Tęczowy pasztet zwany chlebkiem

Zostawiam was na najbliższy tydzień (jadę do Wiednia, juhu!) z ostatnim przepisem świątecznym. Przepis pochodzi z Puszki, jednak wrzucam go tutaj. Na puszce przepis jest mało konkretny, co może niektórych zniechęcać. Jeśli mamy mało czasu, nie radzę nawet myśleć o tym pasztecie. ;) Moja rodzina ten pasztet nazwała chlebkiem, dałam tyyyle kaszy kukurydzianej, że pasztet naprawdę może robić za kolorowy chlebek. Możemy go posmarować chrzanem lub dowolną pastą i nie ma potrzeby dodawania jeszcze pieczywa. Ważne jest, by nie miksować masy blenderem (będzie zbyt rzadka) oraz by każdej masy nie przyprawiać zbyt mocno w różny sposób (masy jako całość muszą współgrać ze sobą, więc np. białą masę można delikatnie przyprawić, a żółtą mocniej).


Tęczowy pasztet (na 3 małe keksówki!)
2 włoszczyzny (np. z gotowania bulionu)
1/2-1 szklanka groszku 
♥  brokuł
2 buraki
1 puszka białej fasoli
♥ 4 łyżeczki koncentratu pomidorowego
♥ kasza kukurydziana (1 szklanka lub więcej)
♥ 3-4 łyżki kaszy manny
♥ 6 łyżek mąki ziemniaczanej
♥ garść pestek słonecznika
♥ pestki słonecznika, dyni, siemię lniane do posypania
♥ 2 łyżeczki chrzanu
♥ sól i pieprz czarny
♥ opcjonalne przyprawy: kurkuma, pieprz ziołowy, płatki drożdżowe, czosnek granulowany, bazylia, oregano
opcjonalnie: świeża/suszona natka pietruszki, koperek

Warzywa z włoszczyzny powinny być porządnie ugotowane (inaczej masa nie będzie jednolita). Gotuję także buraki w skórce, brokuł i groszek gotuję na parze. Następnie dzielę warzywa na kolory:
- Żółty: mniej niż połowa białych warzyw + odrobina marchewki
- Biały: pietruszka, seler
- Zielony: groszek, brokuł, natka pietruszki/koperek
- Pomarańczowy: marchew, koncentrat pomidorowy
- Czerwony: buraki
Każdy kolor rozgniatamy widelcem. Jeśli masa nie jest jednolita, mielę warzywa w maszynce. Buraki można zetrzeć na tarce. W międzyczasie słonecznik można zmielić w młynku do kawy.
Następnie dodaję białą fasolę do wszystkich mas (poza zieloną, a najwięcej do białej). Prawie połowę kaszy kukurydzianej* daję do żółtej masy, a resztę do pomarańczowej i czerwonej. Kaszę mannę daję do białej masy. Zmielony słonecznik daję do masy czerwonej i pomarańczowej (ewentualnie do innej masy, która nam wyszła niezbyt gęsta). Mąkę ziemniaczaną daję tylko do mas w razie potrzeby (2 łyżki do masy białej, po 1 łyżce do pozostałych mas, ale jeśli niektóre masy mają już dobrą konsystencję, to odpuszczam ten punkt). Mieszam każdą masę, następnie dodaję przyprawy. Do każdego koloru daję sól, pieprz ziołowy i płatki drożdżowe. Chrzan dodaję do czerwonej masy, kurkumę do żółtej, suszone zioła (natka, koperek, bazylia lub oregano) do zielonej, czosnek granulowany głównie do masy białej i trochę do pomarańczowej. Mieszam, próbuję, ewentualnie jeszcze przyprawiam. Białą masę zostawiam w miarę neutralną.
Przygotowuję keksówki (u mnie 1 mała i 1 duża) - smaruję je olejem. Następnie nakładam masy w kolejności: czerwona, pomarańczowa, zielona, biała, żółta. Po wierzchu posypuję pestkami słonecznika, dyni, dodaję siemię lniane. Piekę pasztety w 200 stopniach przez 35-40 minut.

* Radzę nie przesadzać z kaszą kukurydzianą i ogólnie z dodawaniem zagęstników do masy. Dałam tego dużo (zwłaszcza kaszy kukurydzianej), przez co mój pasztet w konsystencji bardziej przypomina chlebek niż pasztet do smarowania.

Zobacz więcej >

Wegańskie jajka faszerowane

Zaczynam już myśleć o majówce, ale pora jeszcze na chwilę wrócić do świąt. Uwielbiam zaskakiwać innych, a święta są najlepszym pretekstem by zrobić kulinarną niespodziankę. Mam niestety tendencję do robienia nowych, niesprawdzonych przepisów na specjalne okazje. Powoduje to więcej stresu gdyby coś nie wyszło, ale jak do tej pory wpadek nie było. Już dawno myślałam, żeby zrobić coś "jajecznego" oprócz pasty. Pomyślałam, że pora w końcu wykorzystać czarną sól, niezwykle imitującą smak jajka. Reszta składników była wymyślana chwilę przed wykonaniem. Na świąteczny stół podałam 2 talerze "jajek", sądząc że prawie wszystko zostanie dla mnie. Nic bardziej mylnego. Zostały zjedzone bardzo szybko. Rodzina była zachwycona, ja tym bardziej że przepis-bez-przepisu się udał. Zamierzam wprowadzić jajka faszerowane do stałego menu wielkanocnego. :)


Wegańskie jajka faszerowane
nieduże ziemniaki
avocado
pół kostki tofu (czyli ok. 90g)*
czarna sól
dodatkowo: szczypior, rzodkiewka

Ziemniaki dokładnie myję i gotuję je w mundurkach. Następnie je studzę, przekrajam na pół i wydrążam środek (przy młodych ziemniakach trzeba uważać by nie zniszczyć delikatnej skórki). 
Łączę dojrzałe avocado z tofu. Miksuję na jednolitą masę. Dodaję czarną sól, szczypiorek i potarkowaną rzodkiewkę. Mieszam i próbuję. W razie konieczności dodaję jeszcze więcej czarnej soli. Masę nakładam do wydrążonych ziemniaków. Dekoruję szczypiorkiem.
* Myślę, że można spróbować zamiast tofu użyć ziemniaków, jednak nie gwarantuję tego samego smaku.

Zobacz więcej >

Galaretki z wędzonym tofu i wielkanoc wegańska po raz drugi

Wrzucam relację z wegańskiej wielkanocy zanim będzie maj i wszyscy zapomną o wielogodzinnych przygotowaniach do świąt. ;) To były moje drugie święta wielkanocne bez nabiału. Bardziej świadome w kwestii weganizmu, za to kompletnie niezaplanowane jeśli chodzi o jedzenie. Od początku nic mi nie szło. Nie mogłam znaleźć dojrzałego (ale nie przejrzałego) avocado (później przy okazji odkryłam jak sprawić by avocado dojrzało w kilka godzin, ha). Z pasztetem było tyle zamieszania, co byłoby z trzema innymi naraz. Kiełbaski wybuchały w piekarniku. Farsz do "jajek" przesoliłam, a raczej uczyniły to ogórki kiszone, ale dzięki temu drugi farsz był zupełnie inny i znacznie lepszy. Byłam zdenerwowana, zestresowana i zmęczona, czyli standard świąteczny w moim wykonaniu. Ostatecznie wszystko się udało. Nie został ślad po świątecznym pośpiechu. Czy tylko ja tak mam? ;)


Podałam: 



Kiełbaski według Mniu Mniu

Sałatka już-nie-taka-jarzynowa ;)

oraz warzywne galaretki z wędzonym tofu

Warzywne galaretki z wędzonym tofu
♥ 1 l wywaru warzywnego
♥ 2 łyżeczki agaru
♥ brokuły
♥ 1 marchewka
♥ 1/2 szklanki groszku
♥ 1 opakowanie tofu wędzonego
sól i pieprz

Wywar z warzyw: wrzucam umytą włoszczyznę (i zieleninę jaką mam, np. łodygi koperku, natki pietruszki) do 1 litra wody. Zagotowuję wodę i nastawiam mały ogień. Gotuję w ten sposób warzywa przez przynajmniej pół godziny (dwie godziny to czas idealny). Wyławiam warzywa i mam gotowy bulion.
Gotuję na parze brokuły, marchew i groszek. Warzywa powinny być ugotowane al dente, nie mogą być rozgotowane. W tym czasie kroję tofu w dużą kostkę.
Do foremek (u mnie filiżanki) wkładam warzywa i tofu.
Bulion zagotowuję i dodaję 2 łyżeczki agaru. Kiedy proszek się rozpuści odstawiam bulion z gazu. Zalewam filiżanki bulionu do poziomu warzyw. Odstawiam do ostygnięcia.
Galaretki podaję zawsze z cytryną oraz z chrzanem.


 

Muszę jeszcze dodać, że wegańskie jajka faszerowane były hitem w mojej mięsożernej rodzinie. Konkurowały z tradycyjnymi jajkami faszerowanymi i wygrały. Będę je robić co rok, tylko 2 razy więcej. :)
Zobacz więcej >

Otwarte Klatki: Jak one to znoszą?



W kwietniu Otwarte Klatki rozpoczęły nową kampanię "Jak one to znoszą?". Kampania jest poświęcona okrutnej hodowli kur niosek w systemie klatkowym. W związku z tym w wielu miastach w Polsce odbyły się happeningi. Dzisiaj odbywa się akcja w ramach tej kampanii w Białymstoku. Podobnie jak w Warszawie trwa 24 godziny (tak, w nocy też). Kilku aktywistów jest przebranych za kury i spędzają całą dobę w klatce. Na miejscu można podpisać petycję o wycofanie jaj z hodowli klatkowej w sklepach Kaufland. Zainteresowanych informujemy na czym polega okrucieństwo hodowli klatkowej. Pokazujemy zdjęcia udostępnione przez Otwarte Klatki (pochodzące z Ferm Drobiu Borkowski). Dziękuję za rozmowy i wszystkie podpisy, jesteście wspaniali!





A dlaczego kurom jest źle w klatkach?

Obecnie w Polsce na jajka hodowanych jest ok. 38 mln kur, z czego prawie 90% w systemie klatkowym. Na mocy dyrektywy Komisji Europejskiej od początku 2012 roku w hodowli stosowane mogą być wyłącznie tzw. klatki wzbogacone, które zastąpiły klatki konwencjonalne. W klatkach wzbogaconych minimalna powierzchnia dla jednej kury zwiększona została z 450 cm2 do 750 cm2.
Kurom nioskom przycina się dzioby krótko po narodzeniu. Ponieważ jednak żyją one znacznie dłużej muszą przechodzić ten bolesny zabieg dwa razy. Krótko po urodzeniu kurczęta płci żeńskiej przenoszone są do zamkniętych pomieszczeń i zamykane w klatkach, po cztery-pięć naraz, bez możliwości rozpostarcia skrzydeł. Klatki ustawione są często jedne na drugich, aby jak najbardziej wykorzystać przestrzeń. Podłoże klatki pochylone jest pod pewnym kątem, co uniemożliwia wygodne stanięcie. Kości kur niosek przypominają kruche gałązki. Dzieje się tak dlatego, że wapń potrzebny do wyprodukowania skorupki jajka pobierany jest z organizmu. Zmuszanie tych ptaków do jak największej wydajności skutkuje zachwianiem bilansu tego minerału i osteoporozę, której rezultatem są łamliwe kości. Choroba ta dotyka większość kur niosek.
W klatkach kury narażone są na stres oraz wzajemną agresję, a poziom decybeli tysięcy gdakających kur jest niewyobrażalny. Udokumentowano także przypadki występowania w klatkach nieusuwanych przez kilka dni zwłok martwych kur.
„Ubocznym” produktem hodowli kur niosek są kurczęta płci męskiej. Na fermach jajczarskich nie opłaca się ich trzymać, dlatego są one od razu zagazowywane albo mielone.
(źródło: Otwarte Klatki)

Zapraszam na stronę kampanii: Jak one to znoszą? gdzie można podpisać petycję online!

Kampania zachęca do zastanowienia się nad losem kur i zrezygnowania z kupna jajek "trójek". Ja jednak jestem za całkowitą rezygnacją z jajek (i przejścia na weganizm, zachęcam!). Nawet kury z hodowli ekologicznej nie mają różowego życia. Zobaczcie dlaczego:
źródło: teatimeandwhiterabbits.blogspot.com/

Pojawiły się podczas dzisiejszej akcji pytania jak można zastąpić jajka. Od razu obalam mit, że te zastępniki nie muszą być drogie. Bo przecież banan czy świeżo zmielone siemię lniane nie należy do luksusowych produktów. :)
źródło: Jadlonomia.com

Zostając w temacie polecam prostą pastę bezjajeczną oraz wpis z poprzedniego roku o wegańskich świętach bezstresowych. :)
Zobacz więcej >

Wegański Toruń

Ostatnio byłam na szkoleniu w Toruniu, na którym wszyscy się dziwili, że jestem z tak daleka... ;) Mam wrażenie, że Podlasie wciąż jest spostrzegane jakby było zupełnie innym światem, gdzie niedźwiedzie polarne biegają sobie po mieście nawet latem. Ale nie o tym chciałam napisać. Na szkoleniu miałam zapewnione obiady, ale nie chciało mi się po raz kolejny wszystkim tłumaczyć mojego weganizmu i dlaczego ryba to też mięso. Oprócz tego chciałam skorzystać ze zniżki z okazji Tygodnia Weganizmu i odwiedzić wege miejsce. To już chyba staje się moim hobby. Kiedyś miałam manię na punkcie odwiedzania cmentarzy żydowskich i ich fotografowania (a także nielicznych synagog). Żeby to nie zabrzmiało śmiesznie, że przerzuciłam się z kultury żydowskiej na wegańskie żarcie i w dodatku zamieniłam lustrzankę na kiepski aparat w telefonie (musicie mi wybaczyć niską jakość zdjęć).
Jakby ktoś kiedyś pytał gdzie zjeść wegańsko w Toruniu odpowiedź jest jedna - w Karrotce

źródło: www.facebook.com/pages/Karrotka/253238364754343

To malutki bar na Starym Mieście w Toruniu. Jest bardzo przytulny. Szkoda tylko, że jest tak mało miejsca. Bar jest z założenia wegetariański, ale opcji wegańskich jest kilka. Zupy po 5 zł, świeżo wyciskane soki (w tym zielone!) i ciasta. Nie wiem jak często podają ciasta wegańskie, ale mi się udało na jedno trafić (kokosowe, mniam!). Trzeba też śpieszyć się. O 17 po cieście nie zostały nawet okruszki, a wybór dań wytrawnych był także mniejszy. Codziennie jest kilka dań dnia za 11 zł i dania dostępne każdego dnia za 12 zł. Przy 20% zniżce z okazji Tygodnia Weganizmu dania były jeszcze tańsze. Porcje są spore. Do każdego dania głównego możemy wybrać sos. Próbowałam sos pomidorowy (klasyczny, smaczny), grzybowy (jakaś przyprawa przeszkadzała mi w tym sosie) i (najlepszy, ostry) paprykowy.

Pierwszego dnia zjadłam przeprzepyszne pierogi indyjskie z sosem paprykowym i standardowo z 3 wybranymi surówkami (najlepsza jest czerwona kapusta, a w drugiej kolejności marchewka i te właśnie surówki chyba się najszybciej kończą). Mogłabym jeść je codziennie. Pierogi były ogromne, w środku brokuł, marchewka, ziemniak. Mniam! Taką porcją się przejadłam, ale było warto (niektórzy biorą połowę porcji).

Drugiego dnia Karrotka zaskoczyła mnie sajgonkami z sosem grzybowym i surówkami. Na pewno nie były lepsze niż legendarne sajgonki z Warszawy, ale były smaczne. 

Trzeciego dnia zamówiłam wielkie kotlety z ciecierzycy z sosem pomidorowym z surówkami, dodatkowo dostałam kaszę jaglaną (zamiast kaszy można było dostać ryż). Kolejny bardzo smaczny posiłek choć oczywiście nie może konkurować z pierogami indyjskimi.

Jadłam też wspaniałe ciasto kokosowe, było tak dobre że chciało się zjeść kilka kawałków, a nie jeden.

P.S. Za to zawiodłam się na toruńskim Leclercu, gdzie nie było wegańskich jogurtów! :(
Zobacz więcej >

Warsztaty RAW i wykład o witarianizmie

W ramach Tygodnia Weganizmu w Białymstoku w poprzedni wtorek odbył się Dzień Zdrowia. Najpierw były warsztaty kuchni witariańskiej z Viktorią Oszczanowską. Na pewno znacie jej blog VI&RAW. Na deser był wykład Joanny Balaklejewskiej. Jej blog Choose Life też z pewnością kojarzycie. Naprawdę fajnie wspominam ten dzień, mimo tego że były tłumy i ciężko było chwilami zorientować co się dzieje. Na warsztatach głównie krążyłam między stołami, trochę fociłam przy kiepskim świetle i podpatrywałam "surowe" sztuczki. :)) Później był wykład Joanny w dość luźnej formie. Na pewno trafił do serc publiczności, zwłaszcza że po wszystkim przynajmniej kilka osób zaczęło się zastanawiać nad wprowadzeniem u siebie witarianizmu. (: Dzięki za ten dzień wszystkim!
W trakcie robienia zawijasy z pesto z groszku (z cynamonem!)
Makaron z cukinii, twarożek ze słonecznika, kalafiorowe knedelki z sosem paprykowym
Krem orzechowy na jabłkach oraz pomarańcze w wiórkach
Truskawkowy krem - mniam!
Tort cytrynowy
Genialna strucla makowa, którą na pewno robię na święta.
 Wybaczcie za nieostre zdjęcia, ale musiałam wam pokazać surowe dania. :)
Zobacz więcej >

Wegański sernik tofu

Odkąd mamy wiosnę w końcu dużo się u mnie dzieje. Najpierw organizacja Tygodnia Weganizmu, a później szkolenie i wstawanie o 4 rano. Szykują się święta, a później dwa zagraniczne wyjazdy, na których jak zwykle nie odpocznę, bo będę biegać i zwiedzać. Czasu jest trochę mniej, jednak nie znaczy to, że przestałam pichcić. Na zrobienie dobrego ciasta zawsze znajdę czas. ;) Za to z powodu biegania i bycia na granicy wiecznego spóźnienia się zdjęcia potraw trochę ucierpią. Robię je w biegu, często w kiepskim świetle, ale pomyślałam, że tak czy siak warto pewne dania pokazać. No i nie będę się denerwować, że chcę zrobić wypróbowany już przepis, który gdzieś się zapodział, co zdarza się u mnie dość często. A zwłaszcza jak modyfikuję przepisy lub czerpię z kilku źródeł na raz.

Wegańskie serniki nie stanowią już dla wielu osób nowości. Początkowo podchodziłam do nich z rezerwą. Jak widziałam, że mam zużyć ponad 0,5 kg tofu i to bez pewności że coś z tego wyjdzie, to nie chciało się próbować. Pierwszy sernik na bazie tofu wyszedł mi smaczny, ale suchy, choć tak wyobrażam sobie tradycyjny sernik to mi coś nie pasowało. Jak już znalazłam idealny przepis na masę to z kolei spód mi nie pasował. Dopiero za 3-4 razem spód wyszedł taki jaki powinien być. Przepis na masę sernikową wzięłam z niezastąpionej Puszki, a spód to już pomysł Wegan. Najtrudniejsze nie jest wyrobienie spodu ani stworzenie gładkiej masy z tofu. Najtrudniej jest znaleźć małą puszkę brzoskwiń (dopiero w Auchan taką znalazłam). Jak już ją mamy, wszystko pójdzie świetnie. 



Idealny sernik z tofu
masa
0,5 kg tofu naturalnego
1 puszka brzoskwiń w lekkim syropie (ok. 470 g netto)
2 cytryny
1 szklanka cukru
trochę cukru waniliowego
4-5 czubatych łyżeczek skrobi kukurydzianej lub 3/4 torebki budyniu waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
duża garść rodzynek 
spód
1/3 szkl. mąki razowej
3/4 mąki tortowej
1/3 szkl. oleju
3 łyżki cukru
opcjonalnie polewa czekoladowa 
2 łyżki oleju, 2 łyżki cukru, 4 łyżki kakao

Spód ciasta: Mieszam mąkę z cukrem i dodaję olej. Wyrabiam ciasto i wykładam je do średniej tortownicy. Nakłuwam ciasto widelcem.
Masa: Do miski wkładam tofu, z grubsza pokrojone brzoskwinie wraz z syropem (zostawiam zwykle 2 kawałki brzoskwiń, kroję je i dodaję je na koniec już bez miksowania), sok z 2 cytryn, cukier, cukier waniliowy i skrobię kukurydzianą. Blenderuję wszystko na gładką masę. Następnie dodaję pozostałe brzoskwinie (jeśli kilka zostawiliśmy), rodzynki i proszek do pieczenia. Mieszam. Masę przelewam do tortownicy i piekę sernik ok. 65 minut w temperaturze 180 stopni. Po upieczeniu studzę sernik i wkładam go do lodówki na całą noc (by miał odpowiednią konsystencję). Opcjonalnie można zrobić polewę czekoladową (ja zawsze robię): w małym garnku mieszam olej z cukrem i kakao, podgrzewam, gdyby polewa była zbyt gęsta dodaję trochę wody.


I jeszcze tutaj sernik na Tygodniu Weganizmu:


Wegańska Wielkanoc 2014
 Organizator: KasiaJ
Zobacz więcej >

Tydzień Weganizmu w Białymstoku 2014

Pod wpływem wielu pozytywnych emocji z dnia dzisiejszego i nie tylko chciałam Was poinformować, że dzieje się. W moim mieście, Białymstoku. Cieszę się bardzo, że w tym roku pomagam w organizacji wydarzeń z okazji Tygodnia Weganizmu. Kto jeszcze o tym nie wie, zapraszam przez cały tydzień. :)

Polecam zajrzeć na:
Otwarte Klatki, naszych cudownych współorganizatorów
A także na...
Wegestok, świeżutką stronę którą współtworzę, zrzeszającą ludzi vege z Podlasia. (:

Pierwszy dzień Tygodnia Weganizmu za mną. Co dzisiaj przegapiliście? Dzień sportu! Wspólne spędzanie poranka - najpierw były rolki, później wspólne bieganie, które zakończyło się piknikiem. Ale było smacznie!♥ Później było jeszcze lepiej - Damian Parol mówił o budowaniu masy mięśniowej, a Jarosław Smoleń o diecie wegańskiej w sportach wytrzymałościowych. W międzyczasie znowu jedliśmy smaczne rzeczy, m.in. burgery wg Scotta Jurka i sernik z tofu (przepis na sernik niedługo tu wrzucę).

P.S. Organizujemy też konkurs z wegańskimi nagrodami. Nie trzeba mieszkać na Podlasiu, żeby wziąć udział. ;)
Zobacz więcej >

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka