ciasteczka owsiane

Jest coś, bez czego nie wyobrażam sobie życia. Desery, ciasta i ciasteczka, torty, muffinki, czekolada, krówki (wegańskie), sorbety, mus czekoladowy, nutella domowej roboty, dżemy, słodkie koktajle, cokolwiek z dodatkiem malin lub jagód i jestem w niebie! Tak, przyznaję się, bez problemu mogłabym codziennie zjadać tabliczkę czekolady, pół kubełka lodów albo spory kawał ciasta. Nie robię tego z czystej przyzwoitości i tego, że pewnie nie przeszłabym przez drzwi, gdybym tak robiła codziennie. Tej miłości do słodkości na szczęście po mnie nie widać.

Tylko pozostaje pytanie.. co ma zrobić biedna weganka, która nie ma pod ręką nic słodkiego, w najbliższym sklepie znajdzie co najwyżej gorzką czekoladę, a czas (i humor) nagli..? :) Ciaaaasteczkaaaaaa! Powiem Wam. Te ciasteczka może zrobić każdy, nie wychodząc z domu. No, byleby mieć margarynę, reszta w domu zawsze być powinna. Ciekawa jestem, czy by wyszło z jakimś innym tłuszczem, bo nigdy nie przepadam za margaryną, zwłaszcza że o wegańską tak łatwo nie jest jak się wydaje.

Muszę tu pochwalić Roślinożerkę za przepis cud miód, który zawsze ratuje.


Ciasteczka owsiane Roślinożerki
  • 150 g margaryny wegańskiej
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 szklanka płatków owsianych
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych (zawsze pomijam)
  • 1 szklanka muesli
  • 1/3 szklanki suszonej żurawiny (u mnie zazwyczaj rodzynki)
  • 2 łyżeczki syropu klonowego (syrop z agawy a nawet sztuczny miód też się nada)
  • 1 szklanka mąki razowej
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
 Mieszamy cukier, mąkę, płatki owsiane, muesli, sodę, proszek do pieczenia i suszoną żurawinę/rodzynki. Margarynę rozpuszczamy i dodajemy do niej syrop klonowy. Suchą masę zalewamy margaryną i dokładnie mieszamy. Roślinożerka następnie rozsypuje wiórki kokosowe i na nich układa ciasteczka. Ja to pomijam, ciasteczka i tak mi nigdy nie przywierają do blachy. :) Pieczemy przez 15 minut w temperaturze 180 stopni.

Od siebie dodam, że ciastka mają zupełnie inną konsystencję w zależności od tego czy się najpierw rozpuści margarynę i ją doda czy też doda się ją po prostu miękką. W tym drugim przypadku czeka nas więcej pracy, ale efekt jest inny, ale równie zadowalający.

Tym wypiekiem jest łatwo przekonać do weganizmu (a przynajmniej tego przepisu) zatwardziałych mięsożerców. Moja mama zaniosła kiedyś te ciasteczka do pracy, a skończyło się na tym, że wszyscy jej wyjedli, a ja potem musiałam każdemu wysyłać przepis. Także polecam!

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. ja też kocham słodkości :-)
    na początku mojego weganizmu często robiłam owsiane ciasteczka a potem jakoś o nich zapomniałam... te są bardzo kuszące :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oh nie wiem jak możesz pomijać kokosa :D Toż to poezja :)

    OdpowiedzUsuń

Google+ Followers

Zielone Love © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka