Wbrew pozorom nie pomyliły mi się pory roku. Do zimy jeszcze daleko (mam nadzieję!), a ja o niej myślę od siedemnastego lipca. Ha, nawet nie umiem określić miesiąca, od kiedy nie jem mięsa, ale co do tego myślenia o zimie jestem pewna. Piętnastego się obroniłam, szesnastego byłam zdziwiona, że nie czuję z tego powodu większej euforii, a siedemnastego już spokojnie mogłam rozmyślać o zimie. Wyobraźcie sobie środek lata. Mrożona kawa na mleku sojowym, wygrzewający się kot Felicjan w pełnym słońcu, cała gama owoców i warzyw, a ja zajadając się truskawkami myślę o grudniu. :) Żeby było śmieszniej, jestem ekstremalnie ciepłolubna. Wraz z początkiem października wyciągnęłam mój ulubiony koc w zeberkę, zadbałam o zapas herbatek rozgrzewających i wyciągnęłam kilka swetrów, tak na wszelki wypadek. Prędzej wyjdę z domu nieuczesana niż bez szalika. ;)

Pamiętam poprzednią zimę, pierwszą wegańską, byłam codziennie w trasie
Warszawa-Łódź-Warszawa.
To był piąty rok z dala od domu rodzinnego, z facetem u boku i
kotem-żarłokiem. Nie wiedziałam jeszcze o suplementacji B12 ani o
twarożku z nerkowców (!). Powoli odkrywałam możliwości kuchni roślinnej,
czegoś jednak brakowało. Już teraz wiem, słoików! :) O nich właśnie
dzisiaj będzie. Zimą wybór warzyw jest naprawdę kiepski. Pomidory są bez
smaku, bakłażany strasznie drogie, a
po kapustę kiszoną (nie kupujcie kwaszonej) trzeba jechać na drugi
koniec miasta. Ale gdyby tak.. choć część darów lata (i jesieni)
zatrzymać na dłużej? Po to właśnie ktoś wymyślił pasteryzację i
zamrażarkę. W tym roku przerobiłam jakieś 25 kg pomidorów, 15 kg
ogórków, niezliczone kilogramy cebuli i czosneczku. Zamroziłam między
innymi truskawki, jagody, maliny, bób i jarmuż (za którym obecnie
tęsknię, bo się skończył). Resztę pyszności zamknęłam w słoikach i
powoli po nie sięgam. Nie chodzi mi o to, by zimą bazować jedynie na słoikach, ale chociażby mając 30 słoików z przecierem pomidorowym wykonanie obiadu po pracy jest o wiele prostsze. To takie szybkie, zdrowe jedzenie, pełne smaku.
Oto co zrobiłam:
WYTRAWNE
SŁODKIE
Na zdjęciach nie znalazły się: ogórki kiszone, grzybki w occie, sok z aronii, sok malinowy, ketchup z cukinii (!), papryka konserwowa i pewnie coś jeszcze. ;) Wpis ten jest przede wszystkim dla mnie, żeby pamiętać co zrobiłam, co warto powtórzyć w przyszłym roku, które przepisy warto zmodyfikować itd. Poniżej zrobiłam listę "słoikowych" pyszności, a po kliknięciu "czytaj więcej" pokażą się przepisy. Część przepisów robiłam po raz pierwszy, więc po kolei będę dodawać informacje odnośnie smaku. :)
WYTRAWNE
Ajvar
Przecier pomidorowy
Pomidory suszone
Sos słodko-kwaśny
Ketchup pomidorowy
Ketchup z cukinii, papryki i cebuli
Ketchup z cukinii (nie ma na zdj)
Papryka kiszona
Papryka konserwowa
Ogórki kiszone (nie ma na zdj)
Ogórki curry
Ogórki pomidorowe
Ogórki musztardowe
Ogórki słodko-kwaśne
Sałatka z ogórków, papryki i marchewki
Botwinka z buraczkami
Grzybki w occie (nie ma na zdj)
SŁODKIE
Dżem jabłko-gruszka-antonówka
Dżem wiśniowy
"Nutella" ze śliwek
Dżem z czerwonej porzeczki
Sok wiśniowy
Sok malinowy (nie ma na zdjęciu)
Sok z aronii i jabłek (nie ma na zdj)
Dżem z czarnych porzeczek
Zobacz więcej >