Truskawka i rabarbar na poprawienie nastroju

To nieprawda, że robimy postanowienia i narzucamy sobie zakazy na Nowy Rok. To nieprawda, że początek roku skłania nas do największych przemyśleń. Przynajmniej w moim przypadku. Mija połowa roku, a ja zastanawiam się nad ostatnimi latami. Pięć lat. Pięć przeprowadzek, trzy miasta w trzech różnych województwach. Jedne prawie skończone studia. Zaczynam sądzić, że pięcioletnimi studiami można zabić w sobie pasję. Psychologia z niesamowitej dziedziny staje się dla mnie coraz bardziej męczącym tematem. Czuję, że pierwszy raz w życiu docieram do momentu, w którym podejmę najważniejsze decyzje w życiu. Choć z boku mogło się wydawać, że radykalne decyzje podejmuję stosunkowo często. Oj tam, zobaczymy co to teraz będzie. Ale nie, nie planuję zmian. To życie.
Do tego słucham samych smutnych piosenek. Lubię napawać się takimi momentami, kiedy pogoda i muzyka są adekwatne do mojego nastroju. Lubię, kiedy deszcz dudni o parapet, a ja prawie zatrzymuję czas. Robię to właśnie teraz.

Ja wiem, że na blogach kulinarnych raczej powinny się pojawiać przepisy i słodkie słowa. Smutek odrzuca, a pesymizm nie jest sexy. Nigdy nie płynęłam z tłumem. Owszem, lubię czytać słowa w stylu "uwierz w siebie", "pogódź się z tym co było" i "kochaj wszystkich", ale nie do końca wierzę w peace&love. Wiem, że świat nie stanie się bardziej sprawiedliwy przez to, że mój przyjaciel pokocha swoich wrogów. Wierzę w działanie, a dopiero potem w miłość do świata.

Kiedy mam gorsze chwile, wcale nie gotuję specjalnie mniej lub więcej. Może tylko mniej/bardziej wymyślnie. Musicie coś jeszcze wiedzieć. Lubię robić i jeść na przekór. To co wam dzisiaj polecę, kojarzy się bardziej ze słonecznym dniem. I zgadza się. Jak było naprawdę ciepło, kupiłam truskawki i rabarbar. Dopiero jak się zrobiło deszczowo, powstało coś pysznego. Polecam zarówno na smutne dni, jak i te kolorowe. Idealne zamiast wyżerania lodów z kubełka w poczuciu winy, jak to się dzieje w tych amerykańskich filmach. Idealne też na spotkanie z połówką, przyjaciółmi, wrogami, kochaną/ nielubianą rodziną. Niepotrzebne skreślić czy też zaznaczyć wszystko. Gwarantuję, że nawet najbardziej wybredni się skuszą, o.

To, co zaczynamy?







Muffiny z truskawkami i rabarbarem
(od theKitchn
  • 1 szklanka mleka roślinnego (jeśli sojowego to pół na pół z wodą)
  • 1 łyżeczka octu jabłkowego + 1 łyżeczka sody
  • 2/3 szklanki cukru (lub mniej, mi wyszło naprawdę słodkie)
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub ostatecznie torebka cukru waniliowego)
  • 1 szklanka drobno pokrojonego dojrzałego! rabarbaru
  • 1 1/2 szklanki posiekanych truskawek
  •  2 1/2 szklanki mąki (w tym 1 szklanka razowej)
  • 1/2 łyżeczki mielonego kardamonu
  • 1/2 łyżeczki soli

Mieszamy w misce mąkę, sodę, kardamon i sól. Wrzucamy pokrojone owoce i mieszamy, podrzucamy, machamy łapkami, aż owoce obtoczą się suchą mieszanką. Dzięki temu owoce nie powinny opadać na dno. Następnie wlewamy mokre składniki (mleko, ocet, olej) + cukier. Mieszamy i nakładamy do foremek. Nastawiamy piekarnik na 180° i pieczemy ok. 25 minut aż do suchego patyczka. 

Jak macie piekarnik nie pokazujący temperatury, tak jak u mnie, też się uda! :)



Przepis bierze udział w akcji:


Udostępnij ten post

6 komentarzy :

  1. Cudowne zdjęcia! To na prawdę pyszna poprawa nastroju.
    I u mnie zalegają truskawki i rabarbar. Jutro powstanie ciasto z ich udziałem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. pysznie :D Kupiłam dzisiaj rabarbar i szukam inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam właśnie wielki pęk rabarbaru w kuchni, chyba też na jakiś słodki wypiek sie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super zdjęcia, kupiłam dziś na promocji w lidlu trochę truskawek i też zrobiłam muffiny, następnym razem dodam równiez rabarbar, na pewno będą jeszcze pyszniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy proszek do pieczenia będzie potrzebny? Zauważyłam że u Ciebie w przepisie nie ma a u Kichen jest zarówno proszek jak i soda. Przymierzam się do zrobienia. To są moje smaki , dzięki wielkie. Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest soda, zobacz w 2 linijce "1 łyżeczka octu jabłkowego + 1 łyżeczka sody". Staram się używać sody zamiast proszku do pieczenia, bo wg mnie jest zdrowsza. Tutaj jednak nie ma reguły. Możesz dodać sodę, proszek do pieczenia lub też jedno i drugie na raz. W przypadku sody pamiętaj, żeby dodać coś kwaśnego, np. ocet lub sok z cytryny. ;)

      Usuń

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka