Wegańskie pierniczki idealne

Co roku w moim domu pieczenie pierniczków kończy się na samych zamiarach. W tym roku nie poddałam się. Ciasto zrobiłam jednego dnia, cztery dni później piekłam pierniczki (było już prawie po świętach, ale to nic) i udały się wspaniale. Nawet nie przeszkodził mi zepsuty piekarnik szalejący z temperaturą. Przepis pochodzi od niezastąpionej Isy z bloga Post Punk Kitchen. Zwiększyłam ilość ciasta, by pierniczków nie zabrakło do końca roku, choć nie jestem już taka pewna czy do środy coś zostanie... ;)


Pierniczki
0,6 szklanki oleju
0,5 szklanki cukru
0,5 szklanki syropu
0,5 szklanki mleka roślinnego
2 szklanki mąki pszennej
2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
4 łyżeczki przyprawy piernikowej

W misce mieszam olej z cukrem przez około 3 minuty. Dodaję mleko roślinne i syrop, ponownie mieszam. W drugiej misce łączę suche składniki i dodaję je do mokrych. Dokładnie mieszam i wyrabiam ciasto. Gotowe ciasto formuję w kulę i wkładam je do lodówki na co najmniej godzinę owinięte w folię aluminiową lub spożywczą. Można takie ciasto trzymać do 3-4 dni w lodówce. Przed wałkowaniem należy co najmniej godzinę przed wyciągnąć ciasto z lodówki.
Ciasto dzielę na kilka części, rozwałkowuję i korzystając z foremek wycinam pierniczki. Piekę pierniczki ok. 6-8 minut w temperaturze 180 stopni. Wystudzone pierniczki są od razu dobre do jedzenia. Jeśli chcemy by były bardziej miękkie, można przez dzień potrzymać je w zamkniętym słoiku z kawałkiem jabłka. Odradzam trzymanie pierniczków w takiej formie dłużej, będą zbyt miękkie.

 
Zobacz więcej >

Wege bigos z kiszonej kapusty

Zajadam się pierniczkami i dodaję kolejny przepis świąteczny. ;)


Bigos z kiszonej kapusty
2 kg kapusty kiszonej
150-200 g grzyby suszone
100 g śliwek suszonych (lub wędzonych jeśli macie)
4 łyżki sosu sojowego
czubata łyżeczka musztardy
pieprz
♥ ziele angielskie, jałowiec, liście laurowe (opcjonalnie)
Suszone grzyby zalewam wodą, doprowadzam do wrzenia i odstawiam. 
Odsączam kapustę z soku (za pomocą sitka, nie odciskam). Drobno kroję, wrzucam do garnka, dodaję sos sojowy i gotuję. Podlewam wodą z suszonych grzybów. W połowie gotowania dodaję pokrojone drobno suszone grzyby i śliwki. Doprawiam pieprzem czarnym, opcjonalnie dodaję po kilka ziaren ziela angielskiego, jałowca i kilka liści laurowych. Gotuję dalej. Na sam koniec dodaję musztardę i mieszam. Bigos gotuję co najmniej kilka godzin. Jeśli macie czas i cierpliwość, gotujcie po kilka godzin jednego dnia i następnego także.
Zobacz więcej >

Ulubiona "ryba" po grecku

 

Pewnie już nie możecie patrzeć na świąteczne dania. Muszę przyznać, że o ile niektóre potrawy smakują mi tylko od święta, to "rybę" po grecku mogłabym jeść częściej. W moim domu co roku zamiast ryby lądowało tofu. Mimo tego, że była to pyszna wersja, to wystarczyło mi zużycie kilku porządnych opakowań tofu na inne dania (na seeeeernik!). W "rybie" najważniejsza nie jest "ryba", ale cała reszta, którą każdy robi inaczej. Dla mnie podstawą jest wykorzystanie całej włoszczyzny, łącznie z porem, inaczej danie nie będzie tak aromatyczne. Z kolei pomidorowy dodatek to musi być koniecznie dobry, gęsty sos pomidorowy (lub pomidory tylko nie z puszki), a nie koncentrat. 


Wegańska "ryba" po grecku
2 duże marchewki
1 pietruszka
1/2 selera
1 por
mała cebulka
500 ml sosu pomidorowego
1 łyżka sosu sojowego
10-12 kotletów sojowych
mąka kukurydziana
♥ sól, pieprz
Cebulę kroję w kostkę, pora w talarki, a pozostałe warzywa ścieram na tarce. Na niewielkiej ilości oleju smażę cebulę z porem. Po 2 minutach dodaję pozostałe warzywa. Smażę, dodaję niewielką ilość wody i duszę aż woda wyparuje, a warzywa zmiękną. Na koniec dodaję sos pomidorowy i sos sojowy.
Kotlety sojowe przygotowuję według instrukcji na opakowaniu (gotuję przez ok. 8 minut w wodzie z dodatkiem sosu sojowego). Gotowe kotlety odsączam. Z mąki kukurydzianej i wody przygotowuję dość gęstą panierkę, doprawiam solą i pieprzem. Kotlety zanurzam w panierce i smażę aż uzyskam złoty kolor. Ostudzone kotlety pokrywam warzywami i odstawiam aż całość przegryzie się.

Zobacz więcej >

Wegańska Wigilia

 

Jak spędzacie święta, jesteście bardzo przejedzeni? Mam nadzieję, że możecie jeszcze patrzeć na jedzenie. ;) Dzisiaj pokażę co zrobiłam na Wigilię. Da się bez mięsa (w sensie też bez ryb) i bez nabiału. Nie trzeba wydać fortuny by urządzić święta. Mięsożercy będą zadowoleni (wegańska ryba po grecku wygrała z dwiema wersjami tradycyjnymi) i wegetarianie także (moja mama w końcu woli sałatkę z wegańskim majonezem niż ze standardowym, juhu!).



SŁONE:
Pierogi z kapustą i grzybami oraz barszcz

Pasztet z białej fasoli od Jadłonomii 
mój faworyt jeśli chodzi o pasztety

Sałatka buraczana
♥ 2 duże buraki
♥ puszka czerwonej fasoli
♥ 2 średnie ziemniaki
♥ 3 ogórki kiszone
♥ mała cebula
♥ łyżka oleju
♥ 2 łyżeczki musztardy
♥ sól, pieprz


Sałatka jarzynowa z pieczonych warzyw z majonezem ryżowym


Kawior z bakłażana od Jadłonomii


SŁODKIE:

Drożdżowy makowiec, zawijany w warkocz od Wegan Nerd
jedyne co zmieniłam to zrobiłam bardziej mokrą masę makową (więcej syropu i bakalii)
Zobacz więcej >

Uzależniająca pasta z awokado!


Do awokado miałam wiele podejść. Na początku nie potrafiłam wyczuć kiedy jest dojrzałe, a nie przejrzałe. Dopiero moje nastawienie zmieniło się kiedy zrobiłam na święta "jajka" faszerowane. Teraz znam wiele sposobów na awokado. Dzisiejszy sposób jest moim nr 1. Bardzo prosta pasta, która uzależnia i chce się ją jeść codziennie. Dodatek płatków drożdżowych i curry jest niezbędny, niesamowicie podkręca smak.

Uzależniająca pasta z awokado
♥ dojrzałe awokado
łyżeczka soku z cytryny
pół łyżeczki curry
2 łyżeczki płatków drożdżowych
1/4 łyżeczki czarnej soli
odrobina czosnku granulowanego lub 1/2 ząbka czosnku
odrobina pieprzu
 Awokado rozdrabniam widelcem. Dodaję pozostałe składniki i mieszam. Kanapkę z pastą z awokado najczęściej posypuję szczypiorkiem i czarnuszką, ale nie jest to konieczne.

Zobacz więcej >

Kotlety rybne wegańskie

Ostatnio tu trochę mniej bywam. Całkowicie wciągnęła mnie nowa praca, z której się niesamowicie cieszę. Jeszcze nie mogę przyzwyczaić się do wstawania przed 5 rano i chorowania od pierwszego dnia pracy (co już staje się tradycją). Powoli wracam do siebie, więc będzie więcej przepisów. ;)

W przeciwieństwie do tego co ostatnio obserwuję, nie wpadłam w szał zbliżających się świąt. Mimo to dzisiejszy przepis zupełnie niechcący pasuje na wigilijny stół. Inspirowałam się przepisem Magdy z I can't believe it's vegan. Kotlety mają intensywny smak morski, jeśli chcecie bardziej delikatny "rybi" smak zostańcie przy jednym arkuszu glonów. Wiem, że może zniechęcać kupno glonów nori, ale uwierzcie mi, warto. Dzięki temu stworzycie pyszne wegańskie dania z morskim aromatem!



Kotlety "rybne"
450 g mrożonego groszku
1 cebula
1 łyżka siemienia lnianego
1-2 arkusze glonów nori
5 łyżek komosy (lub kasza jaglana)
1 łyżeczka suszonej lub świeżej natki pietruszki
1 łyżeczka suszonej bazylii
Groszek i komosę gotuję, w między czasie cebulę kroję w kostkę i smażę. Groszek miksuję z komosą i glonami nori. Siemię lniane mielę w młynku do mielenia i dodaję do niego odrobinę wrzącej wody (max. 2 łyżki), mieszam i odstawiam na chwilę. Do masy daję usmażoną cebulę, siemię lniane, natkę pietruszki, bazylię. Mieszam i tworzę małe kotleciki. Smażę na niewielkiej ilości oleju.


Zobacz więcej >

Jak przejść na weganizm? + setny post

Setny post i niecałe dwa lata bloga (miną w marcu). Dziękuję, że jesteście! :) Do tego trochę ponad dwa lata weganizmu. Dzisiaj zamiast przepisu postanowiłam wrzucić serię pytań, które często słyszałam odkąd zostałam weganką. Może akurat ktoś z tego kiedyś skorzysta. (;



Na czym polega weganizm?
Polega na wykluczeniu produktów pochodzenia zwierzęcego - mięsa, ryb, nabiału (w tym jajek i mleka), miodu. Wyklucza się wszystkie produkty zawierające laktozę, żelatynę i inne odzwierzęce substancje (np. koszenilę - E120). Dodatkowo wyklucza się produkty ze skórą, wełną, kosmetyki np. z woskiem, jedwabiem i testowane na zwierzętach.

Jak sprawdzić czy dany produkt jest wegański?
Trzeba czytać składy produktów. Pomocny może być blog wegańskie pyszności (produkty z wegańskim składem, z zaznaczeniem gdzie można to kupić). Nowości jeśli chodzi np. o wegańskie słodycze dostępne w sklepach warto śledzić na facebooku chcemy więcej wegańskich produktów.

Jakie produkty mogą być niewegańskie - margaryna, makaron, czekolada...?
Margaryny dostępne w sklepach są niewegańskie, mają dodatek wit. D3 pochodzenia zwierzęcego. Makarony w większości są wegańskie, trzeba sprawdzać skład i nie sięgać po jajeczny makaron. Czekolada gorzka jest wegańska, choć i tak dobrze jest sprawdzać skład czy nie ma serwatki lub innej niewegańskiej substancji. Do tego owocowe galaretki w proszku są w zdecydowanej większości niewegańskie (z żelatyną).

Czym zastąpić masło?
Wegańską margaryną (np. Alsan), roślinnym smalczykiem (w sklepach Smakowita Pajda), rozgniecionym awokado, olejem lub mniej tłustym smarowidłem (np. hummusem).


Chcę przejść na weganizm, tylko będzie mi brakować sera i jajek. Czy są jakieś zastępniki?
Są sery wegańskie np. Violife, Veganline, Polsoja, dostępne w sklepach internetowych lub w wybranych sklepach stacjonarnych. Jeśli chodzi o jajka, można kupić czarną sól imitującą smak jajka i zrobić pastę bezjajeczną, tofucznicę lub wegańskie jajka faszerowane.

Jak zastąpić jajko w kotletach, wypiekach itd.?
W kotletach najlepiej sprawdza się zmielone siemię lniane zmieszane z odrobiną gorącej wody, można także dodać płatki owsiane zalane wrzątkiem. Jeśli chodzi o wypieki to polecam rozgniecionego banana i mus jabłkowy. Po więcej odsyłam do tej tabeli.

Czy weganie powinni brać suplementy? W jakiej ilości i gdzie kupić te suplementy?
Tak, B12 i w okresie jesienno-zimowym witaminę D.
Witamina B12: Ile należy suplementować możecie zobaczyć tutaj. Ja przyjmuję 100 mcg codziennie i według mnie jest to minimalna dawka. Witaminę B12 można kupić w niektórych aptekach (firma Solgar, lista aptek) lub internetowo (Sweet Piggy, Vegekoszyk).
Witamina D: W okresie październik-marzec zalecana jest suplementacja 400 IU dziennie dla dzieci i młodzieży oraz 800-1000 IU dla osób dorosłych (źródło). Witaminę D można kupić internetowo w tych samych sklepach co B12 (tylko nie w aptece).

A co z wapniem?
Dzienne spożycie wapnia powinno wynosić 700 do 1000 mg. Nie jest konieczna suplementacja, zamiast tego można jeść produkty bogate w wapń (mak, sezam, tahini, brokuły, mleko roślinne wzbogacone w wapń). Polecam artykuł na ten temat od Vegan Workout i tabelę, gdzie znajdziecie produkty bogate w wapń.

Gdzie mogę kupić wegańskie produkty (np. mleko roślinne, margarynę) ?
Mleko roślinne można dostać w Biedronce (w wersji naturalnej, waniliowej i czekoladowej, 4,99 za litr), w Rossmannie (mleko owsiane, ryżowe, sojowe za 6,99), w Lidlu (sojowe i ryżowe bez cukru), a także droższe mleko roślinne np. Alpro w Carrefourze czy w Piotrze i Pawle. Margarynę wegańską (np. Alsan) można kupić w sklepach stacjonarnych ze zdrową żywnością (warto pytać, ze względu na krótkie terminy ważności bywają sprowadzane w małej ilości) lub w sklepach internetowych (Vegekoszyk, Evergreen). Dodatkowo jogurty roślinne są dostępne w Piotrze i Pawle (jogurty Joya) oraz w E. Leclerc (nie w każdym!).

Gdzie szukać przepisów na wegańskie dania?
Puszka, vegespot - zbiór przepisów z vege blogów ciągle aktualizowany, spis wegańskich blogów z akcji "Weganizm. Spróbujesz?".

Jakie kosmetyki są nie testowane na zwierzętach?  Gdzie ich szukać?
Jeśli chodzi o firmy testujące i nie testujące na zwierzętach polecam listę Marty z bloga Kocie Uszy. Kosmetyki nie testowane można kupić stacjonarnie lub internetowo. O kosmetykach nie testowanych pisałam w tym poście, a o kosmetykach wolnych od okrucieństwa dostępnych w Rossmannie pisałam tutaj.

Co z koncernami? Czy jeśli dany produkt ma skład wegański, a należy do koncernu testującego na zwierzętach to jako weganin mogę go kupić?
To już kwestia indywidualna, część wegan kupuje takie produkty, inni nie, o tym już pisałam na blogu.

W moim mieście nie ma wegańskiego lokalu. Co mogę zrobić jeśli chcę zjeść coś wegańskiego na mieście lub napić się kawy na mleku roślinnym?
W moim mieście też tak niedawno było. Najlepiej pytać, czasem kawiarnie posiadają w ofercie mleko roślinne choć nie ma tego w karcie. Dobrze też pytać nie tylko o mleko roślinne, ale podawać przykład, że chodzi nam o mleko sojowe (mi się zdarzyło, że ktoś nie wiedział czym jest mleko roślinne, ale już miał w ofercie mleko sojowe). Jeśli chodzi o dania, to także warto pytać, pytać i jeszcze raz pytać (w taki sposób znalazłam wegańską pizzę), a do tego upewniać się na czym nasze danie będzie smażone.

Jadę za granicę. Gdzie mogę zjeść, jak znaleźć tam sklepy ze zdrową żywnością?
Polecam stronę happycow.

Jeśli są tu jakieś błędy lub są jeszcze jakieś pytania warte dodania, piszcie.
Zobacz więcej >

Wegańskie szampony bez SLS

Dzisiaj mam dla Was kosmetyczny post. Ostatnio można by pomyśleć, że blog jest w 100% kulinarny. ;) O nie testowane na zwierzętach szampony z wegańskim składem nie jest tak trudno. Wbrew pozorom nie muszą być dużo droższe od testowanych na zwierzętach odpowiedników, w dzisiejszym poście skupiłam się na szamponach do 30 zł. Uważam, że droższe nie są warte swej ceny, lepiej zainwestować w organiczny olej czy porządną maskę do włosów. W przypadku szamponów największy problem to dostanie ich stacjonarnie. Z tym można sobie poradzić ograniczając się do kilku opcji dostępnych w drogerii lub robiąc bardziej przemyślane zakupy przez internet. Jeśli robię zakupy internetowo, szukam sklepów z szerokim asortymentem, dzięki temu często udaje mi się kupić wszystko w jednym miejscu. 

Wegańskie szampony bez SLS:

Faith in nature 
 Zamiast SLS występuje ALS, certyfikat Vegan Society. Wersja czekoladowa jest moim zdaniem najlepsza, rządzi pod względem zapachu, konsystencji (gęstsza niż w wersji z konopią czy żurawiną) i działania.
ok. 19 lub 28 zł (w zależności od rodzaju szamponu) / 400 ml
dostępność: Vegekoszyk, Puregreen

Alterra 
 Każda wersja jest wegańska poza wersją makadamia-figa. Zamiast SLS występuje SCS.
9,49 zł / 200 ml (często są promocje)
dostępność: Rossmann

Alverde 
Najlepsze szampony, jakie miałam. Cała seria morela i pszenica jest moim odkryciem tego roku. Szampony mają certyfikat Vegan Society. Trochę różnią się konsystencją, niektóre mają gęstą konsystencję (porównywalną do Alterry), a inne mają konsystencję wody i tych nie polecam (np. wersji do włosów blond). Zamiast SLS jest ALS.
ok. 10-15 zł / 200 ml
dostępność: drogerie DM (poza Pl), allegro, drogeriajoanna, drogerianiemiecka

Babydream
szampon 4,99zł / 250 ml
żel do kąpieli 9,99zł / 500 ml
kremowy płyn 7,99zł / 300 ml
dostępność: Rossmann

Facelle
 4,99 zł / 300 ml (często jest w promocji po 3,49zł)
dostępność: Rossmann

Sante
Zamiast SLS występuje SCS. Ostatnio te szampony są coraz mniej dostępne, a szkoda.
20 zł / 200 ml, 36zł / 500ml, 49zł / 950ml
dostępność: Organeo

Lavera
Zamiast SLS jest SCS. Szampony mają certyfikat Vegan Society.
25 zł / 200 ml 
dostępność: Organeo

Eco Cosmetics
Znajduje się na liście Vegan Society.
 26 zł / 200 ml
dostępność: Organeo, Sweet Piggy

Green Pharmacy
Zamiast SLS jest SMS.
7-8 zł / 350 ml
dostępność: Rossmann, Drogeria Natura


Na liście nie znalazły się szampony Neobio oraz Bentley Organic, mimo że mają skład wegański. Według informacji sprzed pół roku firmy te są obecne na rynku chińskim.
Jeśli macie uwagi, pytania do powyższej listy lub coś jeszcze byście dodali, piszcie.
W dzisiejszym poście pojawiły się być może niezrozumiałe skróty (SLS, ALS, SCS), to detergenty w szamponach, po więcej w tym temacie odsyłam do postu Kascysko
Zobacz więcej >

Bezglutenowe naleśniki ruskie z okarą

Uwielbiaaam naleśniki! Nie robiłam ich odkąd staram się ograniczać białą mąkę. Mogę powiedzieć, że znalazłam świetną alternatywę do tradycyjnych naleśników. Dzisiejsza wersja jest zdrowsza, a co ważniejsze bardzo smaczna. Przepis na naleśniki pochodzi od Smakoterapii. Farsz ruski to była czysta improwizacja, na szczęście udana, okara w dzisiejszym przepisie świetnie zastępuje tofu.


Bezglutenowe naleśniki ruskie z okarą
Naleśniki (na 5-6 naleśników):
kaszy gryczana niepalona ok. 200g
woda
1 łyżka oleju (opcjonalnie)
czarnuszka, zioła prowansalskie (opcjonalnie)
Farsz:
1 duża cebula
1 szklanka okary*
ok. 0,5 kg ziemniaków
sól i pieprz

Naleśniki: Kaszę gryczaną moczę w wodzie przez całą noc, następnie wodę odlewam. Do kaszy dodaję odrobinę świeżej wody i miksuję na gładko. Dodaję więcej wody aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji (dość płynnej). Na koniec dodaję ulubione przyprawy, mieszam ciasto. Jeśli nie mam zbyt dobrej patelni, dodaję do ciasta łyżkę oleju. Smażę naleśniki na rozgrzanej patelni (odwracam naleśniki na drugą stronę dopiero gdy są odpowiednio podsuszone na patelni i łatwo będzie je można odwrócić).

Farsz: Gotuję ziemniaki, w tym samym czasie cebulę kroję w kostkę i smażę na niewielkiej ilości oleju. Na koniec mieszam okarę z usmażoną cebulą i przeciśniętymi przez praskę ziemniakami. Doprawiam sporą ilością pieprzu i soli.

*Okara to pozostałość po zrobieniu domowego mleka sojowego. Jak zrobić mleko sojowe i otrzymać okarę możecie przeczytać tutaj.

 
Zobacz więcej >

Domowe mleko sojowe i okara

 

Bardzo często korzystam z mleka sojowego, jednak przyznaję do tej pory korzystałam z kupionego. Od czasu do czasu warto zrobić takie w domu. Jeśli będziemy pamiętać o namoczeniu soi na noc (o czym ja wiecznie zapominam i bywa że takie mleko robię tydzień później niż zamierzałam) można ten przepis potraktować jako całkiem szybki. Po zrobieniu mleka zostanie nam okara. Nie wyrzucajcie jej, niedługo będzie tutaj przepis z jej udziałem. :)


Domowe mleko sojowe i okara
150 g soi
1 l wody
1 opakowanie cukru waniliowego (opcjonalnie)
♥ dodatkowo: gaza
Soję namaczam na noc. Następnie odlewam wodę, dodaję szklankę świeżej wody i miksuję wodę z soją na gładko. Do masy dodaję pozostałą ilość wody i gotuję na małym ogniu przez ok. 30 minut. Podczas gotowania często mieszam, pilnuję podnoszącej się piany. Po ugotowaniu odstawiam do ostygnięcia (nie jest to konieczne, ale łatwiej wykonać dalszą część jeśli nie mamy do czynienia ze wrzącym płynem). Mleko sojowe odcedzam przez gazę, to co pozostanie na gazie to okara.
 
Zobacz więcej >

Ziaja (nie) testuje na zwierzętach?

Wytłumaczenie komuś na czym polega weganizm jest bardzo proste. Trudniej jest jeśli próbuję wyjaśnić kwestię testów na zwierzętach. Jest to bardzo zawiłe, a od czasu wprowadzenia ustawy przez Chiny o nie testowaniu na zwierzętach dużo osób się w tym gubi. Wiem, że przez to można się zniechęcić. Dlaczego? Bo taka osoba dowiaduje się o listach testujących i nie testujących firm, do tego są korporacje które wchłonęły mniejsze firmy i czasem trudno się połapać kto na tym się tak naprawdę wzbogaca, do tego fakt, że w każdej chwili lista może się zmienić (więc nie wiadomo czy jest aktualna), do tego próby dowiedzenia się prawdy, pisanie e-maili do firm i otrzymywanie tylko połowy odpowiedzi, a jeśli już odpowiedzi się pojawiają to są zawiłe, często nie zmieniające nic ("nie testujemy na zwierzętach, ponieważ wg prawa UE jest to zakazane"), do tego wątpliwości co do składu (czy aby na pewno ten kwas mlekowy jest pochodzenia roślinnego i czy na pewno nie zlecono testowania tego składnika przez inną firmę?) i do tego wszystkiego sprawa Chin. Wypadałoby do tej litanii dodać jeszcze dyskusje na forach i facebooku, w których bardzo często padają nieprawdziwe wiadomości. Da się to wszystko zrozumieć, naprawdę, tylko trzeba chcieć i czasem szukać informacji.


Kilka dni temu trafiłam na informację o Ziaji i sprzedaży w Chinach:

"Witamy, dziękujemy za kontakt i zainteresowanie firmą Ziaja. Jeśli chodzi o eksport naszych produktów do Azji, to nasze produkty można kupić m.in. w Chinach."

Sprzedaż w Chinach oznacza testy na zwierzętach. Zwątpiłam i wiem, że nie tylko ja. Napisałam im kolejny e-mail w celu wyjaśnienia. Byłam przekonana, że nie wycofają się z Chin, oto ich odpowiedź:

"Uprzejmie informuję, że kosmetyki Ziaja nie są eksportowane do Chin. Wiemy, że zgodnie z obowiązującym w Chinach prawem kosmetyki w  trakcie procesu rejestracji importowej testowane są na zwierzętach. Z tego właśnie względu podjęliśmy decyzję, aby nie wprowadzać produktów Ziaja na rynek chiński. Produkty Ziaja nie były więc poddawane procedurze rejestracyjnej i w związku z tym nie były testowane na zwierzętach."

Na facebooku dodatkowo napisali: "Jeśli chodzi o rynek chiński, nasza firma podjęła decyzję, że wycofuje się ze starań wejścia na niego (nie prowadziliśmy jeszcze sprzedaży)."

Wygląda na to, że możecie w dalszym ciągu kupować produkty Ziaji. Oczywiście zostaje jeszcze kwestia tego jakie macie nastawienie do firmy deklarującej nie testowanie na zwierzętach, a jednoczesną sprzedaż produktów farmaceutycznych.
Napisałam dzisiaj o Ziaji dlatego, że pojawiło się kilka sprzecznych komunikatów. Najpierw o sprzedaży w Chinach, później o wycofaniu się. Czasem bywa tak, że trafiamy tylko na pierwszą informację, która okazuje się, że nie jest ostateczna, a może nas zmylić.

DOPISEK ODNOŚNIE ZIAJI:
Wydawało się, że Ziaja zmądrzała, że wycofała się z Chin z powodów etycznych. Prawdopodobnie nie udało im się wejść na ten rynek z innych powodów np. wymogów prawnych odnośnie rejestracji. Oceńcie sami, oto wypowiedź Ziaji sprzed roku:
"Jesteśmy w trakcie długotrwałego i kosztownego procesu rejestracji. Na poszczególnych jego etapach napotykamy na problemy, które opóźniają ten proces. W tym momencie sprostanie wymogom prawnym związanym z rejestracją produktów oceniamy jako największe wyzwanie – deklaruje Katarzyna Śpiewak, International Sales Manager Deputy w Ziaji." (źródło)

Przy okazji facebookowej dyskusji o Ziaji po raz kolejny spotkałam się z tym, że wiele osób zmyliła decyzja władz Chin o zniesieniu konieczności przeprowadzania testów na zwierzętach. Mimo że zmiana ta obowiązuje już od dłuższego czasu wyjaśnię w skrócie o co chodzi. Mam nadzieję, że to zmniejszy choć trochę wątpliwości.

www.crueltyfreekitty.com/cruelty-free-101/china-animal-testing/
Chiny częściowo zniosły testowanie produktów na zwierzętach. Tylko częściowo, ponieważ:
  • Firmy produkujące kosmetyki w Chinach nie mają obowiązku testowania produktów na zwierzętach.
  • Nadal muszą być testowane kosmetyki specjalistyczne (np. chroniące przed słońcem, farby do włosów, dezodoranty).
  • Nadal mogą być testowane produkty z importu czyli wszystkie zagraniczne firmy muszą się liczyć z tym, że wejście na rynek chiński równa się testom na zwierzętach.
Zobacz więcej >

Bezglutenowy wegański tort z "bitą śmietaną" i wiśniami

Dzisiaj pokażę wam tort w zdrowszej wersji niż zwykle. Zrobiłam go na moje 25 urodziny (jeju, to już minęło?!), które obchodziłam tydzień temu, więc wypadałoby w końcu dodać przepis. Biszkopty są bezglutenowe, ale jeśli nie zależy wam na zdrowej wersji możecie skorzystać z mojego innego przepisu na tradycyjny wegański biszkopt. Tortu w wersji bezglutenowej nie ma co porównywać do tradycyjnego, ma smak odrobinę ziarnisty, ale za sprawą kremu nie jest to specjalnie wyczuwalne. Dodatkowo o ile przy większości przepisów jestem jak najbardziej za improwizacją, to tutaj tego nie polecam, pominięcie jednego rodzaju mąki zmienia zupełnie konsystencję i w rezultacie smak ciasta. Co do samego kremu, to czysta poezja. Nie jestem fanką zużywania całych zapasów mleka kokosowego na jeden przepis, ale uważam że czasami warto. Dodatki oczywiście są dowolne. Ja skorzystałam z domowej konfitury, wiśnie w galaretce nadają lekko kwaśnego smaku i powodują, że tort nie jest przesadnie słodki.


Wegański bezglutenowy tort z "bitą śmietaną" i wiśniami
biszkopt (składniki na 1 biszkopt):
3/4 szklanki mąki ryżowej
1 szklanka mąki kukurydzianej
1/4 szklanki mąki jaglanej
1/2 szklanki cukru
1,5 łyżeczki bezglutenowego proszku do pieczenia
1/3 szklanki oleju
1 szklanka mleka roślinnego
1 banan
krem:
3 puszki mleka kokosowego
2 śmietan-fixy
1/2 szklanki cukru pudru
1 opakowanie cukru waniliowego
dodatkowo:
dżem (u mnie domowa konfitura z wiśni)
sok z cytryny

Puszki mleka kokosowego wrzucam do lodówki na co najmniej 1 dzień i bezpośrednio przed zrobieniem kremu na godzinę do zamrażarki.
Biszkopt: Łączę mąki ze sobą, dodaję proszek do pieczenia, cukier, olej, zmiksowany banan i mleko roślinne. Następnie masę wylewam do tortownicy i piekę ok. 20-25 minut w 180 stopniach. Piekę dwa biszkopty, po ostudzeniu (lub dopiero na drugi dzień) kroję każdy biszkopt na dwie części.
Krem: Stałą część mleka kokosowego ubijam z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i śmietan-fixem.
Tort: Każdy biszkopt nasączam sokiem z cytryny, następnie smaruję konfiturą wiśniową i nakładam część kremu. Krem kokosowy nakładam też na ostatni biszkopt oraz na boki tortu.

Uwaga: By nie zabrakło kremu na cały tort jeśli korzystacie z mleka kokosowego słabej jakości (m.in. z wieloma emulgatorami) proponuję zrobić jeden biszkopt ze składników x 1,5 (wtedy pieczecie jeden biszkopt, a nie dwa) i gotowy biszkopt należy przekroić na 3 części (zamiast czterech).


P.S. Zdjęcia wyjątkowo nie były robione przeze mnie, dlatego są jakie są. ;)
Zobacz więcej >

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka