Wegański kefir owocowy!

Ostatnio niewiele gotowałam, więc i tutaj byłam rzadziej. Niedługo minie miesiąc mojej pierwszej pracy. Nie było sił i czasu na pichcenie. Nie chciało się wstawać o piątej pięćdziesiąt pięć, a tym bardziej później siedzieć w kuchni. Siedem godzin rozmów z pacjentami w stanie ciężkim i jeszcze cięższym robi swoje..a może to tylko kwestia przestawienia się na normalny tryb wstawania. Wciąż nie jestem w stanie jeść standardowych śniadań, zbyt wczesna pora jak dla mnie, ale nie wyobrażam sobie wyjść z domu będąc na samej kawie.. więc w ciągu ostatnich tygodni wypiłam niezliczone ilości koktajli. Staram się, by nie były 100% owocowe, powoli dorzucam trochę zielonych liści. Smoothie na bazie jarmużu, zdominowany kolorem przez maliny jest naprawdę bardzo, bardzo smaczny. (: Powoli wracam do normy, zaczynam jeść solidniejsze śniadania, mam coraz więcej siły po pracy, dziś zapisuję się na pilates i siedzę w kuchni trochę częściej. (:

To czego mi ostatnio brakuje, to właśnie jogurtów. Odkąd przeszłam na weganizm, chodziły za mną twarożki. Na szczęście da się bez problemu zrobić imitację śniadaniowego serka. Robiłam już z migdałów, nerkowców, tofu i nawet z płatków ryżowych. Z jogurtami jest trochę trudniej. Cena i dostępność powoduje, że nie sięgam po nie zbyt często. Kupiłam pierwszy jogurt na spróbowanie, od razu chciałam mieć go więcej. Miałam także karton lekko słodkiego mleka sojowego. Początkowo wzorowałam się na przepisie Olgi Smile na jogurt sojowy . Później trochę improwizowałam aż do wczorajszego dnia. To co powstało nazywam kefirem, bo jest odrobinę bardziej kwaśne niż jogurt i ma w sobie to coś, co pamiętam z czasów, kiedy jeszcze sięgałam po nabiał.



Wegański kefir owocowy
 ♥ 1 litr mleka roślinnego (u mnie mleko sojowe z Rossmana)
 ♥ 1 jogurt roślinny (u mnie jogurt Sojade 125g)
 ♥ 1/2 szklanki malin i truskawek
Pierwszy krok:
Mleko przelewam do garnka o grubym dnie, podgrzewam aż będzie ciepłe po włożeniu palca, ale nie gorące (nie powinno się zagotować). Wyłączam gaz, dodaję jogurt, mieszam i przelewam do słoika. Zakręcam słoik, zawijam w gazetę, następnie w koc. Tak zostawiam na całą noc.
Drugi krok:
Słoik wstawiam w ciepłe miejsce aż do wytworzenia się specyficznego dla kefiru kwasku (u mnie słoik stał cały dzień przy kaloryferze i całą noc w temperaturze pokojowej).
Trzeci krok (jeśli chcemy mieć owocowy kefir):
Pół szklanki malin i truskawek (mogą być mrożone) miksuję i utworzony mus dodaję do kefiru (ciężko powiedzieć ile w rzeczywistości dodałam musu, robiłam to na oko). I już! Mamy owocowy kefir! Proponuję kefir wstawić do lodówki, by nie był jeszcze bardziej kwaśny. No to co, jemy?

Pees. Jeśli chcemy mieć kefir naturalny, wystarczy użyć mleka roślinnego bez dodatku cukru i na koniec nie dodawać owoców. Możemy także zamienić maliny i truskawki na inne owoce. Wydaje mi się jednak, że w tym przypadku maliny uwypuklają lekki kwasek otrzymanego kefiru.



Udostępnij ten post

5 komentarzy :

  1. Wygląda pysznie, no i ciekawie rozmnożyłaś Twój jogurt :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. maliny i truskawki ... -ależ teraz zatęskniłam za tymi letnimi owocami ,
    pyszny koktajl i fajny pomysł na robienie kefiru :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!! Zjadłabym taką tartę! <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Po zobaczeniu tego kielicha z koktajlem, wstąpiła we mnie nieodparta siła (zrób to, zrób to......). Nie było innego wyjścia. Nie miałem świeżych owoców, ale mam mrożone poziomki z Pińczowa i te padły ofiarą koktajlu. Dziękuję za wspaniały przepis, jak zrobić domowy kefir, jest bardzo dobry i o wiele lepszy od tych które kupowałem w sklepach. Koktajl wszystkim smakował, a dzieci chcą jeszcze. Czego się nie robi, żeby dać radość bliskim i sobie też. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka