Włoska pasta z ciecierzycy i pomidorów


Ciecierzyca właściwie zawsze jest w mojej kuchni. Jak nie robię akurat kotletów, "jajecznicy", hummusu to cieciorka ląduje w lunchu do pracy. Dziś moja jedna z ulubionych past na bazie mojego ulubionego strączka i jeszcze pysznych pomidorów suszonych, o których w przypadku tej pasty nie możecie zapomnieć.


Włoska pasta z ciecierzycy i suszonych pomidorów
♥ 240 g ugotowanej ciecierzycy
♥ ok. 8-10 pomidorów suszonych
♥ ząbek czosnku
♥ 3/4 łyżki soku z cytryny
♥ 1 łyżka sosu sojowego
♥ 1 łyżka płatków drożdżowych
♥ 1 łyżka czosnku niedźwiedziego
♥ duży listek oregano
♥ odrobina świeżej kolendry (opcjonalnie)
♥ 1/4 łyżeczki słodkiej papryki wędzonej
♥ pieprz ziołowy
Ugotowaną ciecierzycę miksuję z pozostałymi składnikami.

Zobacz więcej >

Weganka w Krakowie



Uwielbiam Kraków i nie tylko same miasto, ale okolice również. Tym razem nie wybrałam się w miłą, beztroską podróż choć przy okazji było miło. Pojechałam na dwudniowe szkolenie, więc spędzałam całe dni w budynku. Mogę śmiało powiedzieć, że wykorzystałam każdą minutę wolnego czasu, udało mi się pospacerować po Krakowie i odwiedzić kilka wege miejsc. Ze względu na ograniczenia czasowe wybrałam miejsca w pobliżu szkolenia, ale i tak było pysznie. Nie zabrałam ze sobą aparatu, więc zdjęcia są jakie są.

Nova Krova, Plac Wolnica 12
O tym miejscu słyszałam już tyle razy, że musiałam je odwiedzić. To pierwszy lokal w Krakowie oferujący wegańskie burgery. Mamy aż 9 opcji do wyboru jeśli chodzi o burgery + burger tygodnia i aż 10 sosów. Do tego trzeba doliczyć zupy, sałatki, kilka pozycji śniadaniowych i lunchowych zmieniających się co jakiś czas. Jak dodamy do tego jeszcze koktajle i słodkości to naprawdę trudno się zdecydować. Wybrałam burgera z seitanem z polecanym sosem bbq, frytki warzywne i rozgrzewający napój imbirowy. Samo zjedzenie burgera nie było takie łatwe, co zdarzyło mi się po raz pierwszy. Seitan niestety nie powalił smakiem, jak na mój gust był zbyt zwarty i suchy, sos też bardzo średni. Nie da się ukryć, że w pamięci mam seitanex z Krowarzywy z wybitnym śliwkowym sosem. Za to dodatki czyli frytki i napój imbirowy podany w moim ulubionym naczyniu były bardzo smaczne. Po jednym daniu nie śmiałabym oceniać restauracji. Mimo bardzo średniego burgera z chęcią wróciłabym tu i spróbowałabym całej reszty pozycji z menu. Wystrój zachęca, żeby spędzić tu więcej czasu niż tylko wpaść na burgera.

Vegab, ul. Starowiślna 6
Vegab był także na mojej liście knajpek koniecznych do odwiedzenia. Nie wiem czemu zakładałam, że miejsce będzie dużo większe, ale mała powierzchnia mi nie przeszkadzała. Pewnie inaczej byłoby gdybym trafiła na duży ruch. Wystrój jest na plus jak i obsługa. Miłym zaskoczeniem jest puszka z datkami na Otwarte Klatki. Do tego jeszcze jak zdarzy mi się zajrzeć na fanpage Vegab to jestem ubawiona - historyjka o panu z budowy, który polubił roślinny kebab, prima aprilisowy żart i zdjęcie przesłodkiego psiaka przed knajpką dodatkowo zachęcają. Co do samego jedzenia zamówiłam vegab w tortilii z wybitnym sosem fistaszkowym. Polecam.

Green Day, ul. Mikołajska 14
O tym miejscu mogę napisać tylko tyle, że jeśli musicie bardzo szybko zjeść to warto tam zajrzeć. Po zamówieniu nie zdążyłam usiąść, tak szybko dostałam kotlety sojowe w sosie pieczarkowym.

WieloPole3, ul. Wielopole 3
Kolejne miejsce, które wybrałam ze względu na lokalizację. Zdziwiło mnie, że restauracja znajduje się w podziemiach hotelu. Miejsce nie jest w 100% wegańskie, ale jest kilka opcji wyraźnie zaznaczonych, więc nie musimy zastanawiać się czy dane danie na pewno będzie nam odpowiadało. Na plus zaskoczyła mnie pyszna lemoniada z lawendy i piękny sposób podania dań zwłaszcza tych, które dostawali inni. ;) Moje danie z tofu smakiem nie powaliło, było trochę niedoprawione. Koleżanka zamówiła gryczane naleśniki i była zadowolona. Nie wiem czy bym tu wróciła, może gdyby w Krakowie nie było tak dużo sprzyjających weganom miejsc.

Soya Cafe, ul. Św. Agnieszki 3

Byłam bardzo ciekawa tej kawiarni. Wpadłam tam dość późno ok. 20 i nie wiedziałam czy cokolwiek słodkiego jeszcze będzie. Na szczęście trafiłam na tort orzechowy, który wzięłam na wynos. Były też mazurki i pączki. Miałam bardzo blisko do hostelu, ale nie mogłam doczekać się aż spróbuję słodkości. Tort okazał się przepyszny taki, który z chęcią zrobiłabym sama w domu jako, że do Krakowa mam nie po drodze.

Jako, że weganka nie tylko jedzeniem żyje zajrzałam do drogerii, która ma niesamowity asortyment jeśli chodzi o naturalne kosmetyki. Ilość indyjskich olejów, półproduktów, herbatek indyjskich, ekologicznych kosmetyków powaliła mnie na łopatki. Do tego mamy do dyspozycji sporo testerów kremów i innych mazideł, m.in. Resibo.

 Czekoladowego kremu do rąk Ziaji szukałam wieki. Mimo, że przyszła wiosna i szukam teraz lżejszych zapachów to dla tego kremu mogę zrobić wyjątek. Szkoda tylko, że aż tak dobrze nie nawilża.

Mydło od YOPE póki co czeka na swoją kolej, ale opakowanie produktu i skład są świetne.

O kosmetykach Resibo czytałam m.in. u Ekocentryczki. Jak zobaczyłam cudowny skład i piękne opakowania wiedziałam, że muszę tych produktów spróbować. Póki co krem odżywczy sprawdza się świetnie. Co do olejku nie mogę się jeszcze wypowiedzieć. Jestem zbyt leniwa, żeby stosować go systematycznie. ;)

Coś jeszcze polecacie w Krakowie?

Zdjęcia wnętrz restauracji nie są mojego autorstwa i pochodzą z fb wyżej wymienionych miejsc.

Zobacz więcej >

Wegańska Wielkanoc

Od kilku lat przygotowuję wegańskie dania na święta. Nie mogę powiedzieć, że jest łatwiej czy trudniej, bo za każdym razem gotuję coś trochę innego. Za to nauczyłam się innej, bardzo ważnej rzeczy dla mnie. Poświęcam jeden dzień na przygotowania, nie więcej. Nie mam potrzeby brać urlopu, a jeśli już to by odpoczywać, nie gotować kilka dni. Tego jednego dnia nie denerwuję się, że z czymś nie zdążę. Nie zdążę to tego nie robię i to nie jest problem. :)
Zdjęcia tym razem pochodzą z dzisiejszego świątecznego śniadania, które było w małym gronie.


Pasztet z buraków i fasoli z dodatkiem żurawiny według przepisu Sojaturobie. Nie jest to danie, które jadłabym codziennie, ale na święta sprawdził się całkiem nieźle.

Miałam stanowczo dość robienia sałatki jarzynowej na święta. Postanowiłam zrobić inną z tego, co akurat przyszło mi do głowy. Wielkanocną sałatkę zrobiłam z marynowanych pieczarek, ogórków kiszonych, czerwonej cebulki, majonezu sojowego. Sojonez zrobiłam z mleka sojowego według przepisu Jadłonomii. Dodałam od siebie sporo musztardy czosnkowej, dzięki czemu smak majonezu jest jeszcze lepszy.

Z bulionu powstał żurek, który nie załapał się na zdjęcia, a z ugotowanych warzyw coś upiekłam. To pomidorowy, bardzo aromatyczny pasztet według przepisu Jadłonomii. Nic się nie może zmarnować, w dodatku wyszedł przepyszny. Smakował wszystkim. *_*

Tradycyjnie zrobiłam jajka faszerowane czyli ziemniaki z pastą bezjajeczną. Przepis już był na blogu.

Roladki sojowe, zrazy czy jakkolwiek to nazwiecie. Troszkę pracochłonny, ale moim zdaniem wybitny przepis z bloga Vegenerat Biegowy. Zrobiłam od razu podwójną porcję. Roladki posmarowałam dobrej jakości musztardą i faszerowałam papryką z ogórkiem kiszonym. Podawałam z sosem pieczeniowym z torebki, żeby nie było, że wszystko zrobiłam w domu od początku do końca. Rodzina nie chciała uwierzyć, że ciemny sos pieczeniowy jest wegański. Mogłabym jeść te roladki codziennie... :)

Drugie podejście do mazurków. Pierwsze w tamtym roku było zakończone przedwcześnie - ciasto mi nie wyszło. W tym roku było bez problemu. Korzystałam z przepisów od Jadłonomii na spody i masę kokosową oraz z innego przepisu na przepyszny krem daktylowo-kawowy. Ciasta było trochę za mało mimo, że korzystałam z mniejszych blach i jedno łamało się. Gdyby nie to mazurkom nie można byłoby niczego zarzucić.

Na koniec najlepsze z najlepszych: orzechowy torcik według przepisu Wegan Nerd. Zarówno biszkopt jak i masa orzechowa wyszły świetnie. Na górze masę orzechową polałam niedbale rozpuszczoną czekoladą orzechową i ozdobiłam z brzegu płatkami migdałowymi. To zdecydowanie lepsza opcja niż polanie całej powierzchni czekoladą, co zawsze stosowałam. Takie to wyszło pyszne, że jadłabym tylko to, a nie pasztety i sałatki. ;)
Zobacz więcej >

Pieczone pierogi w dwóch odsłonach


Zaczęło się od Sylwestra, kiedy szukałam inspiracji na wytrawne przystawki. Przypomniałam sobie o wspaniałym przepisie na wegańskie pierogi drożdżowe Jadłonomii. Tamtego dnia zrobiłam je z farszem z czerwonej soczewicy. Ostatnio chciałam przepis powtórzyć, ale soczewica już mi się kończyła, więc zrobiłam dwa farsze, wytrawny i słodki. Polecam zwłaszcza słodki farsz. W dzieciństwie uwielbiałam tradycyjne pierogi mojej babci z twarogiem i jagodami. Mimo tego, że zamieniłam zwykłe pierogi na drożdżowe, użyłam tofu i dżemu, wegańskie pierogi na słodko bardzo przypominają mi dawną wersję. Twarożek jest tak dobry, że radzę uważać. Chce się zjeść go bez niczego zamiast robić z nim pierogi. Żałuję, że na zdjęcia załapały się tylko pierogi z wytrawnym farszem.


Wegańskie pieczone pierogi
♥ 2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
♥ 2 szklanki mąki pszennej
♥ 1 szklanka letniej wody
♥ 7 g suchych drożdży
♥ 4 łyżki oleju
♥ 1/2 łyżeczki soli
♥ mleko roślinne (opcja)
♥ sezam (opcja) 
Składniki mieszam, zagniatam ciasto chwilę aż nie będzie się kleić do rąk. Przekładam je do miski, przykrywam ściereczką i odstawiam w ciepłe miejsce aż urośnie na około godzinę. Po tym czasie ciasto rozwałkowuję na około 0,5 cm. Wycinam kółka za pomocą dużego kieliszka lub szklanki. Napełniam je farszem, sklejam i widelcem przyciskam brzegi pierogów z dwóch stron. Smaruję odrobiną mleka sojowego. Pierogi z wytrawnym farszem posypuję sezamem. Piekę w rozgrzanym piekarniku do 180 stopni przez około 20 minut.

Farsz wytrawny
♥ 1/2 szklanki soczewicy zielonej
♥ 1/2 szklanki soczewicy czerwonej
♥ ząbek czosnku
♥ 1 cebula
♥ łyżeczka papryki wędzonej
♥ pół łyżeczki pieprzu ziołowego
♥ łyżeczka sosu sojowego
Gotuję zieloną soczewicę. Pod koniec gotowania dodaję czerwoną. Gdy zielona i czerwona soczewica będą ugotowane odsączam od wody. Wrzucam do miski i miksuję blenderem. Cebulę kroję w kostkę. Smażę ją na rozgrzanej patelni na niewielkiej ilości oleju wraz ze zmiażdżonym ząbkiem czosnku. Po kilku minutach wrzucam cebulę z czosnkiem do miski. Mieszam soczewicę z cebulą, czosnkiem i przyprawami.

Farsz słodki
♥ kostka tofu (180g)
♥ mały słoik dżemu truskawkowego
Tofu miażdżę widelcem, dodaję dżem i mieszam do połączenia z tofu.

Zobacz więcej >

Wegańska sałatka a la śledziowa


Jeśli miałabym wymienić dania, które najlepiej sprawdzają się na święta Bożego Narodzenia to z pewnością będą to wszelkie zastępniki ryb. Takich dań chcą spróbować nie tylko weganie i wegetarianie, ale przede wszystkim mięsożercy, którzy w moim domu lubią oceniać na ile udało mi się oddać smak pierwowzoru. Przepis na rybne tofu pochodzi z bloga Weganon. Sos śmietanowy do sałatki powstał pod wpływem już dawnej inspiracji przepisem z bloga Wegan Nerd. Całość zwieńczona jest polskimi dodatkami, które świetnie sprawdzają się w świątecznej sałatce.


Tofu a la śledź 
♥ szklanka zimnej wody
♥ 3 łyżki octu jabłkowego
♥ łyżeczka soli
♥ kostka wędzonego tofu 180-200 g
♥ 1/3 arkusza glonów nori
♥ łyżeczka kolorowego pieprzu (może być zwykły)
♥ 3 ziarna ziela angielskiego
♥ 2 liście laurowe

W szklance wody rozpuszczam sól i dodaję ocet jabłkowy, mieszam.
Tofu kroję w kostkę i połowę wrzucam do słoika. Dorzucam połowę pociętych glonów nori. Wrzucam pozostałe tofu, następnie pieprz, ziele angielskie, liście laurowe i resztę nori. Całość zalewam zalewą octową i odstawiam do lodówki minimum na 24 godziny, a jeśli mamy czas to na 48 godzin.


Sałatka a la śledziowa
♥ wędzone tofu a la śledź
♥ 2-3 ogórki kiszone
♥ 1 średni ziemniak
♥ natka pietruszki
♥ niewielka czerwona cebulka  
♥ pół puszki groszku + woda z puszki
♥ szklanka mleka roślinnego bez cukru
♥ szklanka płatków ryżowych
♥ łyżka płatków drożdżowych
♥ 1-1,5 łyżki musztardy 
♥ łyżka soku z cytryny
♥ łyżeczka octu
♥ 3 łyżki oleju
♥ sól, pieprz

Płatki ryżowe zalewam mlekiem roślinnym i całość gotuję kilka minut aż płatki będą miękkie i wchłoną większość mleka. Następnie odstawiam z ognia, przekładam do blendera i miksuję z octem i sokiem z cytryny. Powoli dolewam olej i miksuję aż do połączenia. Dodaję musztardę, płatki drożdżowe, odrobinę soli i pieprzu. Dodaję taką ilość wody z groszku, by uzyskać konsystencję sosu. U mnie była to cała woda z groszku. Jeśli chcemy uzyskać jeszcze rzadszą konsystencję dodaję odrobinę wody.

Dokładnie szoruję ziemniaka i gotuję go ze skórką. W święta najlepiej to zrobić przy okazji gotowania warzyw do sałatki jarzynowej. Po ugotowaniu obieram go ze skórki i kroję w kostkę.
Do miski wrzucam odsączone tofu bez ziela angielskiego i ziarenek pieprzu, nori może zostać. Dodaję pokrojoną w kostkę czerwoną cebulkę, ziemniaka, pokrojone w kostkę ogórki kiszone i odrobinę posiekanej natki pietruszki. Zalewam przygotowaną ryżową śmietanką i całość delikatnie mieszam. Na koniec posypuję jeszcze odrobiną posiekanej natki pietruszki.

Zobacz więcej >

Seleryba po grecku


Ryba to grecku to odkąd pamiętam moje ulubione wigilijne danie. Co roku robię ją trochę w inny sposób. Tym razem postanowiłam zrobić rybę z selera znaną już chyba wielu osobom. Nie kotlety sojowe, nie tofu, ale właśnie seler świetnie imituje rybę. W tej wersji przypomina biały filet do tego stopnia, że sporo osób się nabiera. Niektórzy chcą się nawet kłócić, że to na pewno ryba. Co roku wegańska ryba po grecku wygrywa na moim świątecznym stole z tradycyjną wersją. Pozostaje mi tylko cieszyć się.

Wegańska ryba po grecku czyli seleryba
Seleryba
♥ 1 kg selera
♥ 1,5 arkuszu nori do gotowania + 4 do owijania kotletów
♥ 5 ziela angielskiego
♥ 2 liście laurowe
♥ mąka kukurydziana  
♥ kurkuma
♥ sól, pieprz
Warzywa po grecku
♥ 5 średnich marchewek
♥ 1 duża pietruszka
♥ 1/2 średniego selera
♥ 2 duże cebule
♥ 2 spore ząbki czosnku
♥ łyżeczka tymianku
♥ kostka warzywna
♥ 2 łyżki sosu sojowego
♥ mały koncentrat pomidorowy w słoiku
♥ 2 opakowania pomidorów krojonych po 400 g

Seleryba
Obieram seler, przekrajam na pół, kroję go na 1-cm plastry. W garnku zalewam dużą ilością wody, żeby pokryło seler. Dodaję liście laurowe i ziela angielskie. Siekam 1,5 arkusza glonów nori na kilka części i dodaję do selera. Doprowadzam do wrzenia i gotuję seler przez około 20 minut aż jest miękki. Odcedzam seler. Kawałki selera opruszam solą i świeżo zmielonym pieprzem po obu stronach. Plastry nori kroję na kilka kawałków. Owijam seler niewielkimi kawałkami nori tak, by było widać seler. W miseczce robię ciasto z mąki kukurydzianej i wody, żeby było gęste. Doprawiam je solą, pieprzem i kurkumą. Obtaczam selera w cieście i smażę na rozgrzanej patelni. 

Warzywa po grecku
Kroję cebule w kostkę i na rozgrzanej patelni smażę przez kilka minut. Dodaję zmiażdżony czosnek i suszony tymianek. Warzywa obieram i tarkuję na tarce na grubych oczkach. Wrzucam warzywa na patelnię, dodaję kostkę warzywną i sos sojowy. Duszę warzywa podlewając wodą  aż będą miękkie przez około 15 minut. Dodaję pomidory krojone i koncentrat pomidorowy. Całość doprawiam solą i pieprzem, mieszam, smażę jeszcze przez chwilę.
Na spód miski kładę warstwami warzywa po grecku na zmianę z selerybą. Na górze powinny znaleźć się warzywa.

Zobacz więcej >

Wegańskie Boże Narodzenie


Jeśli dobrze liczę to moje czwarte wegańskie Boże Narodzenie. Z każdym kolejnym rokiem jest lepiej. Coraz mniej denerwuję się czy zdążę, tym razem było prawie bez stresu mimo, że jak zwykle pichcę wszystko na ostatnią chwilę. Są dania, które po prostu muszą pojawić się na moim świątecznym stole czyli "ryba" po grecku za każdym razem w trochę innej wersji (z tofu, kotletów sojowym lub selera). Co roku lubię też upichcić coś nowego bez przepisu. W tamtym roku były to boczniaki a la śledzie po tatarsku, tym razem zrobiłam sałatkę "śledziową". Z jednej i drugiej potrawy jestem zadowolona i nie mogę stwierdzić która była lepsza. Starsza część rodziny miała duże wątpliwości czy krem buraczany zamiast tradycyjnego barszczu będzie odpowiedni, ale okazało się, że wszyscy byli mile zaskoczeni. :)

WYTRAWNE:



Smalec z fasoli ze skwarkami z granulatu sojowego i suszonymi śliwkami
przepis według Wegan Nerd

Carpaccio buraczane z orzechami laskowymi i suszonymi śliwkami
przepis według Jadłonomii

Pasztet na bazie soczewicy i jaglanki z whisky
przepis według Jadłonomii

A oprócz tego były:
pierogi z kapustą i grzybami
bigos na bazie czerwonego wina (Wegan Nerd)
krem buraczany z mlekiem kokosowym (Jadłonomia)
sałatka jarzynowa z domowym majonezem ryżowym

SŁODKIE:

Zawijany drożdżowy makowiec
przepis według Wegan Nerd

"Miodowy" tofurnik z polewą orzechową
Przepis na tofurnik według WegAnki
Polewa orzechowa do tofurnika
3-4 łyżki mleka sojowego
3-4 pełne łyżki masła orzechowego
łyżeczka cukru trzcinowego
Całość mieszam trzepaczką w garnuszku aż do połączenia masła orzechowego i cukru.


Zobacz więcej >

Czekoladowe pierniczki z lukrem cytrynowym


Pewnie większość z Was jest już w trakcie lub kończy przygotowania do jutrzejszej Wigilii. Ja zdecydowanie jestem w trakcie. Pokażę dziś przepis na ekspresowe pierniczki. Przepis na nie był już na blogu, tylko tym razem jest w jeszcze lepszej, czekoladowej wersji. Do tego jest banalnie prosty, bardzo smaczny lukier, który każdy zrobi w domu. Muszę przyznać, że w tym roku zdobiłam pierniczki lukrem po raz pierwszy i wydaje mi się, że nie wyszło najgorzej. Do tego w tym roku pobiłam swój rekord, zrobiłam ogromne ilości tych ciasteczek i mimo to prawie mi nic nie zostało. Nie dlatego, że mam w domu łasuchów, ale w tym roku robiłam prezenty z pierniczków wszystkim bliskim. Radość przy pichceniu, dekorowaniu i w końcu przy obdarowywaniu innych bezcenna. :)


Wegańskie pierniczki czekoladowe
 ♥ 0,6 szklanki oleju
♥ 0,5 szklanki cukru
♥ 0,5 szklanki syropu
♥ 0,5 szklanki mleka roślinnego
♥ 2 szklanki mąki pszennej
♥ 2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
♥ 1 łyżeczka sody
♥ 1 łyżeczka proszku do pieczenia
♥ szczypta soli
♥ 3 łyżeczki przyprawy piernikowej
♥ 2 pełne łyżeczki kakao
W misce mieszam olej z cukrem przez około 3 minuty. Dodaję mleko roślinne i syrop, ponownie mieszam. W drugiej misce łączę suche składniki i dodaję je do mokrych. Dokładnie mieszam i wyrabiam ciasto. Gotowe ciasto formuję w kulę i wkładam je do lodówki na co najmniej godzinę owinięte w folię aluminiową lub spożywczą. Można takie ciasto trzymać do 3-4 dni w lodówce. Przed wałkowaniem należy co najmniej godzinę przed wyciągnąć ciasto z lodówki.
Ciasto dzielę na kilka części, rozwałkowuję i korzystając z foremek wycinam pierniczki. Piekę pierniczki ok. 6-8 minut w temperaturze 180 stopni. Wystudzone pierniczki są od razu dobre do jedzenia.


Wegański lukier cytrynowy (źródło)
♥ szklanka cukru pudru
♥ 3 łyżki mleka roślinnego
♥ płaska łyżeczka mąki ziemniaczanej
♥ 2 łyżki oleju
♥ 3 krople cytrynowego aromatu do ciast
W małym garnku mieszam mleko z mąką ziemniaczaną. Dodaję olej, odgrzewam na małym ogniu cały czas mieszając aż masa zgęstnieje. Dodaję aromat, cukier puder i mieszam aż cukier się rozpuści. Lukier powinien być jednolity, lejący, jednocześnie gęsty. Lukier przekładam do tutek i ozdabiam nim pierniczki.
Tutki można zrobić w domu: Wycinam prostokąt z papieru do pieczenia, oznaczam środek przez zgięcie na pół. Środek papieru to czubek tutki, wokół tego punktu zwijam papier do końca. Na koniec sklejam go taśmą klejącą w kilku miejscach, żeby nic się nie rozleciało i żeby lukier nie wyciekał. Nakładam lukier. Na koniec zawijam górę i zabezpieczam klipsem. (Na Puszce jest instrukcja ze zdjęciami jak zrobić tutki.)

Zobacz więcej >
Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka