Sałatka na słoneczny dzień


W takie dni jak ten aż ma się ochotę coś zrobić.
Nie wiem jak u was, ale u mnie czuć wiosnę. Może to za sprawą posiadania mieszkania, do którego wpada słońce nawet w środku zimy. Może jest tak za sprawą posadzonych wczoraj ziół. Patrzę tak na czarną ziemię w kubeczkach i myślę sobie, że za kilka miesięcy będzie tu bazylia, koperek, natka pietruszki, a nawet pomidory. :) O ile do tego czasu kot mi nie zje roślinek, bo choć ich jeszcze nie ma, dość niepokojąco zerka w tamtą stronę. Może jest tak dlatego, że mieszkanie na ósmym piętrze ma to do siebie, że kiedy nie wyjrzę przez okno coś się dzieje. Czarny kot przebiegający przez plac zabaw, przejeżdżający autobus w kierunku metra czy sąsiad wracający zawsze o tej samej godzinie z zakupów. A może to po prostu kwestia niezwykle ciepłego mieszkania do tego stopnia, że choć widzę za oknem pozostałości śniegu, to wierzyć się nie chce, że tam na dole jest zimno.

W takie dni za nic w świecie nie ma się ochoty siedzieć nad książkami na egzamin specjalizacyjny. W takie dni robię sałatkę od Oh she glows. Składniki są takie niepozorne, a jednak idealnie pasują na taki dzień.


Sałatka
  • 2 szklanki ugotowanej białej fasoli
  • 1 ogórek
  • 1 papryka
  • 1 duży pomidor
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 duża czerwona cebula
  • świeża koperek lub ew. natka pietruszki - duuuuuużo!
  • Sól i pieprz do smaku

Dressing
  • 2 łyżki oliwy z oliwek, do smaku
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka musztardy
  • 1 łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżki świeżego soku z cytryny
Wymieszaj w dużej misce ogórek, paprykę, pomidora, cebulę z fasolą. Dodaj resztę składników i wymieszaj. Oddzielnie wymieszaj składniki sosu, dodaj go do sałatki, wymieszaj raz jeszcze. Smacznego! : )
Zobacz więcej >

Krowarzywa plus buraczane burgery

KROWARZYWA. Wegańska knajpa przy Hożej 42, w Warszawie.

źródło: https://www.facebook.com/Krowarzywa

Najpierw była gigantyczna reklama tego lokalu w internecie. Sama nie wiem jak to się stało, ale już chyba każdy mieszkaniec stolicy, choć trochę vege, słyszał o tym. Chciało się już tam być, zjeść, choć jeszcze było zamknięte.
Poszłam na otwarcie, sobota, godzina dziewiętnasta. Tylu ludzi na metr kwadratowy to dawno nie widziałam, naprawdę. :) Kolejka po burgery, ekipa trochę nierozgarnięta, tłum, tłum, tłum. Głośno, ciasno.
Wegańskie burgery - jaglanex, cieciorex, tofex, seitanex, warzywex.
Do tego sosy wegańskie - majonez na bazie mleka sojowego, musztardowy, pomidorowy, ostry, bbq.
Kolorowe szejki i wegańska kawa fair-trade.
Postawiłam na seitan z majonezem. Spora bułka,baaaardzo smaczny kotlet, sałata, rukola, ogóreczki, cebulka. Z mojej strony burger mógłby być cieplejszy, z większą ilością sosu. Z drugiej strony, mój facet dostał aż za gorącego burgera z dużą ilością majo. Jak się trafi, zwłaszcza, w takim tłumie. Cena mnie nie powaliła. 15 zł za burgera. Trochę dużo. Można się najeść, jeśli nie jest się sstrassznie głodnym i jeśli nie przyszło się z mężczyzną, mogącym pożrem ze trzy takie bułki.
A sama knajpka? Maalutka, dosłownie kilka osób ma gdzie usiąść, szkoda, ale przynajmniej jest ładnie i można wejść z ukochanym zwierzakiem.
Fajnie, że powstało takie miejsce, ale nie przebiło moich ukochanych knajpek. Wrócę tam, ale nie na burgera, raczej by spróbować kawy.

A jak już jesteśmy w temacie burgerów, przedstawiam wam najpyszniejsze burgery, jakie istnieją!
Vegańskie buraczane burgery od Vegelicious


Składniki:

  • 2 szkl. surowych startych buraków
  • 1 1/2 szkl. ugotowanej kaszy jaglanej
  • 1 szkl. uprażonego słonecznika
  • 1/2 szkl. uprażonego sezamu
  • 1/2 szkl. posiekanej cebuli
  • 1/2 szkl. bułki tartej
  • 1/4 szkl. oleju
  • 3 łyżki mąki
  • 3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 4 posiekane ząbki czosnku
  • 2-3 łyżki sosu sojowego
  • 1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
  • sól do smaku
Oryginalnie robimy: W dużej misce mieszamy składniki i wyrabiamy z nich masę na kotlety. Jeżeli masa będzie zbyt sypka lub kotlety nie będą się kleiły, można dodać więcej bułki tartej i/lub oleju.
Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni. Wykładamy dużą blachę papierem do pieczenia i smarujemy olejem. Następnie formujemy spore kotlety, układamy na blasze i pieczemy 25 minut. W trakcie pieczenia delikatnie przewracamy na drugą stronę.

Z mojej strony: Uważajcie z ilością jaglanki! Ugotowałam szklankę, a wyszły mi 3 szklanki!
Co do pieczenia, mi się to nie udało. Wszystko przywierało, ale smaży się cudownie. Można zrobić gigantyczne burgery i się nie rozwalają.

Smacznego burgera! zarówno domowego, jak i tego 'wyjściowego' : )
Zobacz więcej >

Kruche ciasteczka migdałowe

Nie lubię przepisów nafaszerowanych wegańskimi "ulepszaczami" - wegańską śmietaną, sojowym jogurtem, nawet olej kokosowy czasem mnie gryzie. Lubię proste przepisy, bo zwykle kiedy chcę coś upichcić, chcę to zrobić teraz i koniec!


Z tym przepisem było troszkę inaczej. Naprawdę długo szukałam receptury na wykrawane ciasteczka. Musiały się udać, bo eksperymentowałam z nimi w same Walentynki. W zależności od okazji można zmienić ich kształt i docelowy smak. O, na przykład dzisiaj pasowałyby w kształcie koniczynek z okazji Dnia Św. Patryka! :)) Większość świąt traktuję jako kolejną cudowną okazję do pichcenia i dzielenia się tym, co zrobię.

 

Czas na przepis, który zaczerpnęłam od happygoodtime. W oryginale ciastka są kawowe, ja postawiłam na migdały.

Kruche ciasteczka migdałowe
2 kubki mąki
¼ łyżeczki soli
 3 łyżki zmielonych płatków migdałowych
 225 gram margaryny
 ½ kubka cukru
 Aromat migdałowy
W misce wymieszać margarynę z cukrem aż do połączenia. Następnie dodać mąkę, sól, płatki migdałowe i aromat. Połączyć składniki w jedną całość. Ciasto powinno być kruche. Można dodać jeszcze trochę mąki lub wody w razie konieczności. Uformować kulę z ciasta, zawinąć w folię i wstawić do lodówki na co najmniej godzinę. Po godzinie wyciągnąć ciasto, zacząć wałkować i wycinać ciasteczka w dowolnym kształcie. Piec 10 minut w 180 stopniach (lub na oko jak w przypadku mego piekarnika :)). 
Ciastka naprawdę wychodzą kruche! Ja jeszcze do tego zrobiłam polewę (klik) i posypałam płatkami migdałowymi. Dzięki temu ciasteczka są maksymalnie naładowane zapachem migdałów.
 



Zobacz więcej >

W końcu tu jestem!

Och. Jak ja nie lubię zaczynać. Pisać wstępów. Witać się w całkiem nowym miejscu.
Ale.. tak sobie myślę, że prędzej czy później mnie to czekało.
Dlaczego? Bo jestem roztrzepana i dobrze mieć zapisane przepisy tego, co zasmakowało. (: Mam tak, że tygodniami pichcę, gotuję, smażę i mam pomysł. A potem mam miesiąc kompletnego zastoju. Może to miejsce pomoże mi samej pamiętać o smakołykach.

Ale nie, nie będą tu tylko przepisy, nie ograniczam się do niczego. :) Przede wszystkim weganizm i zdjęcia, poza tym kompletna dowolność. 

Zielone zdjęcie, by poczuć wiosnę i nie zerkać na śnieg za oknem! (Zdjęcie mojego autorstwa)

Zobacz więcej >

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka