WŁOSY | VEGAN TOP 10


Kiedy wprowadzamy do swego życia weganizm, zwykle myślimy tylko o jedzeniu (lub inni myślą za nas). Szybko zdajemy sobie sprawę, że nasz wybór dotyczy także kosmetyków. Nie dość, że w większości są testowane na zwierzętach, to jeszcze ten skład (żelatyna, miód czy proteiny mleczne). Na początku wydaje się to trudne. W końcu ilu naszych znajomych czyta składy kosmetyków i jakkolwiek się w tym orientuje? ;) Później przychodzi czas na wprowadzenie naturalnej pielęgnacji z własnej woli. Nie żeby wcześniej był przymus. Po prostu da się zauważyć różnicę między drogeryjnymi a organicznymi kosmetykami. Do tego dorzuciłabym jeszcze naturalne składniki, które można zjeść, ale też położyć na włosy, np. avocado. W końcu częściej powinno się brać pod uwagę zasadę "nie smaruj ciała czymś, czego nie dałoby się zjeść".


TOP 10 | WEGAŃSKIE SPOSOBY NA PIĘKNE I ZDROWE WŁOSY
źródło: pinterest.com


1. NATURALNA PIELĘGNACJA
Od tego polecam zacząć. :) Na początku warto zmienić codzienny szampon na łagodny bez silnych detergentów (bez SLS i pochodnych). Może to być szampon dla dzieci np. Babydream lub inny łagodny.
Szamponem z SLS można oczyszczać włosy raz na kilka tygodni, np. Barwą.
Następnie warto zacząć używać odżywek z lepszym składem, np. Alterra granat i aloes, organiczna Skin Blossom (mój nr 1!). Można także odżywki wzbogacać półproduktami, np. olejem arganowym, sokiem aloesowym. Raz w tygodniu warto nałożyć maskę na włosy.

2. ODŻYWIANIE
źródło: google.com

Wegetarianie/weganie zwykle dobrze się odżywiają (choć są wyjątki), ale zawsze jest coś co spowoduje, że na przykład włosy zaczną szybciej rosnąć. ;) Oprócz diety bogatej w warzywa i strączki poleca się: sok z natki pietruszki i jabłka, świeżo zmielone siemię lniane, zielone szejki, wywar ze skrzypu i pokrzywy, drożdże, olej lniany. Najlepsze wydaje się siemię lniane, które można dodać do kanapek, obiadu, dowolnego koktajlu. 
Próbuję wprowadzić więcej siemienia do mojej diety, ale zwykle kończy się na tym, że nie chce mi się mielić siemienia. Myślę, by zacząć pić skrzyp i pokrzywę, w końcu wystarczą dwie herbatki dziennie i kłopot z głowy (ale wtedy należy dbać o uzupełnienie witamin z grupy B, pamiętajcie). ;)

3. OLEJOWANIE
źródło: pinterest.com/pin/223913412694939874/
To mój nr 1 jeśli chodzi o: wzmocnienie, przyspieszenie wzrostu, usunięcie łupieżu, wygładzenie i przywrócenie blasku włosom. Uważam, że to podstawa pielęgnacji. Moja mama dzięki olejowi nie straciła włosów po farbowaniu.
O co w tym chodzi? Chodzi o nałożeniu niewielkiej ilości (np. łyżkę) wybranego oleju nierafinowanego(!) na włosy  i ewentualnie skórę głowy przynajmniej na godzinę, można też na całą noc (choć nie każdemu służy trzymanie oleju całą noc). Następnie należy zmyć olej delikatnym szamponem bez SLS. Na koniec najlepiej nałożyć odżywkę i ją także po kilku minutach zmyć.
Są różne sposoby olejowania - na suche włosy (najczęściej stosowany), na mokre, na odżywkę, w misce i mój ulubiony sposób w formie sprayu (w tych samych proporcjach olej, dowolna odżywka i woda). Są różne oleje. Nie każdemu będzie pasował kokosowy, tak przez wszystkich zachwalany, w tym przez wegan. Ja zaczęłam od Sesy (indyjski olej) i był to najlepszy pomysł z możliwych - wysyp babyhair i natychmiastowe wygładzenie włosów gwarantowane. ;)

4. PŁUKANKI
źródło: pinterest.com/pin/66850375688274180/
Płukanki mogą wygładzić, wzmocnić kolor włosów (w dużo mniejszym stopniu niż henna/farba), pomóc z łupieżem lub przetłuszczaniem się, lekko wyprostować czy nabłyszczyć włosy. Stosujemy płukanki po umyciu włosów (już po zmyciu odżywki bądź maski).
Ja najczęściej stosuję zakwaszającą płukankę z octu (zamyka łuski włosów i wygładza): 1-2 łyżki octu jabłkowego na litr wody. Staram się ją stosować po każdym myciu.

5. WCIERKI
źródło: http://imgur.com/3kOSE

Należy nakładać preparat (opuszkami palców, za pomocą pipety, atomizera) i wcierać w skórę głowy. Najlepiej jeszcze stosować delikatny masaż skalpu przez 5-10 minut. By wcierka miała maksymalnie działanie, należy ją stosować przez ok. 3 miesiące (kto nie jest systematyczny, ten ręka w górę ;)). Dzięki wcieraniu możemy liczyć przede wszystkim na szybszy porost włosów i wysyp babyhair, ale może to nam pomóc także w walce z łupieżem czy szybkim przetłuszczaniem się włosów.
Co wcierać? Gotowe produkty np. wodę brzozową z Isany, olej rycynowy dostępny w każdej aptece.  Domowe np. wywar z kozieradki (łyżeczka na 3/4 szklanki wody),  napar ze skrzypu, mieszankę ziołową, sok z czarnej rzepy.

6. ZABEZPIECZANIE KOŃCÓWEK WŁOSÓW
źródło: pinterest.com
Warto stosować nie tylko kiedy mamy problem z rozdwajającymi się końcówkami, ale także po to by je nawilżyć, ochronić przed wiatrem i mrozem. Wcieram kroplę dowolnego oleju zawsze po umyciu włosów, niektórzy potrafią stosować nawet 2 razy dziennie. Można także użyć masła (np. kakaowego), serum a nawet kremu do rąk.

7. PODCINANIE WŁOSÓW
źródło: http://www.pinterest.com/pin/444237950714681779/
 Przynajmniej raz na 2-3 miesiące. Wydaje się to oczywiste, a jednak często o tym zapominamy lub unikamy tego. Pamiętam jak było mi nie po drodze do fryzjera i w rezultacie musiałam się pozbyć 15cm włosów. Nie przejęłam się tym specjalnie, ale wiem że przy hodowaniu włosów i walki o każdy cm takie skrócenie może nieźle pokrzyżować plany i zepsuć humor na resztę dnia.

8. KONIEC Z FARBOWANIEM
 
źródło: pinterest.com

Ten punkt już mnie nie dotyczy, ale wiem jak ciężko pozbyć się koloru (zwłaszcza rudego), jak trudno zrezygnować z farbowania i jak ciężko wytrwać w nie farbowaniu. Jeśli nie potrafimy zupełnie zrezygnować z farbowania włosów, polecam hennę, będącą genialną odżywką i delikatną farbą na raz.

9. ZMIANA SZCZOTKI NA TANGLE TEEZER

źródło: google.com
Możemy liczyć na: masaż skóry głowy, dłużej gładkie i błyszczące włosy, łatwiejsze rozczesywanie także na mokro. W moim przypadku zmiana szczotki spowodowała, że pozbyłam się kołtunów (a miałam je odkąd byłam mała, wystarczyły włosy do ramion i były nie do rozplątania). Nie jest to niezbędny zakup, ale akurat u mnie sprawdził się świetnie.

 10. KONIEC Z PROSTOWANIEM / SUSZENIEM WŁOSÓW
źródło: pinterest.com
 Problem ten mnie na szczęście nie dotyczy i tak mam dość proste włosy. Co do suszarki, ostatnio dowiedziałam się, że ma zaletę - domyka łuski włosów (podobnie jak płukanka octowa). Zauważyłam też, że kiedy tylko odrobinę podsuszam włosy (nigdy gorącym powietrzem) zyskują na objętości. Nie będę namawiać do całkowitego odstawienia suszarki, ale na pewno namawiam do ograniczenia jej stosowania na co dzień, a zwłaszcza gorącego powietrza.
Zobacz więcej >

(Wegańskie) Jedzenie do pracy

 Byłam dzisiaj we włoskiej restauracji Bella Vita. Zamówiłam dwie rzeczy, których nie uwzględnione w menu. Kawę orzechową na mleku sojowym i wegańską pizzę. :) Pizza bez sera było podobno wyzwaniem dla kucharza, kelner kilka razy się pytał czy się udało. A owszem, pizza udała się. Na cienkim cieście, chrupka, z warzywami i porządną porcją rukoli. Kolejny powód, by dręczyć kucharzy o wegański odpowiednik. ;)  Choć w Białymstoku nie ma ani jednego miejsca w 100% vege, to widzę coraz więcej przyjaznych knajpek.

Dzisiaj pokażę Wam mój lunch do pracy z tego tygodnia. Zwykle nie jestem fanką kanapek, ale tej pasty z "wędzonej makreli" po prostu nie można sobie odpuścić. : ) Powoli odkrywam także zalety posiadania wyciskarki, stąd coraz częściej piję domowej produkcji soki owocowo-warzywne.



Pasta do kanapek o smaku wędzonej makreli źródło 
Pasta jest do tego stopnia pyszna, że chciałoby się ją jeść na okrągło. Kiedy się kończy, myśli się o kolejnym zakupie wędzonego tofu. Naprawdę można się uzależnić! ;)
1 kostka wędzonego tofu
2 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka oleju lnianego
opcjonalnie: pieprz, czosnek granulowany, słodka papryka
Wszystkie składniki miksuję blenderem na gładką masę.


Makaron z zielonym pesto z groszku
Na zdjęciu niestety nie widać pesto, ale zapewniam że jest soczyście zielone i pyszne!
♥ porcja makaronu (u mnie razowy)
♥ suszone pomidory
♥ opcjonalnie: czarnuszka
Zielone pesto:
♥ szklanka zielonego groszku
♥ kilka listków bazylii
♥ garść pestek słonecznika
♥ ząbek czosnku
♥ oliwa z oliwek - 5 łyżek
♥ woda - ok. 1/4 szklanki
♥ opcjonalnie: płatki drożdżowe
♥ sól i pieprz do smaku
Zielone pesto z groszku: Wszystkie składniki umieszczam w wysokim, wąskim naczyniu. Miksuję blenderem na gładką masę. Ilość wody radzę dodawać stopniowo aż do uzyskania idealnej konsystencji. 
Porcję makaronu gotuję al dente. Mieszam z pesto (na porcję dodałam ok. 1/3 pesto). Dodaję kilka pokrojonych suszonych pomidorów i porcję posypuję czarnuszką.

 
Sok z jabłek i warzyw
Jeśli dopiero zaczynacie przygodę z warzywnymi sokami, możecie zmniejszyć ilość buraków lub dodać kilka jabłek. Zwykle robię ten sok wieczorem i mam porcję dla dwóch osób na 2 dni.
Proporcje podaję orientacyjnie.
♥ jabłka - 4
♥ marchew - 0,5 kg
♥ seler naciowy - 1 łodyga
♥ buraki podłużne - 4
♥ pomarańcz - 1 duża
♥ imbir - mały kawałek
Wrzucam do wyciskarki składniki po kolei, na początku miękkie: jabłka i pomarańcze. Następnie pozostałe.
Zobacz więcej >

Nie testowane na zwierzętach


UWAGA! W dniu umieszczenia tego postu firmy przedstawione poniżej deklarowały, że nie testują produktu końcowego, jego składników na zwierzętach oraz że nie są na rynku chińskim. Informacje mogą nie być aktualne w momencie, w którym to czytasz. Aktualizacje odnośnie firm są na końcu wpisu (co nie oznacza, że są to wszystkie aktualizacje na moment, w którym to czytasz).


Przynajmniej kilka razy w miesiącu trafiam na pytanie o produkty testowane na zwierzętach lub wolne od okrucieństwa. Coraz częściej jedna informacja jest fałszowana przez drugą. Dochodzę do takiego tego momentu, w którym nie mam siły wciąż powtarzać, że króliczek na katalogu Avonu nie daje gwarancji czystego sumienia.

Dla mnie istotne jest żeby:
produkt nie był testowany na zwierzętach
substancje składowe nie były testowane na zwierzętach
♠ firma nie zlecała testowania produktów/poszczególnych składników produktu przez inne firmy i instytucje
♠ produkt nie zawierał składników odzwierzęcych
♠ firma nie należała do koncernu testującego na zwierzętach (np. The Body Shop należy do L'oreala więc NIE jest cruelty-free!)
♠ firma nie wchodziła na rynek chiński ("Produkt, który ma wejść na rynek chiński, zgodnie z prawem Chin, musi zostać przetestowany na zwierzętach"*)

Gwarancji nie daje nam:
♣ napis "produkt nie był testowany na zwierzętach" (brak określenia czasu, informacja dotyczy testowania końcowego produktu)
rysunek królika na opakowaniu produktu (taki rysunek prawnie nic nie znaczy)
♣ deklaracja "nasza firma nie testuje na zwierzętach" (zbyt ogólne stwierdzenie, firma może zlecać testy innym instytucjom)
deklaracja firmy w e-mailu, wiadomości na fb (to do niczego prawnie nie zobowiązuje)
certyfikat firmy o nietestowaniu produktów na zwierzętach (certyfikaty takie mają m.in. firmy rosyjskie: Natura Siberica, Organic Shop, Planeta Organica, Babcia Agafja; nadal mogą testować poszczególne składniki!)
♣ informacja na stronie internetowej (na na Helfy.pl ponownie pojawiają się tutaj rosyjskie firmy jako wolne od okrucieństwa, co nie jest potwierdzone)

Ostatnio pomyślałam sobie, że o wiele łatwiej jest wdrążyć się w temat i wiedzieć czego unikać niż tego, co można stosować. Wystarczy wykaz koncernów by wiedzieć do jakich produktów spożywczych i kosmetycznych się nie zbliżać. Takie grafiki wiele ułatwiają, zwłaszcza że w dużej mierze jesteśmy wzrokowcami i najłatwiej kojarzymy logo z firmą. Nikt już teraz mi nie wmówi, że nic w zwykłej drogerii nie kupi, że wszystko jest za drogie itd. ;) Poniższy wykaz nie zawiera wszystkich firm nie testujących, tylko te najbardziej znane według mnie. Część z nich nie jest dostępna stacjonarnie i jest droższa, ale ciężko żeby szampon z SLS i toną zapychaczy kosztował tyle samo, co w 95% organiczny. ;-)



I moje ulubione:



Alterrę lubię głównie za dostępność i ceny (maska z granatem jest genialna, czego nie mogę powiedzieć o szamponie z tej serii). 
Alverde ma lepsze produkty niż Alterra (dostępna tylko w DM poza Polską i na allegro, kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe). 
Skin Blossom polubiłam bardzo, choć ceny są wyższe niż drogeryjne (cudowna odżywka do włosów!), podobnie Faith in nature (niezły skład, piękne zapachy i biodegradowalne opakowania).
Everyday Minerals za mineralne podkłady (próbki opłaca się zamawiać z oficjalnej strony EM za zwrot przesyłki, wysoka cena, ale produkty starczają na bardzo długo). 
Sleek ma piękne, także starczające na długo palety cieni.

Firmy wchodzące na rynek chiński: Absolute Organic, Bentley Organic, Eubiona, Madara, Neobio, Nonique, Organix, Provida, Urtekram.**

P.S. Nie zachęcam do wydawania fortuny na kosmetyki, ale dobrze mieć wybór. Uważam, że warto korzystać także z naturalnych kosmetyków, np. z oleju kokosowego czy z aloesu.

06.2014: Eco Cosmetics nie wchodzi na rynek chiński, jest nadal bezpieczny.
12.2014: Soraya należy do koncernu Cederroth, jest wysoce prawdopodobne, że testuje na zwierzętach.***
12.2014: Farmona wchodzi na rynek chiński.***
08.2015: Eveline prawdopodobnie sprzedaje produkty na rynku chińskim. ***
Inglot jest niepewną firmą ze względu na brak odpowiedzi z ich strony oraz prawdopodobnie nie sprawdza swoich dostawców pod kątek testowania na zwierzętach. ***
Celia, Dax Cosmetics  i Perfecta należą do Rohto Pharmaceutical testującego na zwierzętach. ***
 
* Na podstawie tej listy i własnych poszukiwań.
** Źródło
*** Źródło 
Jeśli posiadacie informacje, że któraś z firm testuje, proszę o wiadomość.
Zobacz więcej >

facebook + wyciskarka

Od dzisiaj możecie mnie znaleźć na facebooku. Wiem, że wiele osób woli ten sposób śledzenia postów. ;)

https://www.facebook.com/zielonelove


I moja nowa zdobycz: wyciskarka Oscar DA-100 :) 
Będzie duuużo zdrowych soków, zwłaszcza że od dzisiaj zaczynam hodować trawę pszeniczną.
Za jakiś czas napiszę czy warto było zamienić sokowirówkę na wyciskarkę.

źródło: http://visvitalis.com.pl/

Zobacz więcej >

Czerwona "ryba" czyli tofu po grecku

Tak się zakręciłam, że minęły święta, przyszedł Nowy Rok, za chwilę będzie połowa stycznia, a ja nadal nie wrzuciłam tutaj przepisów bożonarodzeniowych. Jak tak dalej pójdzie, pojawią się na kolejne święta, a to byłoby zbyt duże opóźnienie. ;) Także nie dziwcie się, że dzisiejsze moje przeulubione danie jest w towarzystwie choinki. 


Na tofu po grecku jest dużo przepisów, w większości pojawia się tylko koncentrat w ramach czerwonego koloru. Istnieje wersja minimalistyczna, którą moja babcia stosuje koncentrat + smażona cebulka i wersja bogata, którą zobaczycie u mnie. Na moim rodzinnym stole wigilijnym wystąpiła ryba autorstwa mojej babci i tofu zrobione przeze mnie. Zgadnijcie co zostało zjedzone? Tofu! Może to za sprawą soczystego czerwonego koloru potrawy (zdjęcia tego niestety nie oddają), a może moja rodzina przekonała się do jedzenia bez okrucieństwa. Ważne, że się udało. :)



Czerwone tofu po grecku
(wersję świąteczną robię dwukrotnie większą)
♥ opakowanie tofu po grecku (180 g)
♥ puszka pomidorów
♥ 2 średnie marchewki
♥ 2 duże cebule
♥ sos sojowy
sól, pieprz
♥ opcjonalne przyprawy: czerwona papryka słodka i ostra, tymianek, 
   czarnuszka, przyprawa "do kurczaka"
 Tofu kroję w kostkę, zalewam sosem sojowym i kłuję tofu widelcem. Można obtoczyć tofu w przyprawie "do kurczaka". Odstawiam przynajmniej na kwadrans. Następnie smażę.
Cebulę kroję niedbale w kostkę i smażę. Dodaję suszony tymianek i odrobinę czarnuszki. Marchewkę obieram, tarkuję na dużych oczkach i dodaję do cebuli. Smażę ok. 5 minut aż marchewka zmięknie. Następnie dodaję puszkę pomidorów. Przyprawiam solą i pieprzem, ewentualnie czerwoną papryką. Smażę potrawkę jeszcze ok. 5 minut. Dodaję tofu i odstawiam z ognia. Po wystudzeniu wkładam tofu po grecku do lodówki na całą noc. Smacznego! :)

 
Zobacz więcej >

Jak zaprzyjaźnić się z jarmużem czyli zielony koktajl

Dzisiaj będzie bardzo szybka rzecz. Kiedy nie mam czasu, czyli prawie zawsze rano, serwuję sobie koktajle. Dzisiaj podaję zestaw idealny na zimę. Latem dodaję maliny lub truskawki i zwiększam ilość jarmużu dwukrotnie. To chyba najlepszy sposób jak przemycić jarmuż. Powoli się z nim zaprzyjaźniam i moja rodzina także. :) Jedyne co może niektórych zniechęcać to zielony kolor, który kojarzy się z czymś zdrowym i niekoniecznie smacznym. Na szczęście koktajl jest pyszny i słodki, mimo że nie ma tu ani grama dodatkowego cukru.


Zielony koktajl z jarmużem
2 banany
2 garście liści jarmużu
2 pomarańcze

Jarmuż należy najpierw dokładnie umyć i odkroić łodygi. Jeśli mamy blender o słabej mocy, można także drobno pokroić jarmuż.
Wrzucić jarmuż do blendera i dodać sok wyciśnięty z 2 pomarańczy. Zmiksować aż do uzyskania w miarę gładkiej konsystencji. Dodać banany i zmiksować. Jeśli koktajl jest za gęsty, można dodać wody. Smacznego!



Oczyszczające smoothies
Zobacz więcej >

Blok czekoladowy à la salceson


Nazwa może być nieco myląca i śmieszna, ale w moim domu tak się to nazywało - salceson, obecnie rozszerzyłam nazwę, bo wegański salceson chyba w dalszym ciągu nie kojarzy się z czymś słodkim. ;) Przepis zapoczątkowała moja babcia, powieliła moja druga babcia i tak się zaczęło. Ostatnio z okazji Bożego Narodzenia sobie o tym przypomniałam, to jest chyba jedyna rzecz, która kojarzy mi się ze świętami. Nie choinka, mandarynki ani "ryba" (tofu) po grecku. Przepisu nie trzeba nawet "weganizować", wystarczy zadbać tylko o to, by podstawowe składniki nie miały dodatków niewegańskich. Choć ten przysmak jest kompletnie niefotogeniczny, genialnie smakuje. :)



Blok czekoladowy à la salceson
składniki na 2 rolady: 
♥ 3/4 szklanka cukru (1 szklanka dla wielbicieli słodszych rzeczy)
♥ 1 margaryna
♥ 1/4 szklanki kakao (karob też będzie dobry)
♥ 1 galaretka (u mnie truskawkowa, może być także agar)
♥ wafle tortowe
2 paczki herbatników
♥ 150 g dowolnych bakalii: u mnie rodzynki, nerkowce, kandyzowane mango i papaja, daktyle, morele (bakalii można dać ilość dowolną, 150g to tylko orientacyjna ilość)

1) Dwa wafle zawinąć w wilgotną ściereczkę i zostawić tak, aż będą wilgotne.
2) Rozpuścić galaretkę w 1 szklance wody.
3) Margarynę z cukrem rozpuścić w garnku i zdjąć z ognia. Dodać pokruszone herbatniki, bakalie, 1 pokruszony wafel tortowy. Następnie dodać kakao i galaretkę. Wymieszać.
4) Rozłożyć wilgotny wafel na folii spożywczej, ułożyć na nim połowę czekoladowego nadzienia. Zawinąć wafel z nadzieniem aż do uzyskania rolady, następnie roladę zawinąć w folię spożywczą. To samo zrobić z drugim waflem.
5) Dwie rolady włożyć do lodówki przynajmniej na 2 godziny, a najlepiej na całą noc. Po tym czasie można kroić w grube plastry.
 

Drobna uwaga: Moja babcia najczęściej korzystała z żelatyny zamiast galaretki. Przez to rolada była twarda, nie rozwalała się i można było ją kroić w cienkie plasterki. Używając wegańskiej galaretki rolada jest miękka (co moim zdaniem jest zaletą), ale przez to ma większe tendencje do rozwalania się. Jeśli lubicie twardsze rolady, możecie spróbować z agarem.
Zobacz więcej >

2014!

Poprzedni rok wiązał się z wielkimi zmianami - rozstaniami, ale także nowymi znajomościami i odnowieniem tych starszych, z zakończeniem pewnych etapów w życiu (studiów), ze zmianą miejsca zamieszkania (znowu!), z podjęciem zawodu psychologa. Nie wiem co przyniesie 2014, ale mam nadzieję że będzie (pozytywnie) intensywnie. :)


Czego sobie życzę?

mniej frustracji, więcej radości. 
mniej nerwów, więcej spokoju.
mniej lenistwa. więcej działania.
najwięcej miłości. szczęśliwości.
otaczania się ciepłymi, szczerymi ludźmi.
źródło: pinterest

bycia lepszym psychologiem (:
źródło: http://web.stagram.com/p/449460659617693231_5330414
 
dużo dużo więcej czytania książek. 
to cudowny sposób spędzania czasu!
zimą z kubkiem gorącej czekolady. 
a latem na hamaku nad rzeką.
źródło: pinterest

zdrowszego odżywiania się.
chcę zapomnieć o niezdrowych przekąskach i sokach pełnych cukru.
więcej zielonych szejków i surowych posiłków!
źródło: http://www.pieceofcakepeaceofmind.com

picia domowych soków w tych cudownych słoiczkach.
źródło: pinterest

więcej ruchu. najlepiej codziennie.
źródło: pinterest
źródło: pinterest

podróży małych i dużych.
największe marzenie NY. będę tam kiedyś!
źródło: pinterest

nie poddawania się z dalszym zapuszczaniem włosów.
źródło: http://www.flickr.com/photos/kristapalmu/4713980054/in/photostream

nowych tatuaży
źródło: http://weheartit.com/entry/12987686/via/elxantifazx

 A Wam życzę jak najwięcej miłości do siebie, innych cudownych ludzi i jak zawsze do zwierząt :)
źródło: http://fellowfellow.com/happy-new-year/
Zobacz więcej >

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka