Placuszki lub kotleciki z cukinii


Cukinia zawsze była dla mnie warzywem, do którego podchodziłam ostrożnie. Lubiłam ją tylko w domowym ketchupie i od czasu do czasu w formie witariańskiego makaronu. Okazuje się, że świetnie się sprawdza w plackach i kotletach. Wiele osób obawia się obróbki cukinii w taki sposób. Wydaje się, że jest na tyle wodnista, że nie sposób zlepić placków. Jest to dziecinnie proste, wystarczy nie pozbawiać cukinii skórki. Cała moja rodzina latem przerabia cukinię na takie placki. Dlatego mimo deszczu za oknem dzisiejszy przepis kojarzy mi się z beztroskim latem.


Placki lub kotleciki z cukinii
♥ 1 kg cukinii
♥ cebula
♥ 3 średnie ziemniaki
♥ świeży koperek
♥ 1/2-3/4 szklanki kaszy manny
♥ sól i pieprz
Umytą, nieobraną cukinię ścieram na tarce na dużych oczkach, solę i odstawiam na minimum 15 minut. W tym czasie tarkuję ziemniaki na tarce na najmniejszych oczkach. Cukinię odsączam, do niej dodaję ziemniaki, drobno pokrojoną cebulę i posiekany koperek. Doprawiam solą i pieprzem. Na koniec dodaję kaszę mannę, dokładnie mieszam. Jeśli robię placki dodaję mniej kaszy manny, przy kotletach dodaję więcej. Smażę na niewielkiej ilości oleju.

Zobacz więcej >

Naturalne oczyszczanie twarzy z Make Me Bio

Nie tylko w kuchni lubię naturalne produkty bez chemii i zbędnych substancji, także jeśli chodzi o produkty urodowe. Nie przepadam za kosmetykami z długim składem. Duża ilość składników utrudnia sprawdzenie czy produkt jest wegański, łatwo możemy się pomylić, zwłaszcza jeśli nie mamy doświadczenia w czytaniu kosmetycznych składów. Jak już przyjrzymy się bliżej najczęściej okazuje się, że połowa składników nie powinna w ogóle występować w danym produkcie. Dlatego staram się jak najbardziej uprościć pielęgnację. Tak też robię i sięgam po produkty z krótkim składem, który nie jest dla mnie tajemnicą i nie muszę googlować połowy składników, żeby mieć pojęcie co nakładam na twarz.


Dziś chcę Wam pokazać produkt firmy Make Me Bio. Firmę możecie znać, jakiś czas temu pisałam o kremie z tej serii.

O pudrze od firmy:
100% naturalny i łagodny puder myjący do twarzy dla skóry wrażliwej. Delikatnie oczyszcza skórę twarzy, pozostawiając ją czystą i świeżą. Produkt zawiera białą glinkę, która jest glinką bardzo miękką, łagodną i nie odtłuszczającą nadmiernie skóry, dlatego jest głównie polecana do pielęgnacji cery delikatnej, wrażliwej, naczynkowej i suchej. Szczególnie polecana jest też do cery szarej i zmęczonej. Kaolin łagodnie oczyszcza i odżywia skórę, a jednocześnie działa odświeżająco. Ściąga pory, rewitalizuje i odżywia nawet najbardziej zmęczoną skórę.

Skład pudru:
Biała Glinka, owies, olejek lawendowy, olejek różany.


Producent napisał o zastosowaniu tego pudru na dwa sposoby. Po pierwsze możemy go wymieszać z wodą w dłoni lub pojemniku, umyć twarz i spłukać wodą. Ten sposób się zupełnie u mnie nie sprawdził. Dla mnie produkt do mycia twarzy na co dzień ma być prosty w obsłudze, szybki i ma nie brudzić mnie ani łazienki. Drugi sposób użycia pudru mnie bardziej przekonuje. Wystarczy puder wymieszać z wodą, opcjonalnie dodać kilka kropel olejku eterycznego i nałożyć na twarz. Po 10 minutach należy taką maseczkę spłukać. To mnie przekonuje, bo konsystencja nie powoduje rozchlapywania produktu dookoła.
Jak inne produkty firmy, ten też znajduję się w słoiczku z ciemnego szkła. Zapach nie jest zbyt przyjemny mimo dodatku olejków, ale zapachu akurat nigdy nie oczekuję po glinkach. Ważniejsze jest działanie. W przypadku pudru mogłam liczyć na oczyszczenie i odświeżenie twarzy. Nie zauważyłam ściągnięcia porów. Myślę, że puder myjący lepiej się sprawdzi w przypadku cery wrażliwej lub suchej niż mieszanej tak jak moja. 

Puder myjący mogłam przetestować dzięki sklepowi Eco Świat.
http://www.ecoswiat.pl/
Zobacz więcej >

Dyniowe ciastka z ciecierzycy


Kiedy zaczyna się jesień nigdy nie mam chandry. Uwielbiam spacerować po parku zanim spadną wszystkie liście, biegać po lesie, przejeżdżać przez miasto, które przez jesień staje się magiczne. Przyznaję, że lubię też zaszyć się pod kocem z kubkiem herbaty, kakao albo po prostu mlekiem roślinnym i zajadać aromatyczne ciasteczka. 
Dzisiejszy przepis powinien Wam umilić jesień i zimę również. Zapomnijcie o wszystkich ciastkach, po jakie sięgaliście do tej pory. Te są moim zdaniem wyjątkowe. Są chrupkie na zewnątrz, miękkie w środku, lekko orzechowe i mają delikatny korzenny aromat. Do tego wszystkiego są zdrowe, nie ma tu mąki i oleju, a cukier spokojnie zastąpicie ksylitolem. W dodatku są bezglutenowe jeśli sięgniecie po bezglutenowy proszek do pieczenia. Pomysł na dyniowe ciasteczka podpatrzyłam u Keepin' it kind.

Dyniowe ciastka z ciecierzycy
♥ 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
♥ 1 szklanka puree z dyni
♥ 1/4 szklanki masła orzechowego
♥ 1/2 szklanki cukru lub ksylitolu
♥ 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
♥ 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
♥ 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
♥ 1/2 łyżeczki zmielonego imbiru
♥ 3/4 łyżeczki cynamonu
♥ 1/3 łyżeczka soli
♥ ekstrakt/aromat waniliowy
♥ 100 g gorzkiej czekolady

Ciecierzycę miksuję (nie trzeba dokładnie) lub miażdżę tłuczkiem do ziemniaków. Dodaję resztę składników oprócz czekolady i całość miksuję na gładko. Czekoladę kroję w małą kostkę, dodaję i mieszam. Miskę z masą wkładam do lodówki i chłodzę przez około godzinę. Następnie nagrzewam piekarnik do 190 stopni. Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia nakładam za pomocą łyżki niewielką ilość masy w odstępach (ciastka urosną i spłaszczą się podczas pieczenia). Piekę około 30 minut. Ciastka zdejmuję z blachy dopiero po całkowitym wystudzeniu.

Pamiętajcie, by nie zamieniać cukru na płynny słód. Możecie też nie dodawać soli jeśli wasze masło orzechowe ma sól w składzie.

 

P.S. Jak pewnie zauważyliście nastąpiła zmiana jeśli chodzi o wygląd bloga. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. Piszcie jeśli zauważycie błędy lub macie pomysły co jeszcze chcielibyście tu zobaczyć. :) 
 
Sposób na dynię 2015
Zobacz więcej >

Serowa zapiekanka z brokułami i pomidorami suszonymi

Nigdy nie należałam do osób, które nie mogą żyć bez sera. Jednak kiedy usłyszałam hasło "ser z ziemniaka" nie mogłam tego nie spróbować. Inspiracja na wegańskie mac & cheese pochodzi od Ervegan. Polecam niezwykle serową zapiekankę zarówno na ciepło jak i na zimno. Zabrana do pracy też się świetnie sprawdza.

Serowa zapiekanka z brokułami i pomidorami suszonymi
300 g makaronu
♥ 1 brokuł
♥ 1 por
10-15 pomidorów suszonych
"Ser":
2 średnie ziemniaki
1 marchewka
1 cebula
2 ząbki czosnku
1/3 szklanki orzechów nerkowca (namoczonych przez 1-2 godziny)
5-6 łyżek płatków drożdżowych
1/2 łyżeczki papryki wędzonej
sól i pieprz ziołowy do smaku

"Ser": Ziemniaki i marchewkę obieram, ziemniaki kroję w dużą kostkę, marchewkę w grube talarki. Warzywa gotuję do miękkości. W tym samym czasie kroję cebulę i czosnek, smażę na patelni na minimalnej ilości oleju aż cebula będzie szklista. Na koniec do miski wrzucam ugotowane warzywa, usmażoną cebulę z czosnkiem, odsączone orzechy nerkowca oraz przyprawy. Całość miksuję. Dodaję odrobinę wody aż do uzyskania odpowiadającej nam konsystencji.
Makaron gotuję al dente, brokuł gotuję na parze. W tym samym czasie kroję por i smażę go przez 1-2 minuty. Pomidory suszone kroję na małe kawałki. Makaron łączę z brokułami, porem i prawie wszystkimi pomidorami suszonymi (kilka odkładam). Dodaję 3/4 "sera" i mieszam. Do foremki nakładam masę. Na wierzch dodaję resztę "sera" i rozprowadzam go. Na koniec ozdabiam zapiekankę pozostałymi suszonymi pomidorami. Całość zapiekam w piekarniku w 200 stopniach przez około 20 minut. Przez ostatnie kilka minut włączam termoobieg, uważając by nie przypalić zapiekanki.
Wegetariański obiad V
Zobacz więcej >

Wegański obiad na wypasie


Ostatnio mnie tu trochę nie było. Muszę przyznać, że odkąd wróciłam z wakacji nie miałam zbyt dużej weny do gotowania. Jeśli już to pojawiały się u mnie lekkie i błyskawiczne dania. Na szczęście znowu mam chęć siedzieć w kuchni i pichcić. ;) Dzisiejszy obiad może wydawać się pracochłonny, ale w rzeczywistości tak nie jest. Zainspirowałam się dwoma blogami, Jadłonomią i jej kremem pomidorowo-paprykowym, dzięki czemu powstał aromatyczny sos. Drugi blog Weganon zainspirował mnie do stworzenia pieczonych kotlecików.

Kotleciki z jaglanki i soczewicy
szklanka zielonej soczewicy
szklanka suchej kaszy jaglanej
5 suszonych pomidorów z zalewy
pół szklanki pestek słonecznika
cebula
ząbek czosnku
pęczek natki pietruszki
łyżeczka curry
łyżeczka ziół prowansalskich
sól i pieprz do smaku
Zieloną soczewicę gotuję aż będzie miękka. Kaszę jaglaną płuczę w gorącej wodzie i gotuję ją w dwóch szklankach wody. Odstawiam kaszę aż będzie miękka i wchłonie całą wodę. Ugotowaną, odsączoną soczewicę miksuję z odsączoną kaszą jaglaną i pomidorami suszonymi. W międzyczasie cebulę kroję w kostkę, smażę wraz z pokrojonym czosnkiem na niewielkiej ilości oleju. Pestki słonecznika mielę w młynku do kawy lub robocie. Natkę pietruszki drobno siekam. Cebulę z czosnkiem, zmielone pestki słonecznika, natkę pietruszki i przyprawy dodaję do masy. Całość mieszam i wilgotnymi dłońmi formuję kotleciki. Piekę je około 30 minut w 200 stopniach (nie odwracam na drugą stronę).

Sos pomidorowo-paprykowy
0,5 kg pomidorów
2 papryki
ząbek czosnku
Papryki kroję na pół, wyciągam gniazda nasienne. Pomidory pozbawiam szypułek. Papryki wraz z pomidorami i ząbkiem czosnku układam na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i piekę ok. 30 minut w 200 stopniach. Papryki wkładam do woreczka strunowego, zamykam woreczek i po ok. 15 minutach obieram papryki ze skórki. Pomidory wraz z ząbkiem czosnku i szczyptą soli duszę przez około 10-15 minut. Na koniec dodaję papryki i całość miksuję.


Pieczone aromatyczne ziemniaki
Ziemniaki obieram (przy młodych można pominąć ten krok) i kroję na niewielkie kawałki. Dodaję kilka kropel oleju i zioła prowansalskie. Tak przygotowane ziemniaki piekę ok. 20 minut w 180 stopniach.

Pesto brokułowe
brokuł
dojrzałe awokado
garść bazylii
garść pestek słonecznika
3 łyżki płatków drożdżowych
łyżka czosnku niedźwiedziego (opcja)
sól i pieprz do smaku
Brokuł gotuję. Następnie miksuję go wraz z awokado, bazylią i pestkami słonecznika. Dodaję płatki drożdżowe, czosnek niedźwiedzi, sól i pieprz. Mieszam i w razie potrzeby dodatkowo doprawiam.

Wegetariański obiad V
Zobacz więcej >

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka