników i wymieszaj. Oddzielnie wymieszaj składniki sosu, dodaj go do sałatki, wymieszaj raz jeszcze. Smacznego! : )
Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka